Electronic Beats Poland

Magiczny YouTube, czyli kanały, które powinniście znać - ODCINEK 2

Published on December 19, 2017 07:47 Berlin Time

Youtube jest przepaścią bez dna. Gdy wpadniecie w miejsce gdzie kontent się zgadza, to możecie spędzić tam całe dnie, idąc głębiej i głębiej w poszukiwaniu jakościowego, zabawnego i interesującego materiału. Ostatnio poleciliśmy wam już trzy kanały, które warto followować – teraz przyszła kolej na polecajkę numer 2.

iDUBZZTV

https://youtu.be/m4XahX7cuU8

iDubbbz lubi używać sformułowań „retard”, „cancer”, „faggott” i „nigga”. Jest idealnym odzwierciedleniem człowieka, który czuje zażenowanie przez głupotę przeciętnego człowieka i w swoich filmikach tego zażenowania nie ukrywa. Jego kariera zaczęła się od serii Kickstarter Crap, w której rozkłada na czynniki pierwsze najgłupsze zbiórki na tym popularnym serwisie i wyjaśnia dlaczego nikt  nie powinien dawać na nie swoich pieniędzy. Nasz wzrok jednak najbardziej przyciągnął Content cop, w którym Ian rozprawia się z popularnymi youtuberami i wyjaśnia dlaczego są beznadziejni…

NERDWRITER

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube's privacy policy.
Learn more

Load video

Nie da się znaleźć na YouTube większego przeciwieństwa poprzednika, niż Nerdwriter. W każdą środę twórca kanału siada i opowiada na krótki wybrany przez siebie temat. Gdy u Dubbbza słuchamy żartów o gejach, tutaj dostajemy analizę Edvarda Muncha i jego związku z papierosami, w jaki sposób historie opowiadane w różnych czasach wpływają na ekonomię, albo w jaki sposób Steven Spierlberg skonstruował genialna otwierającą scenę „Szeregowca Ryana”. Wideoeseje Nerdwritera są ciekawe, dogłębnie przemyślane i często niedoceniane przez natłok taniego YouTube’owego kontentu tworzonego z myślą o poklasku.

YOURMOVIESUCKSDOTORG

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube's privacy policy.
Learn more

Load video

YMS byłby o wiele większym kanałem, gdyby zamiast skupiać się na mniejszych formach, „quickie” recenzjach, kręcił swoje podstawowe hity, w których rozprawia się z głupotą niektórych filmów. Problemem jest też fakt, że ostatnio bardziej bawi go rozkładanie na części pierwsze projektów, które z góry skazywano na porażki. A śmianie się ze słabego, amatorskiego filmu za to, że jest słaby i amatorski nie sprawia takiej przyjemności jak patrzenie krytycznym wzrokiem na wszystkie głupoty, które znalazły się w „World War Z”.