Stało się! Rok 2018 w sztuce - Electronic Beats Poland

Stało się! Rok 2018 w sztuce

Words by Aleksander Hudzik

Depresyjne dowcipy Bolesława Chromrego, bar w Centrum Sztuki Współczesnej i polskie muzeum w Szwajcarii. Tak zapamiętam rok 2018.

Humor Bolesława Chromrego

Takiego artysty memoroba jak Bolesław Chromry potrzeba nam przynajmniej od czasu do czasu. Rysuje, a jeszcze częściej pisze o problemach z depresją i o tym, jak radzić sobie z nią przy pomocy xannaxu. A nas to jakoś bawi. Chromry, tak jak życie potrafi być śmiertelnie poważny, chaotyczny, ma też talent do szukania porządku w chaosie. Tworzy diagramy, wykresy, schematy, tabele strat i zysków życia trzydziestolatka i dwudziestolatka. Wszystko po to by, pokazać, że nasze życie od zawsze, na zawsze jest po prostu przeciętne.  Apolityczny, a jednak bardzo polityczny. Wydał książkę, ze swoją partnerką przygotował wystawę i sprzedawał sztukę na bazarze wśród pań dorabiających sobie wyprzedażą pamiątek po dzieciach i wśród panów którzy w dobie internetu wciąż sprzedają radia i lornetki rozłożone na ceracie.

Przyjacielskie Friends of a Friends

Im mniejsza pompa, mniej przygotowań, tym lepsze wydarzenia wychodzą warszawskim galeriom. Warsaw Gallery Weekend tonął w spiskach domysłach i podchodach, a bokiem przeszło fantastyczne, zakrojone na znacznie mniejszą skalę, choć mające wielki potencjał wydarzenie. Kilka galerii – w tym Galeria Wschód (młoda, ale zdaje się bardzo aktywna w przedsięwzięciu) zaprosiło do swoich lokali galerie z zagranicy. Pojawili się więc artyści, których nie kojarzy się tak dobrze jak artystów rodzimego repertuaru. Czy polskie galerie czeka teraz rewizyta za granicą? Prawdopodobnie. Tak buduje się więzi.

Muzeum w Susch

Trzeba dobrze pogłówkować, żeby znaleźć jakieś ciekawe wydarzenie artystyczne, które  z przytupem reprezentowało Polskę za granicą. Siłą rozpędu po prezentacjach w Malmo i Madrycie zorganizowano w Paryżu wystawę prac Władysława Strzemińskiego i Katarzyny Kobro. Przemilczana wystawa przygotowana w Berlinie między innymi przez kuratorkę Olę Jalas padła ofiarą absolutnego dziennikarskiego zaniedbania. Biję się w pierś. Tymczasem w alpejskiej dolinie w drodze z Zurychu do Sankt Moritz, w wiosce Susch, Grażyna Kulczyk otworzyła muzeum, w którym prezentuje między innymi swoją kolekcję sztuki. A jest wiedzą powszechną, że najsłynniejsza polska kolekcjonerka ma w swoich zbiorach najlepszych polskich artystów i artystek. Joanna Rajkowska, Monika Sosnowska, Paulina Ołowska, na wystawie o sile kobiet, w kraju, w którym prawa wyborcze kobiety uzyskały kilka dekad temu. Tak grają tylko najlepsi gracze sztuki.

KEM

Kolektyw, o którym wie się niewiele poza tym, że jest queerowo-feministyczny i tworzą go cztery osoby, udowodnił, że jeśli nie drzwiami to do instytucji można wejść oknem. Ich Dragana Bar był jednym z najbardziej obleganych miejsc imprezowych, jakie odwiedziłem w Warszawie (może poza turystycznym deptakiem powiśla). Muzyka grała, ludzie się bawili, osoby LGBT, drag queen czuły się bezpiecznie, nikt im w tej zabawie nie przeszkadzał, Obecność KEM to nie tylko powiew czegoś świeżego, ale i otwieranie się sztuki na nowe eksperymenty. Mnie w tym eksperymencie najbardziej podoba się idea „infrastruktury przyjaźni” bo KEMowi zależy, żeby wszystkie ich działania powstawały w atmosferze akceptacji zrozumienia, bez presji, przepychania się i walki o władzę. Ja w to wierzę.

Polska w Narodowym

Nikt tak jak muzea nie przejął się tematyką obchodów stulecia polskiej niepodległości. Muzeum w Krakowie, Łodzi, Wrocławiu  wyciągnęły z zakamarków, piwnic i magazynów obrazy, z których można utkać około-narodową opowieść. Najlepiej wywiązało się z tego Muzeum Narodowe w Warszawie. Wystawa o nieco mylącym tytule „Krzycząc: Polska”, była ukłonem w kierunku przemilczanych niedowartościowanych polskiej niepodległości. Udało się pokazać protesty robotników, rodzime mitologie, ofiary międzywojennej transformacji i kult Marszałka. Szkoda tylko, że wszystko, co dobre o tej wystawie odchodzi w niepamięć. Z instytucją pożegnał się wicedyrektor Piotr Rypson zwolniony przez nowego, naznaczonego przez ministra kultury dyrektora – profesora Jerzego Miziołka. Niestety decyzje nowego dyrektora i jego wypowiedzi, wskazują na to, że w muzeum czeka nas „dobra zmiana”.