“Przez lata działalności mocno ewoluowaliśmy” #wywiad

“Przez lata działalności mocno ewoluowaliśmy” #wywiad

Razem z członkami warszawskiego kolektywu Behind the Stage: ISNT, FAU, Markiem Nalikowskim i ya.khubem wspominamy wspaniałe jedenaście lat ich działalności oraz z nadzieją patrzymy na to, co przyniesie Behind the Stage przyszłość.

Words by Agata Ogórek
Agata Ogórek, Electronic Beats: W maju tego roku minie 11 lat od powstania Behind The Stage. Jak wyglądały początki kolektywu? Jak zmieniał się Wasz skład na przestrzeni lat?

ISNT: Pierwsze eventy BTS organizowałam razem z Gosią Machnikowską (Goga M). Chciałyśmy stworzyć stworzyć coś, co odbiegałoby od schematu zwykłej imprezy, na której grają tylko DJ-e. Zapraszałyśmy do współpracy artystów zajmujących się teatrem, sztuką wizualną, muzyków grających na żywych instrumentach i połączyliśmy ich twórczość z występami DJ-ów i producentów muzyki elektronicznej. Kolektyw to twór, który cały czas się zmienia i z nami też tak się stało. Gosia postanowiła zająć się swoim solowym projektem, a ja kontynuowałam działalność BTS razem z nowymi osobami, kierując projekt w stronę mocniejszych brzmień. Na przestrzeni lat naszą grupę zasilali m.in. Rraph, Milena Głowacka, Michał Jabłoński, Concept of Thrill czy VTSS. Każda z tych osób miała duży wkład w rozwój Behind The Stage.

Obecnie w naszej ekipie poza mną jest Marek Nalikowski, Fau, Aleksander Jagodziński, Abu Zeinah, ya.khub oraz Jaxe.

Pracujemy głównie zdalnie i nie wynika to jedynie z obecnej sytuacji spowodowanej przez Covid19. Mieszkamy w różnych miastach, część z nas również poza granicami Polski. Jesteśmy mieszanką każdy z nas tak na prawdę prezentuje inny styl muzyczny, dzięki czemu możemy się wzajemnie inspirować.

Jak można rozumieć motto “We all wear masks. What is located under the mask is behind the stage, stage of mundi theater”; w kontekście działalności i celowości Waszego kolektywu? Czy Wasze ideały zmieniły z upływem czasu?

FAU: Imprezy BTS to wydarzenia, na których nikt nikogo nie musi udawać. Zawsze są otwarte dla każdego i na każdego, kto umie bawić się z szacunkiem do pozostałych klubowiczów. Zawsze chcieliśmy pokazywać nowe twarze, odkrywać artystów. Na pewno przez te lata mocno ewoluowaliśmy, dorośliśmy razem ze sceną, ale też ewoluowała muzyka, którą gramy – myślę, że dziś muzycznie mamy dużo szersze spektrum.

Jakie ogólne refleksje niesie ta dekada Waszej działalności?

ISNT: Zmiany na polskiej scenie klubowej są bardzo zauważalne. Polska stała się bardziej widoczna na scenie międzynarodowej i coraz więcej naszych rodzimych artystów zasila szeregi zagranicznych agencji bookingowych. Grają w różnych krajach, wydają swoją muzykę w zagranicznych labelach. Oczywiście miało to miejsce wcześniej ale nie w takiej skali. W porównaniu do tego co działo się 10 lat temu rośnie również ilość polskich labeli niezależnych, powstają nowe festiwale, a te które już istniały bardzo dobrze się rozwijają. Zwiększyła się też świadomość polityczna, która została przekuta w działania realizowane między innymi przez takie kolektywy jak Brutaż, Flauta czy Oramics. Zwiększyła się też ilość grających i produkujących swoją muzykę kobiet, chociaż moim zdaniem nadal jest ich za mało. Mniej pozytywną zmianą było w pewnym okresie zubożenie lokalnych inicjatyw, wynikających z wykwitu klubów ukierunkowanych na organizację imprez głównie z popularnymi artystami, ale to się zmieniło i w tej chwili inicjatywy lokalne są nadal żywe. 

FAU: Sporo na pewno zmieniły media społecznościowe: teraz artyści mogą być w bezpośrednim kontakcie z odbiorcami, mogą też szybko zaistnieć. Osobiście tęsknię trochę do czasów kiedy imprezy reklamowało się plakatami w mieście, a kluby były bardziej prowizoryczne. Scena mocno się sprofesjonalizowała, to na pewno dobry krok, ale mimo wszystko sentyment pozostaje.

Jaki jest podział ról w kolektywi, kto u Was rządzi? Jak współpracuje się mieszkając w różnych miejscach (Warszawa, Francja, Berlin, Lublin)?

ISNT: Nie mamy lidera. W kolektywie, który tworzony jest z pasji i na który ludzie poświęcają swój wolny czas nie powinno być hierarchii. Każdy z nas działa autonomicznie, omawiamy nasze pomysły wymieniając się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami wspierając się wzajemnie. Jak wspomniałam wcześniej współpracujemy głównie zdalnie. Mi osobiście brakuje spotkań na żywo. Mieszkając w Warszawie mieliśmy więcej okazji aby spędzać ze sobą czas. Nie jest to jednak przeszkodą, w dobie internetu świetnie sobie radzimy.

Które z wielu organizowanych przez Was imprez zapadły Wam z jakichś powodów w pamięć?

