E jak Eindhoven – Muzyczny Atlas Świata - Electronic Beats Poland

E jak Eindhoven – Muzyczny Atlas Świata

Tym razem w naszych muzycznych podróżach trafiliśmy do Holandii, gdzie Rotterdam dał nam gabber, Amsterdam to jeden z najważniejszych punktów brzmienia cztery na cztery w świecie, a Haga może poszczycić się kolekcją dziwaków zakochanych w syntezatorach.

Words by Kacper Peresada

Poprzeczkę jednak postawiliśmy sobie wyżej i wybraliśmy Eindhoven. Nie było to łatwe, a znalezienie ciekawych artystów i muzycznych smaczków zajeło nam zaskakująco dużo czasu. Mamy nadzieję, że przedstawiona oficyna techno wraz z piątką muzyków, którzy reprezentują miasto Phillipsa w różnych gatunkach muzycznych i na międzynarodowej arenie, poszerzy Wasze horyzonty.

Djax-Up-Beats

Założona w Eindhoven na przełomie lat 90., Djax-Up-Beats szybko zyskała międzynarodową reputację. Była w końcu kluczowym źródłem chicagowskiego house’u, acid techno i ciężkich, bangerowych 12”. Po nawiązaniu mocnych relacji z artystami z Chicago i Detroit, założycielka wytwórni, Miss Djax, szybko została zarzucona demówkami od przyszłych producentów zza Atlantyku. Djax-Up-Beats stał się domem zarówno dla holenderskich, jak i amerykańskich artystów, tworzących ciężkie, eksperymentalne techno. Wśrod twórców wydających w Djax-Up-Beats znaleźli się m.in. Mike Dearborn, Robert Armani, Dj Rush czy Steve Poindexter. W latach 90-tych nie dało się pójśc na techno rave i nie usłyszeć przynajmniej kilku tracków pochodzących wprost z tego legendarnego labelu.

Armand

Pomijając fakt, że wyglądał jak rodzynek z peruką, to pod koniec swojej kariery Armand był królem holenderskich protestsongów. Armand (ksywka, którą ciężko traktować poważnie) rozkochał w sobie słuchaczy swoim hipisowskim stylem bycia i namawianiem holenderskigeo rządu do zalegalizowania marihuany. Herman George van Loenhout (jego prawdziwe imię i nazwisko, które już nie brzmi tak bardzo hipisowsko) był zafascynowany brzmieniem legendarnych muzyków takich jak Bob Dylan czy Peter Seeger. Swoją pirewszą solową płytę wydał w 1965, ale mało kto zainteresował się tym wydawnictwem w momencie wydania. Dopiero trzy miesiące po premierze nagranie z B-Side „Tipparade” stało się ogólnokrajowym hitem, a Armand stał się głosem młodego pokolenia. Chociaż nigdy nie był w stanie osiągnąć topowych miejsc na listach przebojów jego muzyka, która chętnie poruszała tematy społeczne i polityczne dała mu grono wiernych słuchaczy, którzy doceniali jego głos i kompozycje przez następne kilka dekad.  Według wielu muzyków jego wolny umysł i chęć zmiany świata na lepsze spowodowała, że Armand w światku artystycznym osiągnął status postaci legendarnej. Niestety, muzyk zmarł w wieku 69 lat w 2015 roku tuż po zakończeniu swojej powrotnej trasy koncertowej.

