To co najlepsze w muzycznym 2017 roku w uszach Evening Selection | Electronic Beats Poland

To co najlepsze w muzycznym 2017 roku w uszach Evening Selection

Evening Selection to projekt, który jego twórcom pozwala na dzielenie się ze światem utworami, których raczej nie usłyszycie na parkiecie – bez zbędnych słów, zabiegów marketingowych i trzymania się jednego gatunku. Punktem wyjścia jest nieoczywista, bardziej kontemplacyjna elektronika w najszerszym jej znaczeniu; co wcale nie znaczy, że ES nie sięgną po funk, muzykę klasyczną lub etniczne brzmienia, od Afryki po Australię.

 

Fau

EPka roku

Zdecydowanie jest nią Broken Glass Arch Djruma wydany przez R&S Records. Felix Manuel (nie po raz pierwszy) udowodnił, że jest w światowej czołówce producentów muzyki elektronicznej. Połamany rytmicznie tytułowy utwór i podzielony na dwie części Showreel, stanowią dla mnie EPkę doskonałą, do której na pewno będę wracał latami. Swoją drogą, jeśli miałbym wybrać jeden najlepszy numer 2017 roku, byłby to Showreel, pt. 2 – genialny muzycznie, genialny rytmicznie i niebezpiecznie wciągający track.

 

Brzmienie electro

Stare jest nowe, 2017 rok należał do oldschoolowego brzmienia electro, które coraz częściej pojawiało się w nowych wydawnictwach. Nie bójcie się surowego brzmienia perki, sami posłuchajcie, jak dobrze to brzmi: Air Protection Office – 45°26’00.0″N 12°18’58.0″E, Obergman – Tokamak, Unknown Archetype – Into Ether, Privacy – Broke. W 2018 liczę na jeszcze więcej.

Live act roku

Bezapelacyjnie był to występ Murcofa podczas Salonu Ambientu, który odbył się w ramach festiwalu Up To Date 2017. Tego nie da się opisać. Ci których nie było w Białymstoku mogą jedynie zazdrościć każdemu kto załapał się na ten genialny live act.

Najbardziej uzależniający utwór roku

Dla mnie był to Private Eyes – Anasazi. Już w lutym, kiedy ten numer ujrzał światło dzienne, mówiłem, że będzie to jeden z moich osobistych highlightów roku. Polecam go wszystkim koneserom synthowych brzmień oraz hipnotyzerom, jako tło muzyczne do ich sesji – w końcu label, który stoi za wydaniem tego utworu nazywa się Safe Trip.

Michał Wolski

Mamy wielu zdolnych, polskich producentów, ale ten rok należał do Michała Wolskiego. The New World wydane w (dla wielu) kultowym, należącym do Boddiki labelu Nonplus Records oraz przepiękna EPka Caleidoscope, która ukazała się w (świetnie prowadzonym przez Marco Shuttle) Eerie, to poziom światowy. Nie ma w tym co mówię kolesiostwa, czy klepania się po pleckach, po prostu Michał robi swoją muzyką kawał dobrej roboty. Polecam również jego występy, w zeszłym roku miałem okazję słyszeć Michała parokrotnie i zawsze zaskakiwał mnie swoim poziomem.

Kram

 

Z mojej strony podsumowanie nieco inne, bo po prostu zdecydowałem się napisać kilka(set) słów na temat płyt, które wyszły w 2017 i wkręciły mi się w ucho/ zapadły w pamięć:

Komodo Kolektif “Sumantras”; Invisible, Inc.

Experimental, Gamelan, Tribal, Leftfield, Rhythmic Noise, Synthwave – tak kategoryzuje tę płytę Discogs. Przez dobrych kilkanaście minut, słuchając po raz wtóry ‘Night of the Leyak’, zastanawiałem się jak dobrze ją opisać, ale te nazwy gatunków robią to po prostu dużo sprawniej. Wielu porywa się na włączanie elementów muzyki etnicznej (tu – indonezyjskiej) do elektroniki, ale niewielu potrafi osiągnąć tak hipnotyzujący efekt jak ten, który mamy przyjemność słuchać na „Sumantras”.

Suso Saiz, “Rainworks”; Music From Memory

Pierwsza inkarnacja tego albumu była rezultatem zlecenia zrealizowanego przez artystę na zamówienie firmy wodociągowej z Wysp Kanaryjskich; dopiero później rozwiniętego do swojej obecnej formy. Woda jest tutaj wszechobecna, a dostojnie rozpływające się motywy gitarowe i klawiszowe tworzą niezwykle kojącą całość. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości do Suso Saiza odezwą się również operatorzy tam i elektrownie wodne.

