Przed Instytutem: SEPT [wywiad] - Electronic Beats Poland

Przed Instytutem: SEPT [wywiad]

Po kilkunastu miesiącach od ostatniego wywiadu, ponownie rozmawiamy z jedną z najbardziej rozwijających się postaci techno-sceny - SEPTem. Okazją jest jego zbliżający się występ na INSTYTUCIE. Przeczytajcie o jego poglądach na temat zagrożeń współczesnego świata i odreagowywania stresów na parkiecie, nadchodzącym występie na Boiler Roomie w Hanowerze, nowych EP-kach i remiksach oraz „instytutowym vibe’ie”.

Words by Artur Wojtczak
Artur Wojtczak: Rozmawiamy po raz drugi dla Electronic Beats – w Twoim życiu artystycznym masa zmian i nowości od tamtej rozmowy…
SEPT: Od czasu naszej ostaniej rozmowy, patrząc jedynie na suche statystyki to wydałem dwie płyty oraz zagrałem dziesiątki imprez, lecz nie byłoby tego bez setek godzin poświęconych na produkcję muzyki, ćwiczenie występów w formule LIVE i przygotowywania selekcji do moich DJ-setów…
Ubiegły miesiąc to twój nowy utwór na kompilacji voxnox „Serpent Series vol. 2”. Skąd inspiracja do tytułu „Suicide Generations”?
To ciekawe, że akurat pytasz o genezę tego tytułu. Nazwa kawałka już od jakiegoś czasu formowała się w mojej głowie, a to za sprawą pewnej rozmowy przeprowadzonej z jednym z moich przyjaciół. Rozmowa dotyczyła tego, że coraz częściej młodzi ludzie nie wytrzymują presji i targają się na własne życie, gdzie czynnikami popychającymi ich do tego jest m.in brak poczucia akceptacji ze strony otoczenia, brak perspektyw na rozwój, stres związany z wysokim tempem życia, czy też nadmierne spożywanie nieprzebadanych i wysoce toksycznych substancji psychoaktywnych, które w afekcie może doprowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych.
Czy uważasz, że te dość trudne i smutne czasy, gdy stoimy w obliczu katastrofy klimatycznej i szerzących się populizmów, najlepiej można odreagować podczas technicznego rave’u?
Oczywiście może być to forma odreagowania, ale myślę, że poza odreagowywaniem warto też robić coś dla środowiska i zacząć od siebie, a w następstwie uświadamiać znajomych z czym wiąże się nadmierne produkowanie odpadów, niszczenie ekosystemów oraz ekstensywne wydobycie złóż naturalnych. Co do populizmów dobrze jest przepuszczać przez sito to co czyta się w Internecie, gdyż tam nie brakuje fake newsów, które do złudzenia przypominają rzetelne informacje. Warto też umieć czytać i słuchać ze zrozumieniem i nie dać się ogłupić z pozoru szlachetnym, lecz wciąż populistycznym stanowiskom, które niestety ostatnimi czasy pojawiają się również na scenie muzyki elektronicznej.
Wydajesz muzykę od lat w zagranicznych labelach, grywasz też dużo poza Polską – właściwie od początku skoncentrowałeś się na zewnętrznych rynkach. Czy to była twoja własna przemyślana strategia wynikająca z faktu, że polski techno-rynek jest za mały?
W momencie kiedy zaczynałem grać jako Sept, rynek ten jeszcze nie był w kraju tak dobrze rozwinięty jak to miało miejsce wówczas za granicą, jednak moje ukierunkowanie na działania zagraniczne wzięło się w głównej mierze z chęci dotarcia do jak największej liczby odbiorców.
W najbliższych miesiącach czeka cię wiele interesujących premier; nowe single, podcasty i granie na Boiler Roomie w Hannoverze. Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i podać kilka szczegółów tego, co nasz czeka?
Pierwsza z premier będzie miała miejsce w październiku i będą to dwa utwory na kompilacji pod banderą londyńskiego Prodigal Son, z czego jeden z nich będzie wydany na czarnym krążku, a drugi w wersji cyfrowej. Następnie w listopadzie ukaże się kolejna składanka na winylu z moim udziałem, tym razem pod szyldem monachijskiego Counterweight Records, gdzie mój utwór pojawi się obok Under Black Helmet, Endleca i Tima Tamy. Jak już zdążyłeś wspomnieć, za niespełna dwa miesiące również czeka mnie występ w Boiler Roomie w Hannoverze i zagram wraz z Re:ni, Alignmentem, Modigiem, Spinozą, Lip, a także Hansem Ternerem. Na początku przyszłego roku spodziewajcie się mojej kolejnej 12” EPki nakładem Voxnox Records. Na EPce znajdą się dwa oryginalne utwory oraz dwa remixy, z tym że nazwisk remixerów jeszcze tutaj nie zdradzę. Na luty 2020 mam zaplanowany również podcast dla serii prowadzonej przez holenderskiego producenta – Invite, czyli innymi słowy dla Invite’s Choice.

