Electronic Beats Poland

Polskie muzyczne odkrycia 2017 roku wg Pawła Klimczaka

Published on December 15, 2017 12:28 Berlin Time

Polskie muzyczne odkrycia 2017

 

Dzisiaj – jak nigdy wcześniej – mamy do czynienia z bardzo dynamicznymi scenami muzycznymi. Nowe nazwiska, ksywy, projekty wyrastają co chwilę i rzeczywiście trudno za tym wszystkim nadążyć. Stąd to dość subiektywne zestawienie – starałem się nie ograniczać wyłącznie do artystycznych odkryć, ale docenić również zjawiska i inicjatywy, które szturmem zdobyły uznanie publiczności – niezależnie od tego, czy to zjawisko zgadza się z moim gustem, czy nie. Muzyka to jedno z tych pól rozrywki i kultury, które mocno działa na emocje, więc proszę, nie traktujcie tego zestawienia jak mojżeszowych kamiennych płyt – to wyłącznie opinia i wstęp do tego, by każdy słuchacz i każda słuchaczka spojrzeli wstecz i sami wybrali swoje odkrycia!

Lua Preta

Poznański duet składający się z weterana klubów Mentalcuta i pochodzącej z Angoli wokalistki Supa Gia G ma za sobą doskonały rok. Świetnie przyjęta epka, elektryzujące występy na festiwalach (w tym na Unsoundzie), dar tańca dla sporej liczby ludzi. Korzystając z nowoczesnych klubowych brzmień i afrykańskich inspiracji, Lua Preta tworzą energetyczną, bezpretensjonalną muzykę, która nie pozwala usiedzieć w miejscu. Czasem słychać w niej echa kuduro, czasem Night Slugs – ale na styku tych najróżniejszych wpływów rodzi się oryginalne, tętniące zabawą brzmienie. Myślę, że duet ma potencjał, by z powodzeniem zawalczyć o rynki zagraniczne, ale przede wszystkim – najlepsze dopiero przed nimi.

https://soundcloud.com/unsound/up034-lua-preta

Tamten

Utalentowani producenci i producentki z głębokiego undergroundu to polska specjalność. Egzystujący z boku napompowanej, męczącej i przeżartej nudnym techno sceny klubowej, tworzący niesamowite dźwiękowe krajobrazy i hymny do ucieczki od rzeczywistości. Do takich ksyw, jak Das Komplex, Earth Trax, czy Møzaika, dołączył w tym roku Tamten. Jego wydana nakładem Transatlantyku “Diamentowa Sutra”, okraszona całkiem ciekawą opowieścią wideo, to pokaz wspaniałych groove’ów, niemal bajkowych melodii i ciekawych brzmień. Muzyczny horyzont producenta jest bardzo szeroki i słychać to zarówno w jego fascynujących utworach, jak i interesujących DJ setach. Szkoda, żeby tak dobra muzyka obijała się po rubieżach świadomości – nie prześpijcie Tamtena! A kiedy jesteśmy już przy Transatlantyku, to wyróżnijmy również Poly Chain, która syntezatorową magią czarowała ze swojego albumu, który powinniście sprawdzić.

By loading the content from Soundcloud, you agree to Soundcloud's privacy policy.
Learn more

Load content

MIN t

Przyznam, że w MIN t widziałem wcześniej przede wszystkim zagubiony talent – młoda artystka dość długo szukała swojego głosu, czasem niebezpiecznie zbliżając się do mielizn reprezentowanych przez zespoły z pierogami i lekami psychotropowymi w nazwie. Dzięki wydanemu przez kolektyw regime debiutanckiemu albumowi MIN t “Assemblage” zmieniłem zdanie. Zaskakujące zderzenie tradycyjnego instrumentarium (bardzo ciekawe użycie gitar i perkusji) z elektronicznym podłożem, emocjonalne utwory, niebanalna popowa wrażliwość z jazzowym pazurem, charakterystyczne brzmienie – “Assemblage” to bardzo udany debiut, który wywołuje apetyt na więcej i rozbudza ciekawość, co do dalszej drogi artystki.