ISNT: Dla mnie na pewno był to event z DVS1. Pierwotnie impreza miała odbyć się w Cząstkach Elementarnych, niestety z dnia na dzień miasto przejęło i zamknęło budynek, w którym znajdował się klub. Na szczęście udało nam się finalnie zorganizować ten event we współpracy z Nową Jerozolimą. Niezapomniany będzie dla mnie również cykl pikników Electronic Picnic, które organizowaliśmy w Fonobarze przez całe lato w każdą niedzielę na przestrzeni 2010-2011.

FAU: Dla mnie bardzo ważnym bookingiem było zaproszenie Mod21, który okazał się niesamowicie fajnym człowiekiem i do dziś mamy ze sobą dobry kontakt. Miło wspominam też imprezy, które robiliśmy w warszawskim Mózgu, w tym miejscu naprawdę czuliśmy się jak w domu.

 

W kwietniu 2019 BTS zaistniał też jako label. Możecie powiedzieć coś więcej o tym nowym niezwykłym dla Was rozdziale? Na Waszym koncie znajdują się już dwa świetne wydawnictwa, co dalej?

FAU: Od zawsze wydawało nam się to naturalne, że skoro promujemy artystów poprzez eventy, chcielibyśmy zostawić też po sobie ślad jako label, wydawać artystów, których lubimy, ale też mieć miejsce, w którym możemy dzielić się własnymi utworami. Cieszę się, że zaczęliśmy realizować ten pomysł.

ISNT: Każdy z nas tworzy muzykę elektroniczną i to było kwestią czasu aby powstał nasz label. Myśleliśmy o tym od dawna i w końcu udało nam się to zrealizować dlatego jest to z pewnością nowy rozdział, możemy skupić wokół naszego labelu własne pomysły muzyczne, ale też nowych artystów, których cenimy. Pierwsze wydawnictwo (kompilacja BTS001) było dla nas symboliczne i chcieliśmy aby pozostał po tym namacalny ślad, stąd zdecydowaliśmy się na format kasetowy. Kasety wracają do łask, pojawia się coraz więcej labeli wydających materiał muzyczny na kasetach, jest to też dla mnie osobiście bardzo ciekawy format i przypomina mi czasy, kiedy jako dzieciak słuchałem muzyki właśnie na tym nośniku.

Marek Nalikowski: Przy drugim wydawnictwie (czyli EP Abu Zeinah pt. “Silurian” z remiksami SCH_TSCH, Fau i moim) zrezygnowaliśmy już z fizycznego formatu, głównie ze względów finansowych. Myślę, że format digi EPki z trzema oryginalnymi utworami plus trzema remiksami świetnie się sprawdził i chcielibyśmy kontynuować ten koncept 3 + 3 przy kolejnych wydawnictwach. W tej chwili planujemy ukazanie się numeru katalogowego BTS003 na jesień, ale na razie nic więcej nie mogę zdradzić.

 

Jak wyglądają Wasze plany na działalność kolektywu na najbliższy czas i na ile musiały zmienić się w związku z aktualnie panującą pandemią? Z jakim nastawieniem patrzycie w przyszłość?

FAU: Na pewno będziemy chcieli rozwijać nasz label, zapraszać do niego coraz więcej zdolnych artystów, dawać im możliwość prezentowania swoich utworów. Od niedawna prowadzimy też comiesięczną audycję w Radio Kapitał, gdzie każdy odcinek przygotowuje inna osoba ze składu i na pewno będziemy to kontynuować.

ya.khub: W związku z pandemią musieliśmy odwołać wszystkie nadchodzące wydarzenia spod szyldu BTS w klubach. Wrócimy do was ze zdwojoną siłą z naszymi działaniami w tym zakresie, kiedy pojawi się tylko taka możliwość, a sytuacja z wirusem zostanie opanowana na tyle, aby organizacja imprez masowych była dla wszystkich bezpieczna. W zaistniałej sytuacji zachęcamy do odsłuchów podcastów zapraszanych przez nas gości, które pojawiają się co tydzień. Myślę, że wśród prezentowanych artystów każdy znajdzie coś dla siebie (zachęcamy również do kontaktu z nami w tej sprawie, ponieważ chcemy pokazywać różne oblicza muzyki elektronicznej i nowe twarze na scenie). Mam nadzieję, że sytuacja z Covid19 zostanie opanowana szybko i będzie nam dane się cieszyć znów byciem ze sobą w “normalnych warunkach”. Na ten moment musimy zadowolić się możliwościami, które oferuje internet w zakresie prezentowania i odsłuchu muzyki.

Marek Nalikowski: Jak wspomniał ya.khub nasze plany eventowe legły w gruzach, w związku z czym również release party kolejnego wydawnictwa stanęło pod znakiem zapytania. Osobiście bardzo mi brakuje imprez i wymiany energii w klubie, ale staram się nie załamywać i skupić na pracy nad nową muzyką. Martwię się jednak o przetrwanie klubów, dlatego zachęcam każdego kto ma taką możliwość do wspierania swoich ulubionych miejscówek w tych trudnych czasach, abyśmy mieli gdzie wspólnie cieszyć się muzyką w przyszłości.

ISNT: Na pewno położymy większy nacisk na działania internetowe. Niestety jak każdy kolektyw czy artysta straciliśmy możliwość grania a co za tym idzie zarobku. Dlatego zachęcamy też do wspierania artystów poprzez kupowanie ich muzyki. Od 1 maja Bandcamp przez kolejne trzy miesiące w każdy pierwszy piątek nie będzie pobierał prowizji za sprzedaż muzyki, więc jest to też dobry moment aby przekazać swoje wsparcie tym, którzy sami wydają swoją muzykę czy prowadzą labele DIY tak jak my.