Deutsche Telekom - erleben was verbindet
Electronic Beats Poland

Ghostproducer jest jak dubler zastępujący aktora

Ghostproducing, czyli nagrywanie muzyki dla innego artysty pod jego nazwiskiem staje się powszechnym zjawiskiem naruszając prawa autentyczności, jakimi dotąd rządziła się sztuka - w tym muzyka. Dziś każdy DJ chciałby mieć na koncie własne release'y, by zwiększyć swą rozpoznawalność, dostawać więcej bookingów. Nie każdy jest jednak na tyle utalentowany, by wyprodukować dobrą muzykę samemu - wtedy potrzebne są pieniądze i zlecenie do ghostproducenta. Czy ghostproducing ( w tym w Polsce) ma tylko ciemne strony?

Ghostoproducing wzbudza ogromne emocje – również w Polsce, gdy korytarzowe plotki donoszą o kolejnych kolegach z branży, dla których produkuje ktoś inny.

Zarzucający brak kreatywności i talentu popularnym DJ-om krytycy są jednogłośni w swoich ocenach – wynajmowanie do pracy producenta, który będzie działać w studiu, wykonując za „artystę” całą brudną robotę to oszustwo. A gdyby tak odejść od aksjologii i spojrzeć na całe zjawisko niczym producent przedstawiający się jako Plasma?

 

­To praca jak każda inna

– mówi nasz bohater, który produkowaniem muzyki zajmuje się już 9 lat.

Rytm dnia Plasmy jest zależny od liczby zleceń. Z większością klientów pracuje online, więc dużą część doby spędza przy komputerze.

– W międzyczasie trzeba znaleźć chwilę na ugotowanie sobie obiadu, jakieś zakupy. Robi się coraz cieplej, więc to super czas, żeby w to wszystko wpleść trochę aktywności fizycznej, a nie ukrywam, jest z tym ciężko – opowiada z uśmiechem na twarzy producent.

Swoją przygodę z ghostproducingiem rozpoczął w 2016 roku. Wówczas to pomagał przy tworzeniu utworu dla pewnego australijskiego artysty, z którym to poznał się na Facebooku przez kumpla.

 

Z reguły wygląda to tak, że ktoś powiedział komuś o osobie, która tworzy muzę i tak zdobywa się kontakty.

Tzw. marketing szeptany – tłumaczy Plasma.

W przypadku Plasmy oprócz „marketingu szeptanego” pomocna okazała się platforma yourghostproduction.com, dedykowana osobom, które szukają gotowego do wydania w wytwórni materiału. Katalog podzielony został na dwie sekcje – Premium i Royalty-Free. Zdaniem artysty, tym, co wyróżnia tę platformę na tle konkurencji, jest możliwość decydowania przez kupującego o tym, jak duży pakiet praw do utworu zostanie przez niego wykupiony – 50% czy 100%. W przypadku kategorii Royalty-Free jest to zawsze 100%.

– Dzięki temu my jako producenci nie musimy ograniczać się w jakości produkcji – mówi Plasma.

Dla bardziej wymagających klientów przygotowana jest zakładka “The Lab”. Można tam znaleźć opcję bezpośredniego zlecenia produkcji utworu lub (ostatnio dodaną nowość) – opcję “Name Your Price”, gdzie ceny zaczynają się od 149 euro.

– Nie możemy zapomnieć o nowych osobach, które chcą sprawdzić się w roli ghostproducenta. Team A&R czeka na Wasze produkcje, a po pozytywnej weryfikacji utworu ląduje on na stronie. Cały proces trwa zazwyczaj do kilku godzin – dodaje ghostproducent.

W tym momencie naturalnie nasuwa się pytanie dotyczące zarobków.

“Każde zlecenie jest inne. Jako ghostproducent muszę przewidzieć, jak dobrze dany utwór poradzi sobie na rynku…”

 

Może to być z góry 100 Euro, a z tantiemów 50000 Euro lub kompletnie w drugą strone –  10000 Euro z góry, ale bez tantiemów i potencjalna utrata szansy na 30000 Euro z tantiemów

– tłumaczy Plasma.

Wg muzyka, ogromną zaletą ghostproducingu jest możliwość zarabiania na swojej pasji. On sam jest przeciwnikiem hipokryzji i nie ukrywa, iż cieszy go fakt, że znani DJ-e przestali ukrywać, że mają w studio swoich pomocników.

 

 Tiësto w wielu wywiadach mówił otwarcie, że potrzebuje pomocy w studio, choć nie określa, w jakim procencie.

“Podejrzewam, że w dużym, ponieważ jego co-producenci mają to normalnie wpisane w portfolio i się tym chwalą. Musimy tu pamiętać  o rozróżnieniu koprodukcji, gdzie widniejesz w creditsach od klasycznego ghostproducingu, gdzie odsprzedajesz swój kawałek, zrzekając się praw do niego.”

Inny producent, który pracuje na zlecenie dla wielu artystów opowiada nam, że sytuacja na rynku jest bardzo specyficzna, świat jest przeładowany muzyką i ciężko się przebić. On sam nie narzeka – produkuje zarówni minimale, jak i melodyjne techno oraz house. Stawki za utwór / EP-kę wahają się od gatunku muzyki i co ciekawe – to numery house’owe są najtańsze – aby dostać “swój” utwór musisz zapłacić od 150 EUR w górę. Tymczasem honoraria za obecnie popularne melodic-techno to kwota rzędu 400-700 EURO. Ile utworów miesięcznie produkuje? od 7 do 10.

Czy zatem ghostproducing już zawsze będzie mieć łatkę ściemy? Na pytanie, co powiedziałby zwolennikom tej tezy, przepytywany przez nas Plasma rzuca konkretnie:

 

Niech się zastanowią, co czują, gdy ich ulubionego aktora zastępuje kaskader/dubler.

“Sprawa nie dotyczy tylko muzyki, ale również literatury i dziennikarstwa. Politykom też w większości teksty przemówień/wystąpień piszą eksperci.”

Konkluzja jest prosta i każdy z nas musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy woli słodkie kłamstwo, czy jednak gorzką prawdę.

Published July 01, 2021. Words by Artur Wojtczak & Elvis Strzelecki.