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube's privacy policy.
Learn more

Load video

Trzy szóstki

Blog Krzyśka Kwiatkowskiego dość szybko – i zasłużenie – zdobył rozgłos i szacunek. Z czasem stał się również labelem, który eksploruje bardzo ciekawe i nieoczekiwane rejony muzycznego undergroundu. Wyważone i trafne opinie na temat muzyki to jedno, działalność wydawnicza to drugie. Pod parasolem Trzech szóstek znajdziemy tak różnorodne projekty, jak black metalujące Ugory, romantyczny noise Anatola, czy hip-hopowe LSO, a niedługo także m.in. album Jakuba Lemiszewskiego. Mądra praca u podstaw nigdy nie była mocną stroną pod tą szerokością geograficzną, ale Kwiatkowski pokazuje, że warto na nią stawiać. Na nią i nonkonformizm, bo to także godny szacunku wyznacznik oficyny wydawniczej i bloga. Polecam czytać, polecam słuchać, polecam wspierać – dla lepszej muzycznej przyszłości!

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube's privacy policy.
Learn more

Load video

Rosalie

W nowoczesnym R&B bardzo łatwo o przeciętniactwo i odtwórcze męczenie buły. Ale kiedy ma się taki głos, jak Rosalie, nawet lekko generyczne bity nie przeszkadzają w czerpaniu przyjemności z muzyki. Wokalistka związana z Alkopoligamią przez 2017 promowała koncertami epkę “Enuff” i jeśli mieliście okazję być na chociaż jednym z nich, to wiecie, że mamy do czynienia z prawdziwym talentem. Mimo tradycyjnych słabych stron właściwych początkom muzycznej ścieżki, Rosalie. wykazuje spory potencjał, szczególnie jeśli chodzi o refreny. Już za rogiem czai się jej album “Flashback” i to może być kolejny krok Rosalie. do kariery, na jaką zasługuje. Kompletnie nie miałbym problemu, gdyby radiowo-festiwalowy paździerz zwany polskim popem został zastąpiony przez takie utwory, jak “Pozwól”!

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube's privacy policy.
Learn more

Load video

Czeluść

Można nie lubić piekło-trapowej stylówy Czeluści, ale trzeba docenić wybuch popularności kolektywu. Odnoszę wrażenie, że zaraz po Wixapolu to najbardziej wpływowe klubowe środowisko, które zbudowało wokół siebie niezwykle silną i oddaną społeczność młodych ludzi. Zaczęło się od imprez, skończyło się na muzycznych wydawnictwach i linii odzieżowej – niby nic nowego, ale tempo, w jakim Czeluść podbiła Polskę robi wrażenie. I o ile muzyczny poziom inicjatywy bywa… hm, różny, to poziom organizacyjny jest godny szacunku. I o ile Czeluść funkcjonuje już jakiś czas, to w 2017 rozwinęła skrzydła najmocniej.

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube's privacy policy.
Learn more

Load video

Techno

To oczywiście żart niskiego lotu, ale trzeba przyznać, że w 2017 techno elektryzowało – negatywnie lub pozytywnie – bardzo dużo ludzi w Polsce. Nie ma końca litanii mniej lub bardziej udanych artykułów opisujących zjawisko, kluby dopisują do nazw imprez “techno” nawet kiedy lineup kompletnie nie wskazuje, że będzie tak grane, ilość techno fanpage’y rośnie w postępie geometrycznym, podobnie jak ilość fanpage’y wyśmiewających te strony… Wixapol wykształcił wielką subkulturę, na Smolną kolejka zawija się za rogiem kamienicy, a “chodzenie na techno” to nowa rozrywka studenckiej i freelancerskiej braci z wielkich miast. Końca zjawiska nie widać – na dobre lub złe, zależy kto na to patrzy. Na pewno jednym z najgorszych skutków takiego stanu rzeczy jest homogenizacja oferty klubowej, ale Polska niewiele różni się pod tym względem od reszty świata – jak się okazało, na szaleństwa rzeczywistości 2017 roku najlepszym lekarstwem dla ludzkości jest walenie sobie bitem po głowie.