Neo Image, “Untitled”; Mood Hut

Jak na przestrzeni pięciu utworów zawrzeć swoje interpretacje deep house’u wpadającego w breakbeat, deep techno i ambientu, a przy okazji stworzyć muzycznie i klimatycznie spójną całość, której można słuchać w kółko? Odpowiedzi na 5+ udzielił Chad Thiessen, znany z kolaboracji w ramach innych projektów (Aquarian Foundation, Kinetic Electronix), wydanych już na doskonałym labelu z Vancouver – Mood Hut. Kosmos.

Milan W./ Ekolali, „Plafond 2”; BAKK Records

Pierwszy „Plafond” wgniótł mnie w fotel, więc oczekiwania wobec dwójki były wysokie. Powiedzieć, że się nie zawiodłem, to mało powiedzieć, bo obydwie strony tej płyty to elektronika/ambient najwyższej próby. Lubię, kiedy utwory opowiadają historie i mają odpowiednią ku temu długość i przestrzeń – ‘Float’ Milana W. to prawie 17 minut, ‘Doggerland’ Ekolalego to ponad 17 minut. Doskonały akompaniament do nurkowania głębinowego.

DJ Central, „Basil” EP; Help Recordings

Kolektyw związany z labelami Help Recordings, Regelbau, No Hands, Partners, pochodzący z duńskiego Arhus, robi naprawdę godną uwagi robotę na scenie deep house i deep techno. DJ Central, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci z tej grupy, powyższą EPką – a szczególnie tytułowym kawałkiem – pokazał, że prawdziwy deep house nigdzie sobie nie poszedł, ma się dobrze i czeka, żeby doceniło go szersze grono odbiorców.

Kassem Mosse/ Black Point, “Split Vol. 2”; Out To Lunch

Kassem Mosse to jeden z czołowych zawodników lipskiej ekipy Workshop Records. Przyznam, że pomimo jego zróżnicowanej dyskografii, nie posądzałem go o to, że kryje w sobie małego Jamesa Stinsona – tutaj dał mu pełne pole do popisu w studio i efekt jest wprost rewelacyjny. ‘Forest Lore’ to chyba najlepsze otwierające 3.5 minuty w elektronice AD 2017. Każdy kolejny element potęguje napięcie budowane w naprawdę niebywale umiejętny sposób…potem jesteśmy świadkami powolnego, pulsującego rozkładu. I chcemy przeżyć to wszystko raz jeszcze.

Marenn Sukie, “Malinal” EP; Otaku

Są takie sytuacje, w których po przesłuchaniu całej płyty zdejmuje się ją z talerza i zastanawia – czemu sześć tak dobrych numerów upchnięto na jednym winylu, a nie rozłożono bardziej luksusowo? Dokładnie tak czułem się po przesłuchaniu tego materiału, z polecenia Wojtka z SideOne – interesujący artwork, nic niemówiące mi pseudo artysty; na start niewiele przemawiało, że może być to jeden z release’ów roku. Dopiero później odkryte powiązanie z cenioną przeze mnie oficyną Banoffee Pies z Bristolu pozwoliło odpowiedzieć na część pytań. All killer no filler.

Burnt Friedman, “The Pestle”; Latency

Bernd Friedmann to niezwykle kompetentny i doświadczony zawodnik, który na swoim koncie ma dużą ilość bardzo wartościowych propozycji; szczególnie polecam serię „Sacred Rhtyhm”, którą nagrał z Jakim Liebezeitem (oby mu ziemia lekką była!). „The Pestle” to kolekcja utworów z lat 1993-2011 – od złożonych rytmicznych poszukiwań do ambientowej fali dźwięku. Panie Friedman, znowu dał Pan radę.

Nummer, “Tribal Trouble” EP; Nummer Music

Francuski duet Nummer śledzę od ich pierwszej EPki dla Peur Bleue Records z 2014 r. i na razie zainwestowany w nich czas ma wysoką stopę zwrotu. „Tribal Trouble” to wydana ich nakładem płyta z serii ‘it does what it says on the tin’, czyli – plemienna perkusja, klimat rodem z gęstej dżungli, ale przez którą zawsze przebija się światło. Zróżnicowane wydawnictwo, które egzamin zda na parkiecie, ale też przy bardziej kameralnej formie odsłuchu.

The Other People Place, “Lifestyles Of The Laptop Café”; Warp Records

Mateusz wspomniał o electro, więc nie mogłem pominąć jednego z najlepszych albumów w historii tego gatunku, który w lutym 2017 doczekał się ponownego wydania. Materiał obowiązkowy.

Evening Selection znajdziecie na:

FB – https://www.facebook.com/eveningselection/
YT – https://www.youtube.com/channel/UCQMC1BVKHowMf6NUDZNWfiw