SVEN MARQUARDT: Klub Berghain jest ucieleśnieniem zasady „Bądź sobą!” #WYWIAD - Electronic Beats Poland

SVEN MARQUARDT: Klub Berghain jest ucieleśnieniem zasady „Bądź sobą!” #WYWIAD

Sven Marquardt to legenda nocnego życia Berlina. Słynny bramkarz kultowego klubu Berghain, jest również zawodowym i wziętym fotografikiem, który specjalizuje się w czarno-białych portretach. Często pracuje dla światowych domów mody. 9 listopada Sven zawitał do poznańskiej Tamy, by przedstawić wraz z Prurientem projekt artystyczny „East”, gdzie udało nam się z nim porozmawiać.

Words by Artur Wojtczak
Photos by Artur Nowicki

Artur Wojtczak: Twoje projekty i artystyczne i wystawy fotograficzne podróżują po całym świecie. Które miasto do tej pory okazało się najbardziej przyjazne, a  może coś szczególnego wydarzyło się podczas wernisaży, co chcesz wspomnieć w tym wywiadzie ?

Sven Marquardt: Te podróże z wystawami są rzeczywiście fascynujące i ubogacające. Każde państwo, każde miasto, gdzie jestem ma inną atmosferę, przeszłość, nastrój. Wszędzie kultura klubowa Berlina jest postrzegana jako bardzo ciekawa, wszyscy są głodni ją poznać. Ciekawym przeżyciem była nasza wizyta w Nikaragui z projektem Black Box Dettmana. Byliśmy tam na zaproszenie Instytutu Goethego. A było to dość specyficzne, bo tam nie ma w zasadzie wysoko rozwiniętej kultury klubowej. A tu nagle pojawiam się ja, opowiadam o podzielonych Niemczech i swoim życiu i wszyscy tego słuchają w skupieniu…Poza tym zawsze wielkie wrażenie robi na mnie ludzka gościnność, zwłaszcza w obcych kulturach.

Fotografia stałą się egalitarna dzięki cyfryzacji. Robienie zdjęć jest dostępne niemal dla każdego, kto posiada komórkę, kręcone są nią nawet wideoklipy. Jakie jest twoje zdanie dotyczące tego zjawiska? Czy mamy do czynienia ze zmierzchem fotografii jako sztuki?

Nie jestem do tego nastawiony negatywnie. Był taki czas, może 10 lat temu, gdy widziałem to zjawisko jako pewne zagrożenie. Ale teraz widzę jako szansę na przekraczanie nowych granic, jako nowe możliwości. I sam z  tego czasami korzystam.

 

Od wielu jesteś swoistym symbolem Berghain. Jak myślisz, czemu ten klub zalicza się do najbardziej znaczących klubów świata? Co jest w nim tak szczególnego?

O to właściwie należałoby zapytać samych klubowiczów. Ale ja uważam, że najważniejszą cechą Berghain jest to, że to właśnie miejsce jest ucieleśnieniem zasady „Bądź sobą!”. Nie narzucamy reguł, jesteś u nas, czujesz się wolny i w tej wolności chroniony. To miejsce przeznaczone dla muzyki, dla zabawy, dla kreowania nowych kierunków w tej muzyce. Berghain ma bardzo zróżnicowane muzycznie noce i zawsze będzie to klub wierny sobie. Świętowaliśmy kolejne urodziny i wierzę, że wiele jeszcze przed nami.

Twoja książka „Noc Jest Życiem“ to emocjonalna bomba, która opowiada nie tylko o nocnym życiu Niemiec, ale w dużej mierze o historii Berlina. Czy tobie było trudno pisać również o osobistych zdarzeniach z twojego rodzinnego życia?

Miło mi, że tak odebrałeś tę książkę, taki był mój zamiar gdy ją pisałem. A do napisania zainspirował mnie kiedyś pewien dziennikarz z Nowego Jorku, który uświadomił mi, że jestem osobą, która żyła w Berlinie te 25 lat przed zburzeniem i po zburzeniu Muru. I powinienem dać temu świadectwo. Nie zaprzeczę, pisanie niektórych wspomnień zawartych w  „Noc Jest Życiem” było dość bolesne, ale chciałem by historia tego miasta została też pokazana przez pryzmat mojej osobistej  historii. Dodam, że moja mama tej książki do dziś nie przeczytała… Zaznaczę też, że ta książka nie miała być żadnym rozliczeniem, tylko moją podróżą w czasie.

Jakie refleksje przychodzą ci do głowy, gdy obserwujesz nowe pokolenie klubowiczów? Czy techno jest nadal ruchem protestu, tak jak kiedyś punk?

Ciężko powiedzieć. Z jednej strony bardzo podoba mi się wielka, bezgraniczna kreatywność młodych ludzi, jeśli chodzi o stylizacje. Przychodzą niesamowicie ubrani, to bardzo inspirujące. Jedni są androgeniczni, inni znowu wyraziście męscy. Wiem, że często wyrywają się ze swoich rodzinnych miast, by pobyć w takiej wspólnocie i nie bać się pokazać w takiej ekscentrycznej wersji, tu nikt ich nie oceni.

Jacy DJ’e wywarli największy wpływ na kulturę techno i jej rozwój?

Było ich tak wielu, że doprawdy ciężko wymienić tych najważniejszych, bądź ze mną zaprzyjaźnionych jak Dettmann.