LEGO City - mam problem (RECENZJA) | Electronic Beats Poland

LEGO City – mam problem (RECENZJA)

W wieku niemalże 30 lat trochę wstyd, że gram w kolejne odsłony gier “Lego” udając, że powodem jest pomaganie mojemu synowi w przechodzeniu kolejnych etapów. Tegoroczna reedycja “Lego: Harry Potter” jest pierwszą w moim życiu grą, którą przeszedłem w 100%, znalazłem wszystko co było do znalezienia, kupiłem wszystko co było do kupienia. “Lego: Marvel Superheroes” została przez nas (bo akurat w to grałem głównie z synem) ogarnięte szalenie dokładnie, a gdy uruchomiłem “LEGO City: Tajny Agent” na PS4 tak się zajarałem, że aż kupiłem kopię na Nintendo Switcha.

“LEGO City: Tajny Agent” to tak naprawdę GTA dla dzieci (oficjalnie). W historii wcielamy się w Chase’a McCaina, policjanta, który wraca do swojego miasta, aby naprawić popełnione kiedyś błędy. Wśród postaci dostaniemy typową zgraję filmowych stereotypów. Szefa, która nie znosi naszego bohatera, złego gangstera, który jest królem miasta, byłą niechcącą nas znać ukochaną, fajtłapowatego pomagiera itd. itp. Wszystko w grze wydaje się na początku proste – duży otwarty świat i wcielanie się w policjanta. Czeka nas pewnie łapanie przestępców, powstrzymywanie zbrodni, życie praworządnego pracownika wydziału sprawiedliwości. Tak jednak nie jest ponieważ (czego w sumie mogłem domyślić się po tytule) w krótkim czasie stajemy się tajnym agentem i zamiast łapać przestępców – zaczynamy im pomagać.

“City” ma wielki, otwarty świat pełny interesujących małych wydarzeń i mini gier, które jednak zostają odblokowane dopiero po przejściu większości misji z głównego wątku. Wszystko co dostajemy w kolejnej odsłonie tytułu tworzonego przez Traveler’s Tale jest nam znane. Wszystko jest też ulepszone w stosunku do poprzednich LEGO gier. Historia jest ciekawsze, żarty konkretniejsze, samochody szybsze, pościgi bardziej ekscytujące i tylko gdyby mój był grzeczniejszy i dostawał częściej pozwolenie na granie to mógłbym też częściej siąść do tego tytułu.

No i trzymajmy kciuki, aby kolejne odsłony LEGO w Polsce dostawały polski dubbing, żebym nie musiał już być tłumaczem symultanicznym dla mojego syna.