Electronic Beats Poland

Producencki paczkomat

Published on October 26, 2018 08:46 Berlin Time

Nic mnie tak nie zaskoczyło ostatnio, jak masowy zachwyt nad paczką sampli ze Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia przygotowaną przez Instytut Adama Mickiewicza (a w zasadzie Marcina Staniszewskiego z Beneficjentów Splendoru) we współpracy z Abletonem, producentem Live – oprogramowania do tworzenia i grania muzyki. To oczywiście miła niespodzianka, potwierdzająca unikalną markę Studia, które dzięki wysiłkom np. Fundacji Bęc Zmiana (znakomita książka z tekstami poświęconymi SEPR), czy właśnie Instytutowi Adama Mickiewicza stało się zjawiskiem znanym muzycznej publiczności. Samo Studio Eksperymentalne prowadziło pionierską działalność zarówno jeśli chodzi o sound deisgn, jak i muzykę elektroniczną i sampling. Warto zgłębić się w jego temat – kompozycje Eugeniusza Rudnika, Ryszarda Szeremety, czy Elżbiety Sikory potrafią być wymagające, ale pokazują niebywałą wręcz kreatywność. Z kolei dzisiaj, na fali wspomnianych zachwytów, zajmiemy się paczkami sampli i loopów i ich wpływem na współczesną muzykę.

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube’s privacy policy.
Learn more

Load video

Jeśli po prostu słuchacie muzyki, uprawnione wydaje się pytanie: “co to są te paczki i dlaczego powinny mnie obchodzić?” Nie wiem, czy powinny, ale na pewno mają wpływ na to, jak brzmi dzisiaj muzyka. Ich żywot zaczął się z pierwszymi programami typu DAW (Digital Audio Workstation), czyli softwarem służącym do produkcji muzyki na komputerze. Do programów w rodzaju eJay (który stał bliżej zabawy, aniżeli w pełni profesjonalnego programu) już w latach dziewięćdziesiątych można było dokupować specjalnie przygotowane dźwięki, które były materiałami budowlanymi utworów. Z wielu powodów – przede wszystkim nieufności artystek i artystów wobec “muzyki z komputera”, ale i nie tak powszechnemu dostępowi do komputerów osobistych – paczkowy biznes był w powijakach. Pod koniec pierwszej dekady lat dwutysięcznych pojawiła się firma z Brighton, która do dzisiaj jest najmocniejszą marką, jeśli chodzi o zbiory dźwięków – Loopmasters.

Idea Loopmasters jest dosyć prosta. Firma współpracuje z różnymi nazwiskami sceny muzycznej, by zbudować tematyczne paczki – czasem określone nazwą gatunku, czasem bardziej abstrakcyjnymi kategoriami – które później można pobrać za opłatą i korzystać bez licencyjnych obciążeń. Ten prosty i genialny pomysł rozwiązywał wiele problemów, które napotykała producencka społeczność. Dla domorosłych twórców i twórczyń paczki stanowiły dobry start, bo bazę świetnie brzmiących dźwięków trudno zbudować bez dostępu do lepszego sprzętu. Czytelne oznaczanie kategorii dźwięków pozwoliło też na pierwsze kroki przed erą YouTubowych tutoriali – zamiast wklepywać “how to make drum’n’bass synth” po prostu miało się ten syntezator w formie gotowej pętli. Z kolei dla ludzi z profesjonalnego obiegu dostęp do sampli zwolnionych z opłat licencyjnych oznaczał ominięcie nierzadko bolesnego i kosztownego procesu “czyszczenia” sampli – zamiast trudnych negocjacji z właścicielami praw autorskich można było znaleźć zbliżony zamiennik pośród zbiorów Loopmasters.

