Najbardziej nerdowskie gry świata | Electronic Beats Poland

Najbardziej nerdowskie gry świata

Jedną z najbardziej fascynujących rzeczy w grach komputerowych jest fakt zróżnicowania odbiorców, do których trafiają. W „Call of Duty” grają małe dzieciaki, których rodzice nie ogarniają, że są na „CoD” za małe, nastolatki, studenci, dorośli faceci w sile wieku i Frank Underwood z „House of Cards”. Gry wiele lat temu przestały być rozrywką dla dziwaków i stały się przystępne i fascynujące dla masowego odbiorcy. Ale w świecie gier często uproszczonych właśnie pod randomowego gracza ostało się kilka tytułów, których trzeba się po prostu nauczyć, by czerpać z nich przyjemność. Poniżej przedstawiliśmy kilka gier, które według nas wymagają nerdowskiego umysłu, i które często odrzucają większosć swoim poziomem skomplikowania, aby złapać w sidła uzależnienia tych, których nie pokonają przeciwności.

FOOTBALL MANAGER

Każdy fan piłki nożnej sądzi, że byłby genialnym trenerem. Gdy ogląda mecze, wie najlepiej który zawodnik powinien biegać po boisku, jak powinna zostać przeprowadzona akcja i wykrzykuje często niecenzuralne słowa pod adresem „idioty, który nie wie co robi”. Football Manager pozwala nam wejść w buty tego „idioty” – zostać managerem klubu piłkarskiego. W ramach naszej pracy możemy ustalać sesje treningowe dla zawodników i taktykę, według której mają występować, kupować zawodników i negocjować warunki ich transferów oraz siedzieć przez dwie godziny i szukać lewego obrońcy, który jakimś cudem będzie chciał podpisać kontrakt z 6-ligowym angielskim zespołem, który akurat postanowiliśmy poprowadzić. Jednak wielogodzinne męczarnie, żenujące porażki z lepszymi zespołami, czy te doprowadzające do furii przegrane z teamami o wiele gorszymi, są warte nagrody jaką jest np. zdobycie Ligi Mistrzów z Legią, trzykrotnie, rok po roku.

 

KERBAL SPACE PROGRAM

Nie wiemy, czy wiecie, ale zbudowanie rakiety kosmicznej, to dosyć skomplikowana sprawa. Jednak misja stworzenia maszyny, która jest w stanie przemierzać kosmos, w połączeniu z potrzebą przełamywania ludzkich ograniczeń sprawia, że podejmujemy się tego zadania. Gra, o której mowa odpowiada na te kwestie. Misja polega na wysłaniu w kosmos śmiesznie wyglądających potworków. I fakt, że postacie w grze wyglądają tak zabawnie powoduje, że zderzenie z poziomem trudności gry jest podwójnie bolesne. Bo tak, jak wspominaliśmy – budowanie rakiety kosmicznej nie jest łatwe, a Kerbal Space Program nie zdecydował się nazbyt uprościć. Dlatego, gdy metodą prób i błędów uda się Wam wystartować, po wielogodzinnej walce, a Wasz lot zakończy się po przebyciu 30 metrów – poczujecie, że możecie sięgnąć gwiazd.

 

CRUSADER KINGS 2

Jeśli kiedyś chcieliście być królem jakiegoś kraju, to wiedzcie, że nie jest to sprawa prosta, ale możliwa. Będziecie musieli umieć podejmować decyzje, którym daleko do szarej strefy moralności. Możecie na przykład nie chcieć oddać władzy poza swoją rodzinę.  Zapłodnicie więc swoją siostrę, która urodzi wam syna. 16 lat później zdecydujecie się go wysłać z 10 kompanami, aby zaatakował armię składającą się z 2000 ludzi, aby typ nie miał szans odziedziczyć po Was tronu. I nie jest to przykład wymyślony, tylko taktyczny manewr jednego z graczy zakochanych w „Crusader Kings 2”. Jeśli kiedykolwiek chcieliście przejąć władzę nad światem, ale nie przy pomocy milionowych wojsk, a raczej knując, spiskując i starając się zostać mistrzem światowej ekonomii – to jest gra dla Was. Przy okazji pamiętajcie, że jeśli papież was nie lubi, możecie go porwać i zabić w imię Odyna.

EUROPA UNIVERSALIS 4

Chociaż „EU4” nie jest daleki w klimacie od „CK 2” to jest sporo różnic między tymi tytułami. „CK 2” o wiele mocniej skupia się na pojedynczych postaciach rządzących, a w „Europie” liczy się cała nacja. „EU” jest o wiele bardziej ułożoną grą. Nietrudno w niej o chaos, który często króluje w „Crusaders”. Tutaj jeśli wkopiemy się w kłopoty przeciwko silniejszemu przeciwnikowi, to mamy marne szanse, aby się uratować, podczas gdy w „Królach” łatwo jest wyjść z nich obronną ręką. „EU 4” to gra, która jest jak „Cywilizacja” na koksie. Wszystko jest większe, bardziej złożone, ma więcej opcji i wymaga obejrzenia kilkanstu godzin tutoriali na Youtubie, aby nie zostać dojechanym po 200 latach przez znienawidzonego sąsiada.

WSZYSTKIE SYMULATORY LOTÓW

„Microsoft Flight Simulator”, „X-Plane”, czy „Prepar3D”, to gry, w których wcielacie się w rolę pilotów samolotów. W końcu każdy zawsze marzył o byciu pilotem. Szybowanie tysiące metrów nad ziemią, zwiedzanie świata i chodzenie w fajnej czapce. Trudno znaleźć lepszą robotę. Dlatego nie dziwiło nikogo, że powstała gra, która pozwala przeciętnemu Januszowi zostać komputerowym pilotem, który wsiada do kadłuba samolotu i naciska kilkanaście z 500 przycisków i podnosi wielkiego Airbusa do lotu, aby spędzić 14 godzin przed komputerem i dolecieć do Los Angeles. Ludzie umieją wydawać dziesiątki tysięcy na te tytuły kupując nowe modele samolotów (których obsługi muszą się uczyć), czy usprawniając swój komputer, aby gra wyglądała coraz lepiej i lepiej. Latanie samolotem nie jest łatwą rzeczą, a obsługa tych maszyn nie jest w żadnym stopniu uproszczona w tych grach. Jeśli ktoś twierdzi, że gry nie kształcą – to jest idealny przykład, że nie ma pojęcia o życiu.