D jak Detroit - Muzyczny Atlas Świata - Electronic Beats Poland

D jak Detroit – Muzyczny Atlas Świata

Chyba nie ma na świecie drugiego takiego miasta, które podobnie do Detroit może pochwalić się tak bogatą historią muzyki współczesnej z techno włącznie. Ogrom muzyki jaka tylko w XX wieku trafiła z tego miasta wprost do słuchaczy jest praktycznie nie do oszacowania. Dlatego trochę skracając moją pracę i jednocześnie Wam czytanie, postanowiłem wybrać (podobnie jak w wypadku Berlina czy Chicago) kilka wątków, na których skupię uwagę.

Words by Kacper Peresada

Starałem się na wiele sposobów opisać to legendarne miasto. Chciałem napisać historię, w której zacznę od lat 20-tych. Opowiem o gospelu i takich gwiazdach jak Della Reese (najlepiej w Polsce znana z “Dotyku Anioła”), trochę przypomnę o bluesie, a jeszcze po drodze wspomnę o jazzie, popie, aby dojść do Motown i spróbować ich choć trochę opisać zanim przejdziemy do rock and rolla i techno. Próby spalały na panewce gdy dochodziłem do kilku tysięcy znaków zanim na dobre zdążyłem się rozkręcić, ostatecznie obiecałem sobie, że nie będę przesadzał z rozpisywaniem się.

BLUES

Zaczęło się od Wielkiej Migracji Afroamerykanów, którzy w latach XX wieku postanowili opuścić głębokie południe i wielu muzyków z tej społeczności trafiło właśnie do Detroit. Miasto gościło u siebie takie gwiazdy jak Speckled Red, William Ezell czy Big Maceo Merriweather, którzy najlepiej byli znani ze swojego brzmienia w stylu Boogie-woogie. Jednak w mieście nie istniała wtedy scena umożliwiająca nagrywanie płyt i Detroit nie było w stanie utrzymać u siebie najciekawszych muzyków. Dopiero w latach 40-tych Detroit naprawdę zaczęło coś znaczyć. Stało się tak za sprawą legendarnego John Lee Hooker, który przeprowadził się do tego miasta. W 1943 roku nagrał swój pierwszy singiel “Boogie Chillen”, który to rozpoczął jego wieloletnią karierę. Powojenne Detroit było w końcu w stanie, przekonać do siebie kolejne rzesze muzyków. Mogli oni nie tylko łączyć próby zostania gwiazdami z pracą w fabrykach, ale również znajdowali się w centrum klubowego światka, co z kolei otwierało drzwi legendarnej wytwórni, jaką stało się Sensation Records. Chociaż Detroit finalnie nie mogło chwalić się dziesiątkami imion i nazwisk rozpoznawalnych dla przeciętnego słuchacza tego gatunku, to już revival tego brzmienia dzięki ciężkiej pracy Jack’a White’a, od lat starającego się, aby kolejne rzesze muzyków doceniały legendarne brzmienie pochodzące z jego rodzinnego miasta ponownie wzniósł je na wyżyny.

MOTOWN

Detroit nawet przed założeniem tej legendarnej wytwórni mogło się poszczycić prężnie działająca sceną r&b i soulu. Dla wielu słuchaczy w tamtych czasach wszystko zaczęło się od Little Williego Johna, który zadebiutował w 1955 roku. Rok później swoje hity wydali Nolan Strong & The Diablos, którzy byli uznawani za jedną z głównych inspiracji takich muzyków jak Smokey Robinson. Oczywiście łatwo jest o nich zapomnieć, zwłaszcza po tym co wydarzyło się 12 stycznia 1959 roku. Właśnie wtedy Berry Gordy Jr. założył Tamla Records, które rok później przerodziło się w Motown, nazwa ta pochodziła połączenia dwóch słów motor i town.

