Electronic Beats Poland

Najlepsza muzyka 2017 roku w... świecie gier

Published on December 27, 2017 07:20 Berlin Time

Mimo, że w tym roku wyszło sporo dobrej muzyki (a i miałem szczęśliwie dużo czasu, żeby nadrobić dużo wydawnictw z przeszłości), to zastanawiając się nad tą, która najbardziej zapadła mi w pamięć, doszedłem do zaskakującego wniosku. Najbardziej pamiętam nie hooki Brockhampton, czy coś z ostatniego albumu Kendricka. Najbardziej pamiętam temat Pascala z gry wideo NieR: Automata i utwór, który towarzyszy graczom w Cafe Leblanc w Personie 5. Owszem, to, że spędziłem w obu miejscach w tych grach długie godziny (Cafe Leblanc służy za główną kwaterę bohatera gry, więc siłą rzeczy jest się tam często) ma przemożny wpływ na moją pamięć. Ale jednak to wielka sztuka, by skomponować muzykę, która nie tylko nie zmęczy przez wielokrotne słuchanie, ale jeszcze zapadnie w pamięć, zamiast przejść w nic nie znaczące tło. Żyjemy w bardzo multimedialnych czasach i zarówno Persona 5, jak i NieR: Automata pokazują, że gry wideo mogą być szczytowym osiągnięciem w kategorii multimediów.

https://www.youtube.com/watch?v=VJ_aT4T89aU

 

NieR: Automata to hybryda gry akcji, RPG i shoot’em upa, stworzona przez Platinum Games. Opowiada historię androidów wysłanych przez ludzi na Ziemię przejętą przez roboty z obcej cywilizacji. Tyle na wierzchu, bo pod spodem kryją się refleksje na temat istoty człowieczeństwa, trans- i posthumanizmu, czy namysł nad konsekwencjami rozwoju technologicznego. Gra wygląda niesamowicie, ma wspaniały, wciągający gameplay i jest wzorowo napisana (dialogi między główną bohaterką i bohaterem wywołują całą gamę emocji – od wzruszenia po śmiech do rozpuku, a historia i narracyjne zabiegi należą do najlepszych w branży). Oczywiście brzmi także kapitalnie.

Za liczący prawie 6 godzin soundtrack do NieRa odpowiada kompozytor Keiichi Okabe i team Monaca. To fascynująca i przepiękna muzyka, która nie tylko idealnie zgrywa się z tym, co na ekranie, ale także broni się samodzielnie. Ścieżka dźwiękowa pokrywa najróżniejsze muzyczne pola: od ambientu, przez utwory inspirowane japońską muzyką nowoczesną z lat osiemdziesiątych, aż po dynamiczne, elektroniczne i ośmiobitowe kawałki. Nie brakuje również wokalnych epików, które w grze towarzyszą wielu emocjonalnym momentom. Żeby w pełni doświadczyć tego, co oferuje NieR: Automata, należy poświęcić ponad 40 godzin i przejść grę kilka razy – muzyczne tematy są na tyle atrakcyjne, że wręcz czeka się na powrót do wcześniej odwiedzonych lokacji. Zresztą nie trzeba czekać na ponowne odwiedziny – potrafiłem stać w lesie pacyfistycznych robotów i słuchać tematu Pascala przez kilkanaście minut, zanim zabrałem się do gry. Okabe i jego zespół muzyków stworzyli ścieżkę dźwiękową, która wykracza poza swoją funkcjonalność – co dla fanów japońskich gier wideo nie jest żadną niespodzianką.

https://www.youtube.com/watch?v=30Ef7i3qq-U

Persona 5, wykreowana i wydana przez Atlus Games to gra RPG i tzw. social simulator, z elementami właściwymi dla japońskich visual novels. Jako uczeń szkoły średniej w Tokio rozwiązujesz problem niesprawiedliwości i odmieniasz serca bezkarnych złoczyńców, walcząc z ich demonami w podświadomości (hej, to w końcu J-RPG). Gra czerpie szeroko z jungowskiej psychoanalizy, pokrywa sporo trudnych tematów (m.in. molestowanie seksualne, przemoc, wykorzystywanie pracowników przez pracodawców, korupcja, samotność w nowoczesnych społeczeństwach), ale przede wszystkim – jest najbardziej stylowym osiągnięciem w historii tej formy rozrywki. Wygląd menu, ekranów ładowania, miasta i wrogów w Metawersum – wszystko wygląda przepięknie i spójnie, dostarczając niesamowitych wrażeń estetycznych. Nie jest to może stylistyka dla każdego – mimo wszystko jest dość krzykliwa – ale robi wrażenie. Jednym z najważniejszych elementów tej stylistyki jest muzyka skomponowana przez Shojiego Meguro.