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube’s privacy policy.
Learn more

Load video

Loopmasters to oczywiście niejedyna taka firma, a i w samych programach z czasem pojawiało się coraz więcej i więcej dźwięków. Np. do najbardziej rozbudowanej wersji Ableton Live dodawane są gigabajtowe bazy brzmień, nierzadko w formie gotowych pętli perkusyjnych i całych melodii. Oczywiście firmy chętnie zapraszają znane nazwiska, co jest zyskiem dla obu stron: paczkę legitymizuje ktoś uznany, a zaproszeni do współpracy kasują gażę i mogą się wypromować. Komercyjna działalność to jedno, ale wraz z rozwojem Internetu rozrosły się możliwości darmowego pozyskiwania dźwięków. Posegregowane paczki udostępniają głównie hip-hopowcy, np. Boi-1da czy 9th Wonder, ale równie chętnie brzmieniami ze swojej przepastnej kolekcji maszyn i syntezatorów dzieli się Legowelt.

Ortodoksi lubią narzekać na wszystkie udogodnienia oferowane przez współczesną technologię: “teraz wszystko jest takie łatwe, nic nie trzeba umieć.” Ale jeśli na muzykę spojrzymy jako przede wszystkim metodę ekspresji siebie, a nie mistyczne, elitarne zajęcie podobne średniowiecznemu przepisywaniu ksiąg, to pozytywny wpływ paczek z loopami i samplami wydaje się jasny. Czy są złe strony tego zjawiska? Oczywiście. Paczkowane brzmienia uniformizują muzykę, szczególnie elektroniczną i klubową, co w dobie algorytmów i playlist jest szczególnie bolesne. Te wszystkie kreatywne skróty są w porządku, jeśli dotyczą początkujących producentów i producentek, którzy ze swojej sypialni marzą o karierze, bądź po prostu chcą dać upust twórczym bodźcom. Problem pojawia się, kiedy np. loopy z Loopmasters pojawiają się na najwyższym poziomie branży muzycznej. Jakiś czas temu sporo krytyki spadło na Rumaka i Kubiego Producenta – właśnie za korzystanie z paczek z gotowymi loopami. Reakcje były kompletnie przesadzone, tym bardziej, że Kubi był wtedy jeszcze dzieciakiem, a Rumak tak naprawdę dopiero zaczynał karierę u boku Taco Hemingway’a. Natomiast mnie bardzo zabolał utwór “FEEL.” z “DAMN.” Kendricka Lamara, w którym Sounwave użył dwóch loopów z Loopmasters i praktycznie ich nie zmienił. Zabawne, że na “To Pimp A Butterfly” zebrała się jazzowa śmietanka, a tutaj mamy doczynienia z żenującym wręcz lenistwem. Takich przykładów jest wiele i nie jest to rzecz jasna powód do darcia szat, ale warto zastanowić się, czy od ludzi z dostępem do wielkich budżetów i profesjonalnych studiów nie powinniśmy wymagać więcej niż od nastolatka z pierwszym komputerem. Warto też odróżnić korzystanie z pojedynczych sampli – tzw. one shotów – od całych pętli. Te pierwsze są najmniejszymi klockami budującymi utwór, te drugie powinny służyć raczej jako treningowe kółka, lub punkt wyjścia do kreatywnej obróbki. Ale hej – każdy ma własne sumienie, a tropienie gotowych pętli z pewnością nie jest jakimś szlachetnym zajęciem. Nie mówiąc o tym, że dla publiczności sposób, w jaki powstaje muzyka, ma raczej nieduże znaczenie, co jest raczej zdrowym podejściem.

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube’s privacy policy.
Learn more

Load video

Żyjemy w pięknych czasach dla produkcji muzycznej – zacząć jest bardzo łatwo, a jeszcze łatwiej znaleźć paczki sampli i loopów, porozrzucane po Internecie. Inicjatywa związana z dźwiękami Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia i jej wspaniały oddźwięk cieszą, bo dziedzictwo tej wyjątkowej instytucji zainspiruje nowe rzesz odbiorców i odbiorczyń, które mogłyby o niej nie usłyszeć. Czy paczki psują muzykę? Nie, są tylko narzędziem, które w rękach leniwych jednostek przeradza się w nudne, generyczne utwory, a w rękach ludzi kreatywnych w coś pięknego. Przypomina to nieco wciąż powracającą dyskusję o autotunie. Mam złe wieści dla sceptyków i sceptyczek – i jedno, i drugie zostanie z nami na długo. A muzyka jak istniała, tak istnieje dalej.