Muzyczny Atlas Świata B - jak Berlin - Electronic Beats Poland

Muzyczny Atlas Świata B – jak Berlin

Words by Kacper Peresada

Opisanie muzycznej sceny Berlina w kilku tysiącach znaków to samobójstwo. Setki ludzi wcześniej poświęciło historii największego niemieckiego miasta całe filmy, książki, publikacje, czy prace dyplomowe. W naszym artykule będziemy starali się opowiedzieć jedynie o małym wycinku tej historii, bo przecież nie da się łatwo opisać miasta, które cały czas daje światu tak wielu zdolnych ludzi, krautrock, ambient, genialne lata Bowiego, Iggy Popa, techno i Bóg wie co jeszcze. Dlatego pozwolimy sobie na trochę inną formę. Odwiedzimy Berlin wraz z artystami i utworami związanymi w jakiś sposób z tym pięknym miastem. Jesteśmy przekonani, że będą dobrze odwzorowywać jego geniusz. Dla nas Berlin to muzyka i chociaż wiemy, że o sztuce warto rozmawiać to może czasami lepiej po prostu jej posłuchać

Urodzona na początku 20 wieku w Berlinie Marlena Dietrich, po dziś dzień jest prawdziwą ikoną mody, genialną aktorką i wokalistką. Jej kariera zaczęła się w latach ’20, gdy zaczęła dostawać sporo małych ról w niemieckich filmach, a także sztukach teatralnych. Jednak na prawdziwy przełom w swoim życiu, artystka musiała czekać kolejną dekadę, gdy wystąpiła w hicie „Falling in Love Again”. W następstwie sukcesu tego projektu Dietrich wyprowadziła się do Stanów Zjednoczonych, gdzie za kolejną rolę w filmie „Maroko” (pierwsza w historii scena pocałunku lesbijskiego) zyskała jedyną w jej karierze nominację do Oscara za rolę pierwszoplanową. W następnych latach jej gwiazda świeciła coraz mocniej. Artystka jednoznacznie wypowiadała się przeciw Trzeciej Rzeszy, a podczas wojny występowała dla amerykańskich żołnierzy. Jej powrót do kraju w 1952 został przyjęty z entuzjazmem. Dzisiaj chyba nie ma artystki bardziej symbolizującej niemiecką sztukę niż właśnie genialna Dietrich.

Mało jest zespołów, które wzbudzałyby tak wiele emocji jak założony w 1994 roku Rammstein. Niemiecki sekstet istnieje w niezmienionym składzie 25 lat. Po raz pierwszy stał się gwiazdą światowego formatu w 1999 roku gdy ich „Du Hast” zostało nominowane do nagrody Grammy. To co jednak zawsze najbardziej wyróżniało Niemców to ich genialne występy na żywo i fascynujące teledyski. Rammstein kocha pirotechnikę, ogień i szaleństwo na scenie, które źle przygotowane mogłoby skończyć się tragedią. Na scenie płonie wszystko, instrumenty, muzycy, ubrania, a nawet podobizny małych dzieci. Na ekranach ich teledyski często wzbudzały wiele kontrowersji, ponieważ zespół i ich agresywna stylistyka często kojarzyła się z nazizmem, mimo że sami muzycy mają poglądy mocno lewicujące. Rammstein to zespół wyjątkowy, który od dwóch dekad można spokojnie uznać za legendarny. Fani kochają ich tak samo jak depeszowcy kochają swój zespół.

Paul Kalkbrenner po swoim występie w filmie „Berlin Calling” dla wielu nowych słuchaczy elektroniki stał się twarzą techno. Muzyczna przeróbka „Lotu nad Kukułczym Gniazdem” zrobiła z niego gwiazdę największego formatu, a przygotowana przez niego ścieżka dźwiękowa przez wiele miesięcy po premierze filmu gościła w głośnikach prawie każdego klubu grającego cztery na cztery. Chociaż 2008 rok to moment przełomowy w jego karierze, to Kalkbrenner debiutował w Berlinie już we wczesnych latach ’90, a pierwszą epkę wydał w 1999 w należącej do Ellen Allien – Bpitch Control. W 2015 Paul stał się częścią mainstreamowego rynku wydając jak dotąd 2 albumy w Sony Music. Jego występy nadal przyciągają tysiące ludzi, utwór „Aaron” nadal leci w klubach, a Kalkbrenner to dla wielu twarz elektronicznego Berlina.

Berlin to oczywiście nie tylko ludzie, którzy się wychowali w tym mieście. Wręcz przeciwnie, Berlin to właśnie kompletna mieszanka ras, kultur i religii, która pozwala na tworzenie muzyki wykraczającej poza proste schematy elektroniki. Część słuchaczy może tego nie pamiętać, ale ponad dekadę temu, szał na Berlin nie był, aż tak wielki. Trzeba było znać tę muzykę i rozumieć miejsca, gdzie ją grano, aby faktycznie chcieć tańczyć w Berghain. W przeciwieństwie do dzisiejszych czasów gdy polscy raperzy opowiadają historię o nie wchodzeniu do legendarnego klubu, ludzie robią aplikacje rozszerzające rzeczywistość, aby móc stanąć w kolejce, a selekcjonerzy są celebrytami, a nie po prostu…selekcjonerami. W 2007 roku Scuba, który był twarzą nowej fali elektronicznych artystów z UK przeniósł się do Berlina, co w następnych latach miało gigantyczny wpływ na brytyjskie brzmienie. Hotflush (należący do niego label) z okołodubstepowych brzmień przeniósł się w klimaty 4 na 4, a Paul Rose, znany też jako SCB, większości słuchaczy kojarzy się z technicznym graniem, a nie brzmieniami, które dziennikarze tacy jak ja lubili nazywać „post-dubstepem”.

Trudno jest wybrać tych najważniejszych artystów, którzy mieszkają, urodzili się, czy po prostu reprezentują berlińską scenę. Trudno pokazać palcem tych, którzy walczyli o upadek Muru Berlińskiego, aby nie pominąć innych. Ciężko wybrać nowych przedstawicieli sceny, bo przecież jest ich tak wielu. Randomer, Vtss, Pris, Fort Romeau, Rodhad, Ben Klock, wszyscy oni mieszkają w stolicy techno. Berlin to mekka fanów ciężkiego brzmienia, fanów inteligentnej elektroniki i wolności. Berlin to dla wielu centrum wszechświata, które jest czasami fetyszyzowane w związku ze swoją historią, ale nadal zapewnia ogrom doznań, które są niedostępne nigdzie indziej. Zdajemy sobie sprawę, że napisanie krótkiego tekstu o Berlinie jest niemożliwe, ale też w żadnym razie nie możemy pominąć go w naszym muzycznym Atlasie Świata, dlatego może zamiast skupiać się na czytaniu słów napisanych przez faceta z Warszawy, po prostu posłuchajmy muzyki, którą dostaliśmy tylko i wyłącznie dzięki temu jaki jest Berlin.

Jeśli chcecie zgłębić temat sceny techno w Berlina, polecamy: