Dorosłe dzieci | Electronic Beats Poland

Dorosłe dzieci

Szczęśliwie czasy piętnowania animacji jako medium wyłącznie dla dzieci mamy za sobą. Owszem, zdarzy się dzbanuszek, komu się wyrwie, że anime to “chińskie bajki”, albo ktoś, kto siąknie na netflixowe polecanki w rodzaju “Disenchantment” (nowa animacji twórcy “The Simpsons”, niestety, niezbyt udana). Ale mamy dobre czasy dla animacji – zarówno tej kierowanej do dorosłych, jak i tej dla dzieci. Jest natomiast intrygująca kategoria seriali animowanych, które choć kierowane do dzieci, mają bardzo dużo do zaoferowania i dorosłym. Niedługo czeka nas ostatni sezon “Adventure Time” – najbardziej znanej i lubianej serii tego typu. Spójrzmy zatem na fenomen animacji, które wykraczają daleko poza swoją właściwą publiczność.

Palma pierwszeństwa należy się ‘SpongeBob SquarePants’, serii nadawanej przez stację Nickelodeon od 1999 roku aż do dzisiaj. Zabawne perypetie żyjątek z dna Pacyfiku mają wiele cech, które przyciągają dorosłych: postacie, których charakterystyka jest złożona dużo bardziej, niż wymagają tego potrzeby małoletniej publiki; humor, który z jednej strony ma uniwersalny wymiar, z drugiej – przemyca sporo nawiązań i żartów, które ewidentnie są skierowane do dorosłych; błyskotliwe dialogi, które aż proszą się o cytowanie w różnych życiowych sytuacjach. I o ile było już sporo kreskówek oglądanych chętnie przez dorosłych – szczególnie ze złotych czasów Cartoon Network (‘Dexter’s Laboratory’, ‘Samurai Jack’, czy ‘Cow And Chicken’), dopiero SpongeBob wprowadził nową jakość, mocno kierując niektóre aspekty w stronę dorosłych. Pomimo sukcesywnego spadku jakości – serial jest nadawany już prawie 20 lat – dzieło Stephena Hillenburga zasługuje na prominentne miejsce w historii animacji.

SpongeBob był pierwszy, ale w 2010 roku (choć pilot został nadany trzy lata wcześniej) pojawił się serial animowany, który wiele zmienił – przebił popularność SpongeBoba, uratował Cartoon Network i sprawił, że rzesze dorosłych płakało. Wielokrotnie. Mowa o “Adventure Time”, stworzonym przez Pendletona Warda. O ile SpongeBob swoją “dorosłość” pokazywał głównie w humorze, przygody Finna i jego psiego druha Jake’a wprowadziły całą gamę dojrzałych tematów, traktując sprawiedliwe swoją docelową, dziecięcą widownię. Sukces “Adventure Time” (polski tytuł: “Pora na Przygodę”, oczywiście mogłoby być gorzej) ma wiele poziomów. To, co widać od razu, to animacja – i tutaj nie można się przyczepić do zbyt wielu rzeczy. Świat serialu jest bogaty, interesujący, a postacie bardzo charakterystyczne – nie bez powodu Finn, Jake, Princess Bubblegum, czy Ice King stały się ikoniczne. Ale to nie styl animacji przyciąga dorosłych. To przede wszystkim tematy i główne osie fabularne. Serial nie stroni od roztrząsania takich kwestii, jak tożsamość, samoakceptacja, radzenie sobie ze stratą, solidarność i sprawiedliwość społeczna. Oczywiście, większość z nich to już standard w animacji dla dzieci, ale twórcy ‘Adventure Time’ podają te zagadnienia w bardzo dojrzały sposób – nie tylko traktują dzieci jako mądre jednostki z zalążkami krytycznego myślenia, ale pozbywają się paternalistycznego tonu, znanego od zarania dziecięcej rozrywki. Innymi słowy: morał jest, ale funkcjonuje bardziej naturalnie, niż wygłaszane na koniec odcinka podsumowanie, znane z innych kreskówek, czy pisanych bajek.

