TBT: DJ Shadow "Endtroducing....." - Electronic Beats Poland

TBT: DJ Shadow „Endtroducing…..”

Words by Agata Hudomięt

Kiedy poszukasz recenzji debiutanckiego albumu DJ Shadowa ciężko nie znaleźć takiej, w której nie padałyby określenia „arcydzieło”, „kultowy”, „przełomowy”. Równie ciężko się z nimi nie zgodzić. „Endtroducing…..” jest płytą genialną od początku do końca, a o jej wyjątkowości świadczy chociażby fakt, że znalazła się w Księdze Rekordów Guinessa jako pierwszy album składający się wyłącznie z sampli. Nie ma fana elektroniki czy hip-hopu, dla którego ta płyta nie byłaby kamieniem milowym w edukacji muzycznej.

Joshua Davis, znany wszystkim jako DJ Shadow, nie spieszył się z wydaniem pierwszej płyty. Jak głosi legenda, składał ją dwa lata, używając do tego tylko trzech sprzętów – samplera Akai MPC60, gramofonu Technics SL-1200 i magnetofonu Alesis ADAT.

Wszystkie sample na płycie pochodzą z płyt, które Davis znalazł w sklepie muzycznym Rare Records, w którym spędzał codziennie kilka godzin. Wnętrze sklepu możemy zresztą zobaczyć na okładce płyty. Poza fragmentami muzyki – od jazzu po heavy metal – możemy usłyszeć także fragmenty rozmów czy wywiadów. Autor płyty przyznaje, że lubi ją za jej różnorodność – żaden kawałek nie brzmi podobnie, nie przypominają siebie nawzajem.

Jednak jak przyznał w jednym z wywiadów, w trakcie nagrywania walczył z depresją i niską samooceną, co można usłyszeć w ogólnym nastroju albumu. Mimo wszystko, w kompozycjach czuć też pozytywne wibracje. „Gdybym miał wybrać jedno słowo, które do mnie przemawia bardziej niż „Endtroducing”, byłaby to „nadzieja” – komentował Shadow.

Krytycy krótko po wydaniu debiutu Shadowa wznieśli płytę pod niebiosa. Za pozytywnymi recenzjami przyszło także uwielbienie fanów, przede wszystkim na starym kontynencie. Davis bardzo ciężko zniósł fakt, że w Stanach, skąd pochodził, jego pierwsza płyta przeszła praktycznie niezauważona. To pogłębiło jego depresyjny stan, a żal przekuł w singiel „High Noon”. Kiedy wyszedł ze studia, okazało się, że fala popularności nadeszła także w USA, a „Endtroducing…..” zadebiutowało na 37 miejscu listy Billboard.

W większości recenzji płyta otrzymała maksymalne noty, a po latach znalazła się w zestawieniach najlepszych albumów lat w 90-tych takich magazynów, jak NME, Q, Spin, Rolling Stone, Pitchfork i Slant Magazine. W środowisku muzycznym płyta również została bardzo ciepło przyjęta, a wielu muzyków przyznawało się do inspiracji nią (chociażby Radiohead podczas nagrywania OK Computer).

Uwielbienie, jakie przyniosło Shadowowi „Endtroducing…..”, obróciło się przeciwko niemu. Artysta wielokrotnie przyznawał w wywiadach, że czegokolwiek nie zrobił, nieustannie było to porównywane do jego debiutu. Miał wrażenie, że tak naprawdę ludzie oczekują od niego, żeby nagrywał taki sam album w kółko. Dopiero po wydaniu „The Mountain Will Fall” przyznał, że czuje się coraz mniej przytłoczony swoją pierwszą płytą. Na pewno ma na to wpływ czas, który minął od jej wydania, ale także pewność siebie, nad którą producent nieustannie pracuje.