Sztuka do naśladowania: kolekcja Art Collection Telekom i Warsaw Gallery Weekend | Electronic Beats Poland
Feed/Culture

Sztuka do naśladowania: kolekcja Art Collection Telekom i Warsaw Gallery Weekend

Chcielibyśmy polskiego Radiohead, czy polskiego Bruce’a Willisa, nigdy za to nie marzyliśmy o polskim Picasso. Artyści wizualni nie potrzebują popularnych odwołań do zachodnich wzorców, żeby udowadniać swoją wartość. W sztuce tworzymy własną jakość.

Jeden z najwybitniejszych historyków sztuki w Polsce, profesor Piotr Piotrowski, powtarzał w swoich tekstach byśmy przestali patrzeć na historię jak na oś, która przecina historyczne daty i łączy je w jeden łańcuch przyczyn i skutków, bo takie myślenie prowadzić nas będzie na manowce, nawet jeśli z pozoru daje nam satysfakcję, że oto patrząc w przeszłość  wszystko jest dla nas zrozumiałe. Radził za to byśmy skupili się na miejscach, plamach na mapie świata, bo wówczas lepiej rozumiemy historię miejsc takich jak Polska. Pierwszym lepszym przykładem będzie tu rok 1968, który we Francji niósł ze sobą idee zupełnie inne niż te, które przynosiły chociażby polski Marzec 68. Choć oczywiście obu wydarzeniom nie brak też punktów wspólnych. W wydanym przez warszawską Zachętę katalogu „Rewolucje 1968” przeczytamy o różnorodności nie dwóch, a wielu rewolucji, które rozgrywały się wówczas w państwach Europy, a takich dat  można by znaleźć w naszej historii o wiele więcej. I im częściej zdarza nam się konfrontować naszą perspektywę z ludźmi żyjącymi za granicą, tym wyraźniej widzimy, że jednej prawdy nie ma. Maksymą, która definiuje kolekcję sztuki Art Collection Telekom tworzoną od 2010 roku, jest hasło „Life is for sharing”. To współdzielenie dotyczy przede wszystkim doświadczeń i opinii.

Do tych kwestii wraca wystawa „Półprawda” prezentowana w warszawskiej Królikarni, zbudowana na pracach współczesnych artystów i artystek z Europy Środkowo-Wschodniej na których koncentruje się kolekcja Telekomu, prezentując także dokonania Polaków: Stanisława Dróżdża, Zofii Kulik, Pauliny Ołowskiej,  Izy Tarasewicz, Piotra Łakomego i innych. Tytuł wystawy zaczerpnięto z pracy bułgarskiego artysty Pravdoliuba Ivanova, który słowo „Półprawda” wypisał na dwóch transparentach, które imitować miały przecięcie, horyzontalne rozdarcie całości. Górną część niepełnego, a przez to niezrozumiałego komunikatu niesiono ulicami stolicy Bułgarii – Sofii. Druga część napisu była eksponowana wewnątrz galerii sztuki. I choć genezą tej pracy jest, jak pisze jedna z kuratorek wystawy Ewa Kozik, przeświadczenie że prawd jest tyle, ile jej kontekstów, to jeszcze ciekawsza jest kwestia poboczna – symboliczne rozdarcie transparentu. Stan pomiędzy jest idealnym odzwierciedleniem naszej tożsamości, tworzącej się gdzieś pomiędzy wschodem i zachodem i ze zlepku różnych wpływów. Chociaż próbuje się nam, zwłaszcza ostatnimi czasy wmówić, że jest inaczej, a nasza kultura jest monolitem opartym na wartościach fundamentalnych.

Sztuka, czy szerzej kultura jest tym co pomaga ten monolit rozbić i konstruować od nowa, a to, rzecz jasna powoduje, że staje się ona mniej widowiskowa, niż sukcesy sportowe, wiece, czy demonstracje, a przez to bywa zakrzyczana. Warsaw Gallery Weekend, to festiwal który już od kilku lat próbuje nam poniekąd odpowiedzieć na pytanie kim na artystycznej mapie jesteśmy i kim będziemy, i konsekwentnie przedziera się do świadomości szerszej grupy ludzi.

Za pytaniem o naszą przynależność musi zaraz paść kolejne, o to kto i dla kogo ją tworzy? Przeglądając listę zagranicznych nazwisk w 26 galeriach zrzeszonych w Warsaw Gallery Weekend nie napotkamy zatrzęsienia zagranicznych nazwisk, większość galerii ma zdecydowanie „rodzimy” skład. Jednak na tle homogenicznego społeczeństwa w którym zaledwie 0,2 procent to nie obywatele Polski, te liczby i  proporcje nabierają  innego znaczenia.  Świat sztuki znów na moment staje się awangardą, która dopuszcza do siebie znacznie więcej nowości niż zamknięte społeczeństwo.

Co więcej artyści ci często opowiadają  o naszej kondycji ciekawiej niż sami potrafilibyśmy to robić. Świetnym tego przykładem są chociażby działania kolektywu Slavs and Tatars, którzy w często humorystyczny sposób prezentują zróżnicowanie języków, alfabetów, wierzeń i przyzwyczajeń pokazują nam prostą prawdę – Europa środkowo-wschodnia nie jest jednolita, a wszelkie próby sprowadzenia jej do jednego mianownika nie mają większego sensu, a nawet, bywają niebezpieczne.

Nikt już chyba nie wierzy, że sztuka może bezpośrednio wpłynąć na społeczeństwo, zmienić je za sprawą niemal magicznej mocy. Wydarzenia takie jak Warsaw Gallery Weekend  i kolekcje sztuki tworzone wokół idei wspólnoty, jak ta Telekomu, pokazują za to, że sztuka może budować dobry przykład do naśladowania.

Alek Hudzik