Muzyka do Persony 5 to najlepszy ser, jaki usłyszycie w tym roku. Acid jazz, soul, funk, disco i rock w stylowej oprawie, z charyzmatycznymi wokalami Lyn Inaizumi na niesamowitym groovie. Mimo, że muzyka dość często ociera się o smooth jazz cafe czy muzykę do windy, to wręcz zostaje wyryta w głowie. Melodia z Cafe Leblanc, energetyczny, przebojowy utwór disco towarzyszący bitwom i wiele, wiele innych – należą do moich ulubionych muzycznych momentów 2017. Shoji Meguro napisał prawie 4 godziny muzyki, która nie ma prawa się znudzić – bo jeśli by tak się stało, mogłoby to być zabójcze dla gry, która trwa ponad 100 godzin (!). Momenty takie, jak bitwa czy wizyta w Cafe Leblanc zdarzają się bardzo często, więc ich muzycznym tłem muszą być perfekcyjne utwory. Słysząc “Beneath the Mask” (temat z kawiarni) po raz setny, nie czuję się znudzony, wprost przeciwnie – czekam na ten moment. Zresztą dynamika utworu zmienia się w zależności od pogody w grze, więc to także przeciwdziała zmęczeniu.

https://www.youtube.com/watch?v=X6kAwpgW29M

Od lat 80-tych kompozytorskie talenty z Kraju Kwitnącej Wiśni dostarczają całe katalogi przepięknej muzyki, a nazwiska takie, jak Nobuo Uematsu (m.in. seria Final Fantasy), Yasunori Mitsuda (m.in. Chrono Trigger i Secret Of Mana), Takashi Tateishi (m.in. Mega Man 2), Junichi Masuda (m.in. seria Pokemon), czy Masato Nakamura (seria Sonic the Hedgehog) powinny być znane nie tylko miłośnikom i miłośniczkom gier wideo, ale także fanom i fankom dobrej muzyki. Oczywiście gry RPG ze względu na swoją narracyjność mają przewagę, jeśli chodzi o emocjonalne i epickie dźwięki, ale muzyka z gier akcji, jak np. serii Mega Man czy Sonic, stoi na równie wysokim poziomie. W końcu mało jest osób, które nie znają tematu z Super Mario Bros., autorstwa Kojiego Kondo. Ścieżki dźwiękowe do gier są traktowane w Japonii jako pełnoprawne produkty – wychodzą na osobnych nośnikach, mają swoje listy sprzedaży i oddane grupy fanów i fanek.

https://www.youtube.com/watch?v=oLSdl-CdOBo

Oczywiście nie tylko japońskie gry mogą mieć fenomenalne soundtracki – świetnym przykładem, do tego z lokalnego podwórka, jest Wiedźmin: Dziki Gon, do którego muzykę napisał Marcin Przybyłowicz i zespół Percival Schuttenbach. Ale tak, jak z samymi grami – najlepsze soundtracki pochodzą z Japonii. Zresztą wątpię, że w ogóle tak dobrze zapamiętałbym muzykę z Persony i NieRa, gdyby towarzyszyła przeciętnym czy kiepskim grom. Mój zachwyt nad nimi jest wprost połączony z tym, że oba tytuły to arcydzieła w tej kategorii rozrywki, dojrzałe, wciągające emocjonalnie i po prostu piękne. Nie jest łatwo stworzyć muzykę, która nie tylko nie będzie przeszkadzać temu pięknu, ale je współtworzyć. Tym większy szacunek dla Shojiego Meguro i Keiichiego Okabe. A jeśli macie pod ręką PlayStation 4 (lub PS3, bo Persona 5 wyszła również na tę platformę), to żaden kasztan w rodzaju Call Of Duty, Destiny, Battlefronta czy innych przereklamowanych przeciętniaków nie dostarczy Wam tylu emocji, co Persona 5 i NieR: Automata!