Odczarowujemy planszówki. Dixit, czyli uruchom wyobraźnię! | Electronic Beats Poland
Feed/Culture

Odczarowujemy planszówki. Dixit, czyli uruchom wyobraźnię!

 

Mateusz Lewandowski

Ostatnio pojawiło się kilka zdań o tym, że analogowa rozrywka wcale nie trafiła na śmietnik historii, a gry z ekranu monitora coraz częściej trafiają na planszę. Czy jest w tym faktycznie jakiś fenomen? Jeżeli do tej pory gry planszowe kojarzyły Ci się z warcabami, chińczykiem albo tfu! Monopoly, to dziś otworzę Ci oczy. Planszówki i karcianki nie są tylko dla dzieci, a stanowią szeroką i zróżnicowaną rozrywkę dla każdego. Zapraszam Cię do świata wyobraźni, w którym będziemy pędzić za kolorowymi królikami. Serio, po prostu mi zaufaj.

Na pewno doskonale znasz ten scenariusz: wchodzisz na imprezę i zbijasz piątki ze znajomymi. Wchodzisz do kuchni, blat zasypany przekąskami. Nalewasz sobie coś żeby się nie odwodnić, udajesz się dalej i znów to samo – impreza przy YouTubie. Zobaczyliście już WSZYSTKIE nowości  i powoli impreza zaczyna padać, a rozmowy wcale się nie kleją. Wtedy Ty wchodzisz cały na biało:

„Może zagramy w fajną planszówkę?”

Tak, tak – już słyszę te narzekania, że nikt nie zna zasad, że ostatni raz grał w grzybobranie w przedszkolu itd. Na początek możecie zaproponować swoim kompanom coś łatwego z niskim progiem wejścia. Nie musicie czytać instrukcji po 8 razy i trzymać jej obok siebie w trakcie rozgrywki, by wynajdować coraz to nowsze zasady. Nie jest to też gra, przy której spędzicie wiele godzin nie odrywając się od planszy. To po prostu Dixit! Gra, do której będziecie wracać bardzo często, tak jak ja i moi znajomkowie.

O co chodzi? Mamy komplet kart bogato ilustrowanych i zdobionych. Serio, grafiki nań umieszczone robią wrażenie i potrafią zakręcić w głowie. Znajduje się na nich wiele symboli, kształtów, postaci przywodzących na myśl wiele skojarzeń. Właśnie o skojarzenia tu chodzi.

Każdy gracz dostaje określoną liczbę kart. Narrator zmieniający się co rundę, na podstawie wybranej przez siebie karty, wymyśla hasło. Teraz Wy puszczacie wodze fantazji, odpinacie wrotki! Hasłem może być tytuł filmu, jakaś melodia, pojedynczy wyraz – wszystko co tylko pasuje Wam do rzuconego hasła. Każdy odkłada wybraną kartę „pleckami” do góry. Przetasowanie. Kiedy już wszystkie wybrane karty są odsłonięte, obstawiacie najbardziej według Was pasujący obrazek za pomocą kartoników z cyframi. W momencie, kiedy już wszyscy obstawią swoje typy, odsłaniacie kafelki z cyframi i podliczacie…

…Punkty! Przecież trzeba wyłonić najlepszego gracza. I tak, jako osoba wymyślająca hasło musicie być uważni, bo jeżeli wszyscy pozostali gracze wskażą albo żaden z nich nie wskaże Twojej karty, to nie otrzymasz punktów. Tu przyda się balans – należy wymyślić takie hasło, by zostało odgadnięte, ale nie przez wszystkich. Im lepiej Wasza paczka się zna, tym łatwiej będzie wynajdować Wam pokrętne hasła, na których choć jeden gracz zawsze się poślizgnie. Zaznaczając inną kartę, to właściciel tejże dostaje jeden punkt.

Jak widać, zasady i punktacja są proste, a zabawę uświetnia jeszcze eleganckie wydanie. Wspominałem o kartach, które stanowią trzon rozgrywki. Wykonane są z bardzo dobrego usztywnianego papieru. Są znacznie większe od klasycznych kart, ponieważ zawierają mnóstwo  namalowanych elementów. Małe dzieła sztuki, które można oprawić w ramki, gdyby nie służyły do gry. Do tego w wersji podstawowej znajduje się plansza w wyprasce pudełka. Sielski krajobraz ze strumykiem, leśnymi ścieżynkami to tor punktacji, po którym poruszają się różnokolorowe drewniane króliki. Obiecałem? No to są. Dokładnie jest ich 6, czyli tyle, ilu maksymalnie może być graczy.

Zaopatrując się w wersję Dixit Oddysey w rozgrywce może wziąć udział aż do 12 graczy. Plansza w wyprasce zostanie zastąpiona zwykłym torem a kartonowe kafelki do głosowania specjalnymi tabliczkami. Schemat gry pozostaje ten sam, czyli świetny. Kupując podstawkę macie na start 84 karty, jednak możecie się uzbroić w aż 6 dodatków – to kolejne zestawy kart tematycznych.

Możecie zagrać z rodzinką po niedzielnym obiedzie, ze znajomymi podczas domówki a nawet zabrać na piknik i rozłożyć na kocyku. Ba! Na festiwalu w przerwie między setami też mykniecie. I wiecie co jest magicznego w tej grze? Bez względu na to, czy siadają do niej starzy wyjadacze, czy debiutanci, zawsze chcą zagrać następną partyjkę!