Electronic Beats Poland

Trzecia odsłona "Avengersów" to perła w koronie "MCU" (RECENZJA)

Published on April 26, 2018 08:38 Berlin Time

Powiem szczerze, że bardzo się obawiałem tego co zaraz mnie czeka gdy siadałem w kiniem, aby w końcu po tak długim czasie zobaczyć jak to ma się wszystko zakończyć. W końcu gdy obiecywałem sobie szalenie wiele po “Czarnej Panterze” dostałem jeden z nudniejszych filmów tego roku, za to gdy szedłem na “Ragnaroka” myśląc, że nawet Taika Waititi nie jest w stanie naprawić Thora – dostałem mój ulubiony film od Marvela.

Chociaż trzecia część “Avengersów” to jedynie połowa ostatecznej rozgrywki muszę powiedzieć, że jest to jeden z trzech najlepszych filmów ze świata “MCU” jakie według mnie powstały.

Twórcy filmu mierzyli się z jednym z chyba najtrudniejszych projektów filmowych ever. Ponieważ musieli połączyć w 2,5 godzinny film jakieś 50 postaci, z których każda musi otrzymać własną historię nawiązująca stylistycznie do jej filmów, które pokochali fani. W ten sposób Thor musi być zabawny i wygadany, podobnie jak GOTG, ale gdy widzimy Stevena Rogers oczekujemy poważniejszego tonu. Tak naprawdę żartobliwość i zabawa wygasa powoli z każdą upływającą minutą filmu. I gdy na początku otrzymujemy kilka dosłownie scen komediowych potem żarciki zaczynają być spychane na boczny plan ustępując niebezpieczeństwu z jakim mierzą się nasi bohaterowie.

To czego nikt nie wiedział – to kim jest tak naprawdę Thanos i co stoi za jego chęcią zgładzenia połowy istot we wszechświecie. Twórcy dali radę bardzo dobrze przygotować jego postać. Chociaż jego powody do ludobójstwa były w kinie ukazywane już milion razy (choćby w “Kingsman: Tajne Służby”) tak uczłowieczenie jego decyzji i pokazanie ceny jaką musi zapłacić za coś w co wierzy pozwala odbiorcom nie patrzeć na niego jak na typowego, słabego, złola ze świata Marvela.

Cała historia dzieje się w kilku lokalizacjach co na pewno cieszy gdyż bohaterowie nie wchodzą sobie na głowę. Irona Man współpracuje z Quillem i Dr. Strangem, Thor z Grootem, a Kapitan Ameryka prowadzi reprezenację Avengersów. Dzięki temu dostajemy co i rusz inne historię, która pozwalają utrzymać filmowi odpowiednie tempo nie przynudzając.

Jedynym zarzutem może być pewna miałkość zakończenia w momencie gdy wiemy kto musi wrócić na ekrany kin ponieważ Marvel zdążył ogłosić filmy z tymi postaciami w roli głównej. Nie zmienia to faktu, że “Avengers 3” obok “Thor: Ragnarok” i “GOTG” to według mnie najlepszy film jakie MCU kiedykolwiek stworzyło. I nawet jeśli wasze ulubione filmy nie pokrywają się z moimi – to wierzę, że ten pokochacie.

PS. Jeśli macie okazję to obejrzyjcie ten film w “IMaxie” chociaż z natury nie szanuję 3D w wypadku “Avengersów” naprawdę dał radę.