Pstryk-paf! - Electronic Beats Poland

Pstryk-paf!

BANG! BANG! BANG!

Jeżeli  uważasz, że „Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie” to najlepszy western, jarasz się Red Dead Redemption 2, a ulubiony bohater z komiksów, to Lucky Luke a nie Batman lub Asterix, to w „Flick’em up!” MUSISZ zagrać!

Popękana od słońca ziemia. Ciszę przerywa gwizd wiatru. Na horyzoncie pojawia się obłok. Rośnie i nabrzmiewa, jakby nadciągała burza. Przed nim widać pięć sylwetek jeźdźców na koniach. Pędzą wciekli, jak diabli. Tętent koni, piach i kamienie rozrywane kopytami. Spod kapeluszy świecą oczy, jak palący się lont. Każdy z nich niebezpieczny, jak paczka dynamitu. O psia krew! To gang Coopera! Najwięksi złodupcy, którzy terroryzują wsie i miasteczka od Waldon Lake do Angelino. Powstrzymać ich może tylko szeryf James i jego prawi ludzie.

Włącz sobie Johnnego Casha albo Ennio Morricone, pod szyją zawiąż apaszkę, na głowę wciągnij kapelusz. Kowbojki zostaw w przedpokoju a najlepiej na dnie szafy. Do tego skórzana kamizelka, flanelowa koszula i szklankę wypełnij wodą ognistą. Zaproś znajomych i zacznijcie zabawę! Oprócz bandytów i stróżów prawa potrzebujesz jeszcze równej nawierzchni – gładki stół, blat lub podłoga. To będzie podłożem waszego miasteczka, w którym będziecie się ścierać.

O czym jest gra? Strzelanina! Totalna naparzanka! Wielka rozpierducha na Dzikim Zachodzie. Albo my, albo oni! Tu trup ścieli się gęsto. „Flick’em up!” to gra zręcznościowa polegająca na pstrykaniu. Wybieracie jeden z dostępnych scenariuszy a jest ich aż 10! Budujecie miasteczko zgodnie z planem– jest bank, saloon, grabarz itd. Flora w postaci kaktusów oraz beczki i snopki siana uzupełniają scenerię. Ustawiacie figurki swoich kowbojów i realizujecie cel: pierwszy i najprostszy to typowy „death match”. Masz wystrzelać drużynę przeciwnika.

Wszystko fajnie brzmi a wygląda jeszcze lepiej. Ładne makietki budynków, kolorowe kartonowe znaczniki, znaczniki bohaterów z ich podobiznami, figurki i elementy miasteczka. Za wykonanie należą się duże propsy. Rozstawione miasteczko robi wrażenie. Wszyscy są już poekscytowani, ale o co chodzi z tym pstrykaniem? Gra jest banalnie prosta jeżeli chodzi o zasady – sama rozgrywka zależy od tego, jak sprawne masz paluszki. Jeżeli chcesz poruszyć swojego kowboja w danej turze, na miejsce jego figurki kładziesz biały znacznik i masz pstryknąć tam, gdzie chcesz posłać swojego protagonistę. Trzeba być piekielnie precyzyjnym, bo nie można dotknąć elementów otoczenia, by ruch został uznany. Inaczej akcja przepada.

Wiemy, jak zasuwać boso, ale w ostrogach. Teraz pytanie: „ale prze pana, jak szczelamy?” Otóż szczelamy tak: obok naszego kowboja ustawiamy czarne znaczniki pocisków. Najpierw jeden, który odmierzy nam odległość tego prawidłowego. Obok niego nominalny nabój, celujemy w naszego przeciwnika i…BANG! Jeżeli trafimy gada, a się nie przewróci, to kula tylko go drasnęła i uchodzi z życiem. Jeżeli zaś padnie, to znak, że oberwał i odbieramy mu jedno serduszko.

Na tych prostych zasadach opiera się cała rozgrywka, którą autor rozbudował w ciekawy sposób, bo oprócz zwykłej strzelaniny, będziemy mogli chować się w budynkach, napadać na bank, kraść i przekazywać sobie dokumenty, ratować dziewoje z opresji itd. Wszystko to zawarte na kartach kolejnych scenariuszy, które skonstruowane są tak, że im bardziej poznasz rozgrywkę tym bardziej zaawansowane elementy pojawiają się w scenariuszach. Uwierzcie, że nawet samo strzelanie albo przemieszczanie nie jest łatwe. Pstrykać należy w określony sposób palcem wskazującym bez użycia kciuka. To oznacza, że jest trudniej skierować się lub ogień i precyzyjnie trafić do celu.

W grze znajdzie się jeszcze kilka smaczków i usprawnień, które prostą mechanikę urozmaicają w fajny sposób tworząc ciekawą zręcznościówkę przy której będziecie się świetnie bawić. Poznając grę od początku wiele razy krzykniecie „wow!”, ale kopara opadnie wam w momencie kiedy zobaczycie strzelbę Winchester. To zwykła kartonowa nakładka, która pozwoli na precyzyjne strzelanie, ale taki szczegół daje mnóstwo frajdy.

Gra jest meeeeega, jeżeli spotykasz się ze znajomymi, by się pośmiać. Od was zależy, czy popykacie na rozgrzewkę, czy grać będziecie całą noc! Na pewno chwile napięcia w pojedynkach, będą kwitowane salwami śmiechu. Warto pyknąć w analogowego RDR, bez względu czy jesteś doświadczonym graczem, czy zielonym, jak groszek nowicjuszem.