To, co zdecydowanie odróżnia ‘Adventure Time’ od innych produkcji, jest również główna oś fabularna. Land of Ooo to miejsce akcji z bardzo bogatą i zaskakująco mroczną przeszłością. [SPOILER] Jednym z najmocniejszych momentów serialu jest moment, w którym odkrywamy, że ta magiczna kraina to pokłosie wojny nuklearnej, która zniszczyła ludzkość. Poznajemy tragiczną przeszłość Finna, ale nagroda za najbardziej depresyjną przeszłość trafia do Ice Kinga. I właśnie ta obfita w niespodzianki, tajemnice i niuanse historia jest tym, co najbardziej przyciąga dorosłych do ‘Adventure Time’. Mitologia, otaczająca różne aspekty tego świata, w połączeniu z tą historią, tworzy niesamowicie bogaty pakiet, zrozumienie którego może wykraczać poza zdolności wielu dzieci.

Podobnie jak ze SpongeBobem, ekipa stojąca za ‘Adventure Time’ jest świadoma tego, że dociera również do dorosłych i wiele żartów jest kreowane właśnie pod nich. Ta seria dostarcza nie tylko uśmiechów – wiele mikrofabuł jest bardzo mroczna lub rozdzierająco smutna, jak na postapokalipsę przystało. Ta mieszanka kolorowej opowiastki z miażdżąco mrocznym tłem, humoru z powagą, świetnych postaci i wciągających fabuł podbiła cały świat. I we wrześniu tego roku Land Of Ooo zamknie swoje podwoje na zawsze, a nam zostanie łza do otarcia i wspomnienia.

Sukces ‘Adventure Time’ pozwolił rozkwitnąć kilku innym seriom, cieszącym się uznaniem zarówno dorosłych, jak i dzieci. ‘The Amazing World of Gumball’ pojawił się na Cartoon Network rok po przygodach Finna i Jake’a i choć nie jest aż tak popularny (osobiście też nie mogę się do niego przekonać), to ma swoich fanów i fanki w każdym wieku. Podobnie z ‘Gravity Falls’, które można traktować jako odpowiedź Disney’a na sukces ‘Adventure Time’. Moim faworytem jest jednak ‘Steven Universe’, który trafił na antenę Cartoon Network w 2013 roku. Za serią stoi Rebecca Sugar, wcześniej pracująca jako storyboardzistka i scenarzystka ‘Adventure Time’. Głównym bohaterem jest Steven – chłopiec, który w połowie jest człowiekiem, a w połowie Klejnotem. Klejnoty to rasa inteligentnych kamieni szlachetnych, która ma bardzo imperialne zakusy. Serial orbituje wokół perypetii Stevena i jego mocno nieheteronormatywnej rodziny – de facto jest wychowywany przez ojca hipisa i trzy Klejnoty (które można uznać za kobiety, a przynajmniej tak mi się wydaje). Serial jest bardzo muzyczny (nic dziwnego, Rebecca Sugar jest również songwriterką) i odważny w namyśle nad rolami płciowymi w społeczeństwie, prezentowaniem niecodziennych związków, czy krytykowaniu patriarchalnych konceptów, takich, jak np. wojna czy imperializm. ‘Steven Universe’ nie ma aż tak bogatego świata, jak ‘Adventure Time’, z pewnością nie ma aż tak głębokiej mitologii, trapią go problemy z animacją, ale to wciąż kapitalny serial, który potrafi wzruszyć nawet tak dużego cynika, jak ja. To, czym może równać się do ‘Adventure Time’, to z pewnością muzyka – obie animacje stawiają na kapitalne piosenki i doskonałą muzykę tła.

Jeśli sami macie pociechy (niestety nie ręczę za jakość polskiego dubbingu, za to angielskie głosy są wyśmienite), albo po prostu szukacie rozrywki z dużą dozą serca, humoru i inteligencji, możecie zacząć maraton ‘Adventure Time’, czy ‘Steven Universe’. Te serie oferują dużo więcej niż estetyczną przyjemność, choć i ta potrafi być przeogromna. Nie ma lepszych czasów do odkrywania w sobie dziecka – pora na przygodę!