Martin Depp (Marcin Matuszewski), szef garage-house’owego  labelu Pogo House Records powiedział mi, że idąc na imprezę z tą muzyką w Londynie, wyłapuje każdej nocy kilka tracków ze swojej wytworni granych przez DJ-ów. Czy tobie zdarza się słyszeć swoje kawałki podczas setów innych artystów? Czy grani są inni polscy DJ-e?
Owszem, a co bardziej mnie cieszy często są to artyści, których twórczość mnie inspiruje i napędza do działania. To samo tyczy się moich kolegów i koleżanek po fachu – numery Błażeja Malinowskiego, VTSS, Vertical Spectrum, Michała Wolskiego, czy też Violenta regularnie goszczą w setach czołówki światowej sceny techno.

Rozmawiamy tuż przed nowa edycją legendarnego Instytutu. Ty grałeś już tez na Instytut Festivalu w  Modlinie, pamiętam, że byłeś bardzo zafascynowany line up’em. Jak będzie tym razem? Czym jest wg ciebie ten „Instytutowy vibe”?

Na tę edycję szczególnie nie mogę się doczekać. W 2016 roku miałem okazję grać w Hali Najwyższych napięć wraz z Michałem Jabłońskim, współtworząc wówczas projekt Phlegethon i było to dla mnie ogromne przeżycie, tym bardziej że występowaliśmy w formule LIVE tuż przed Marcelem Dettmanem. W tamtym czasie była to największa impreza na jakiej miałem okazję występować. Dwa lata później zostałem zaproszony na Instytut Festival w Modlinie, na którym zaprezentowałem swoje DJ-skie umiejętności. Występ ten zapadł mi głęboko w pamięć, jako że grałem drugi kolejności na Rave Stage i wraz z upływem czasu oraz kolejnymi zagranymi kawałkami widziałem jak do namiotu napływa coraz to więcej ludzi, by przy końcu mojego występu mieć przed sobą pełen parkiet. Obydwa formaty instytutowych wydarzeń są wyjątkowe na swój sposób i ciężko je do siebie porównać, ale wg mnie „Instytutowy vibe” to jest Hala Najwyższych napięć wypełniona tańczącymi ludźmi po brzegi.

Kto wg Ciebie był naczelną figurą w muzyce techno AD 2019?

Nie jest łatwo mi wystawiać taką opinię na trzy miesiące przed końcem roku, gdyż wiele może się jeszcze wydarzyć, ale postać która w moich oczach wyraźnie wybija się na tle innych to Hector Oaks. W minionych miesiącach otworzył nowy label – Kaos – który kładzie nacisk na promocje świeżych nazwisk. Oprócz tego zaliczył on w tym sezonie występy na większości najważniejszych wydarzeń w Europie oraz wypuścił winyl „We Met Under Strobe Light”, który przemawia do mnie w 100%.

Czego Ci życzyć na następny rok?
Myślę, że wytrwałości w dążeniu do wyznaczonych przeze mnie celów.