Gry w które bym zagrał, a sobie nie kupię - Electronic Beats Poland

Gry w które bym zagrał, a sobie nie kupię

Words by Mateusz Lewandowski

Czołem w nowym roku! Nie ma czasu na topki i podsumowania. To wszystko możecie sobie znaleźć w odmętach internetu. Ode mnie mega subiektywne zestawienie – gry, których nie kupię a chętnie bym zagrał. Czasami są za drogie, czasami dobre na raz, czasami za trudne a czasami… No coś innego nie pozwala mi kupić, ale jakbym dostał na urodziny to bym się ucieszył. Sęk w tym, że to są bardzo dobre pozycje, których sam nie wiem czemu nie znajdziecie na mojej półce.

Key Forge

Na dzień dobry lecimy z ultrakozakiem, który zatrząsł planszówkową sceną w ubiegłym roku. Gra typu deck building, ale nie do końca. Zazwyczaj, żeby stworzyć jakąś dobrą talię i mieć radochę z grania trzeba wydać majątek na dodatkowe paczki z kartami i spotykać się z podobnymi świrami w ciemnych świetlicach, by chwalić się swoimi zestawami i wymieniać karty. Tutaj twórcy zaproponowali dowolność – chcesz łożyć hajs na boostery? Ok. Nie chcesz? Podstawka wystarczy Ci do dobrej zabawy. Serio! Masz dobrą karciankę i wiele opcji rozgrywki. Gra fantasy oparta na mechanizmie walki z wykorzystaniem bohaterów, artefaktów itd. Wydane porządnie i na ten moment ciężko dostępne. W marcu pojawi się spolszczenie, także zapisujcie się na preordery.

Robinson Crusoe

Na liście board game geek będącej swoistym almanachem każdego gracza planszówkowego jest najwyżej ocenioną polską produkcją. Jeżeli mówmy na świecie o polskich filmach, to każdy zna Andrzeja Wajdę. Jeżeli powiemy o grach planszowych, to usłyszymy: „aaaa, Ignacy Trzewiczek.” Ten twórca ma w swoim dorobku kilka udanych pozycji, jednak to rozbitek na wyspie jest jego sztandarowym dziełem. Dlaczego w takim razie pojawia się w tym zestawieniu? Ano dlatego, że jest bardzo trudna. Trzeba zebrać kumatych graczy i poświęcić sporo czasu na przygotowanie. Gramy przeciwko grze. Mamy różne scenariusze a naszym głównym zadaniem jest przeżyć. Korzystamy z różnych przedmiotów, czasami musimy je sami wyprodukować, stawiać czoła przeciwnościom losu i wymaga to od nas wiele wysiłku. Gra jest wymagająca i choć wiele razy miałem chrapkę, to samotnie nie dałbym rady. Najlepiej zebrać kilku Piętaszków i wyjechać na urlop, by dać szansę „Robinsonowi”.

Roll for the Galaxy

Dobrze zaimplementowany system kościany jest zajebisty. W grach z użyciem kości nie może być losowości, która psuje rozgrywkę a urozmaica ją. Do kultowej karcianki „Race for the Galaxy” włączono mechanikę z kośćmi i udało się to wyśmienicie. Tu podbijamy kosmos, handlujemy i wydobywamy surowce a gra sprawia moim zdaniem jeszcze więcej frajdy niż pierwotna karciana wersja. Wydanie oczywiście na najwyższym poziomie stąd ta cena. Nie jest to najtańsza pozycja, ale też to hobby nie jest najtańsze. Do tego nie weźmiecie żółtodziobów ani nowicjuszy, znów pozycja, którą trzeba poznać by się dobrze bawić a próg nie jest niski.

Horror w Arkham

Nie chodzi tu o słynne więzienie dla złodupców i wykrętów ze świata Batmana. Tam gacek dostarczał najgorsze kreatury a tu mówimy o fikcyjnym mieście ze świata Lovecrafta. Seria gier planszowych, karcianych i różnych rolplejów wykorzystujących historie o Cthulu. Tu poziom trudności jest złożony, wykonania od strony technicznej świetne, ale wgryzienie się w to wszystko przyprawia o ból głowy. Gracze muszą być prawdziwymi drapieżnikami a ja za każdym razem, kiedy się przymierzam do nich mam wrażenie jakbym dopiero ząbkował. Liczne dodatki, które się pojawiły przytłaczają mnie jeszcze bardziej. Prawdziwy obłęd pojawia się w mych oczach kiedy widzę mroczne pudła z jeszcze mroczniejszą zawartością, ale znów są to gry, które wypada ograć. Niestety nie zrobisz tego na targach, w świetlicy czy bibliotece. Trzeba przysiąść i zanurzyć się w tych produkcjach w domowym zaciszu, by docenić ich kunszt.

Cyklady

Na koniec pojawia się prawdziwy kosior. Gra która urzekła mnie parę lat temu i jest na szczycie mojej „kupki wstydu” To nawet nie jest kupka, to góra a raczej prawdziwy Olimp! Mitologia grecka jest motywem przewodnim tej wybornej planszy. Buduj wojsko, rozwijaj flotę, handluj i bogać się, albo rośnij w mądrość i w ten sposób zdobywaj przychylność bogów. Ekstra mechanizm licytacji kolejki tur, różnorodne możliwości wygrania gry i smaczki. Jest ich tu masa i jeżeli lubujesz się w temacie, Parandowskiego znasz na pamięć, to koniecznie musisz to ograć. Chcesz pokrzyżować plany przeciwników? Spoko – uwolnij krakena i zmieć ich flotę! Pal miasta i siej zniszczenie, albo buduj swoje metropolie i rośnij w potęgę. Gra wydana przecudnie i sprawiająca masę frajdy. Brzmi nieźle? KOZACKO. Dlaczego jej jeszcze nie nabyłem? Nie mam bladego pojęcia.

Jak widzicie zestawienie jest całkiem przewrotne – wychwalam gry, które miałem okazje ograć, jednak ich finalnie nie nabyłem. Jeszcze dziwniejsze jest to, że są to bardzo dobre gry, także przyjmijcie moje rekomendacje i kiedy będziecie się zastanawiać, z czego bym się ucieszył, to powyżej macie gotową listę. Bez obaw! Na pewno traficie z prezentem. Sami też sobie zróbcie takie, bo się nie zawiedziecie. Gwarantuję!