Anneke Grönloh

Urodzona w Indonezji artystka spędziła swoje wczesne lata w japońskim obozie pracy, do którego trafiła wraz z internowanym tam ojcem. Po zakończeniu drugiej wojny światowej jej rodzina i zaledwie kilkuletnia Anneke trafili do Eindheoven. Tam wokalistka poznała Peter Koelewijna, z którym zalożyła swója pierwszy zespół i w wieku zaledwie 15 lat wygrywała z nim ogólnokrajowe konkursy muzyczne powoli budując sławę wokalistki. Solowo zaczęła występować w 1959 i z miejsca stała się uwielbianą przez tłumy piosenkarką. Szczytowym momentem kariery był dla niej występ w konkursie Eurowizji w 1965 roku, gdzie zajęła 10 miejsce, ale po którym zdecydowała się odejśc od popu i skupić sić na łączeniu jazzu z kroncong. Kroncong to indonezyjskie brzmienie wywodzące się z muzyki portugalskiej.  Artystka chociaż zrezygnowała z popularniejszych brzmień nadal utrzymywała rzesze zagorzałych fanów, którzy doceniali jej mieszankę jazzowego brzmienia z muzyką, na której się wychowałą.  W 2000 roku została uznana za „Wokalistkę Millenium” po tym jak „Brandend Zand” pobiło rekordy sprzedaży w całej Holandii. Niestety. Anneke zmarła w zeszłym roku niemalże dokładnie 12 miesięcy po zakończeniu kariery scenicznej.

Peter Koelewijn

Koelewijn to prawdziwa legenda wyrobnictwa muzycznego na holenderskiej scenie. Artysta, który przez lata pisał, produkował i tworzył muzykę, kochaną w całym kraju. Niestety sam nigdy nie trafił na ekrany telewizorów i pierwsze strony gazet. Zaczynał pod koniec lat 50′ tworząc zespół „Peter and his Rockets”, który w maju 1960 osiągnał sukces w Holandii i Belgii swoim hitowym singiel „Kom Van Dat Dak Af”. Jednak mimo szybko osiągniętego pierwotnego sukces jego przyszłość miała być prawdziwym rollercoasterem. W ciągu następnych 50 lat Peter i jego rakiety przechodziły przez różne fazy brzmieniowe. Od glam rocku po pop. Zespół rozpadał się kilkunastokrotnie, aby powracać w całkiem nowym składzie i zdobywać listy przebojów w Zimbabwe czy RPA.  Peter głównie jednak zaczął pracować jako pisarz i kompozytor dla innych twórców, którzy doceniali jego płodność i umiejętność wykorzystywania zachodnich elementów brzmieniowych, które lubili słuchacze. Jednak fakty są takie, że na przestrzeni swojej wieloletniej karier Peter nigdy nie zdołał odlecieć rakietą na nieboskłon nieba i raczej zawsze był technikiem siedzącym przy konsoli na ziemi.

Sander van Doorn

Sander w swojej karierze muzycznej samą produkcją zajał się dosyć późno, bo mając 25 lat. Wtedy wydał w Oxygen Recordings serię tech-trance’owych hitów, które umocniły jego pozycję w świecie elektroniki. Od tego czasu regularnie zaczał występować na Ibizie i w Londynie, a jego tracki docenił sam Pete Tong zapraszając artystę do zagrania w BBC Radio 1 Essential Mix w 2006 roku. W tamtym okresie zyskał również liczne grono fanów wśród innych twórców muzyki, produkując remixy dla takich artystów jak: Arctic Monkeys, Lady Gaga czy Sia. W ciągu kilkunastu lat na scenie artysta nie bał się flirtować z różnymi gatunkami muzycznymi, jednak zawsze powracał do swojej pierwszej miłosci trance’u.  Jego najnowsza płyta (jako Purple Haze) to ostateczny powrót do oryginalnego brzmienia i ukłon w stronę nadchodzącej fali powrotnej transiwa.

Brooks

To najmłodszy z naszej prezentowanej piątki, a zawodowo zajmuje się graniem EDMów. Najbardziej znany jest ze współpracy z Martinem Garrixem. Jego kariera zaczęła się w momencie gdy młody producent wysłał swój utwór pod 20 randomowych maili, które według internetu mogłby mieć jakiś związek z samym Garrixem. Martin faktycznie otrzymał demo Brooks’a i po krótkim czasie skontaktował się z Holendrem zapraszając go do współpracy nad nowym singlem gwiazdora „Byte„. Reszta to historia jak z filmu. W krótkim czasie z nieznanego producenta EDM, Brooks staje się chłopakiem, który współtworzy muzykę z Garrixem czy Davidem Guetta, a jego imię jest wymieniane jako największy djski talent EDM 2018 roku. Chociaż my osobiście go nie słuchamy, to może ktoś z Was chce poznać przyszłość Electronic Dance Music.