Zakładający label Gordy nie planował stworzyć muzycznej legendy, po prostu potrzebował miejsca, w którym mógłby wydawać swoją muzykę. Jego zespół, który współtworzył ze wspomnianym Smokey Robinsonem, trafił na drugie miejsce Billboard Hot 100 ze swoim hitem “Shop Around”. Dwanaście miesięcy po premierze „Shope Around” label stał się nazwą, która z miejsca ekscytowała fanów. Właśnie wtedy na szczyty list przebojów wspiął się jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów w historii muzyki popularnej “Please Mr. Postman” nagrany przez Marvelettes. Następne lata to atak na listy przebojów takich gwiazd jak Supremes (których członkinią była Diana Ross), Jackson 5, Stevie Wonder czy Marvin Gaye. W ciągu dekady Motown trafiało do top 10 Billboard Hot 110 razy. Gordy założył dodatkowe 3 sublabele, w których wydawali Martha And the Vandellas, Glady Knight & the Pips czy Tempations. W 1972 roku Motown otworzyło swoje filie w Nowym Jorku i Los Angeles. Wtedy też wielu popularnych muzyków zdecydowało się opuścić legendarną wytwórnię po tym jak szefowie zdecydowali się przenieść większość swoich działań do LA gdzie m.in. spróbowali swoich sił w świecie kina odpowiadając za produkcję takich filmów jak “Mahogany”, “Thank God It’s Friday” czy “The Wiz”. Lata 70-te stały się też czasem, gdy słuchacze rocka zaczęli patrzeć na Motown jako komercyjny przestarzały twór. Nie powstrzymywało to wytwórni przed wydawaniem i zdobywaniem kolejnych szczytów dzięki wspołpracy m.in. z Lionelem Richiem czy Rickiem Jamesem. Zresztą wytwórnia, która niemalże co roku była skazywana na pożarcie, była w stanie utrzymywać się na powierzchni przez kolejne kilka dekad, wydając m.in. Boyz 2 Men czy Erykah Badu. Ostatecznie może i straciło dużo ze swojej magii, a jej ostatnie lata to głównie przypominanie sobie spektakularnego katalogu, jaki udało im się stworzyć przez 6 dekad istnienia. Jednak Motown to nadal jedna z najważniejszych wytwórni muzycznych w historii i legenda, która odpowiada za tysiące (sic!) utworów, które rozkochały w sobie setki milionów słuchaczy.

TECHNO

Było ich trzech. Chodzili wspólnie do liceum w Belleville i stworzyli jeden z najpopularniejszych gatunków muzycznych na świecie. Juan Atkis, Kevin Saunderson i Derrick May, bo o nich mowa, lepiej znani jako “Belleville Three”. Na początku lat 80-tych zaczeli tworzyć muzykę, którą określano jako mieszankę George’a Clintona i Kraftwerk. Wszystko zaczeło się w 1980 gdy Atkins spotkał Ricka Davisa i wspólnie stworzyli Cybotron. Ich pierwszy singiel “Alleys of Your Mind” sprzedał się w nakładzie 15 tysięcy kopii, a ich kolejne utwory zyskiwały renomę w coraz szerszych kręgach muzycznych.

Jak sami wyjaśniali ich twórczość wynikała z nieograniczonej niczym kreatywności. Słuchali nagrań Depeche Mode, tańczyli do Bootsy’ego, inspirowali się Kraftwerkiem, romansowali z turntablismem. Tuż po odkrytej sławie na rodzimej scenie, muzycy postanowili pojechać do Chicago i dowiedzieć się jak brzmi house w stolicy tego brzmienia. W ich uszach house był naturalnym rozwinięciem brzmienia disco, oni pochodzili z post-industrialnego Detroit i chcieli w swojej muzyce zawrzeć te dźwieki, które od razu skojarzą się tylko z ich miastem. Brzmienie Detroit Techno różniło się bardzo od technicznego brzmienia z Europy. W produkcjach zwłaszcza Maya słychać było inspirację futuryzmem i głęboko zakorzeniony funk. Cała trójka bardzo mocno podkreślała też, że ich brzmienie ma być głosem marginalizowanej afroamerykańskiej populacji. Ich rodzinne miasto w latach ’80 przeżywało gigantyczny kryzys, gdzie robotyka i nowe technologie produkcji spowodowały masowe cięcia zatrudnienia w miejskich fabrykach doprowadzając do wszechobecnego bezrobocia i biedy. Właśnie owa technologia od najmłodszych lat była bliska tym twórcom. Bez dostępu do studiów muzycznych i sprzętu musieli na własną rękę tworzyć maszyny, które odpowiadały ich potrzebom. Zresztą właśnie ten ich związek z technologią odpowiadał za wybór nazwy dla tego brzmienia. Gdy w szczycie popularności latach 88/89 panowie z Belleville szukali słowa, które określi ich twórczość, zdecydowali się ostatecznie właśnie na słowo techno, pomimo, że nie byli przekonani co do powiązań akurat tego słowa z pełnymi narkotyków rave’ami, odbywającymi się wtedy w Europie. Gdy Detroit Techno w końcu zostało określane jako własny, pełnoprawny gatunek muzyczny, na scenie pojawiły się kolejne gwiazdy tego brzmienia. Wśród nich takie nazwiska jak Jeff Mills, Carl Craig czy Octave One.

Detroit nie bało się szukać własnej muzycznej twarzy. Artyści tworzyli pełne ciężkich brzmień własne wersje acid house’u i techno. Najlepszymi przykładami nowej twarzy technicznego Detroit były dwa labele Underground Resistance i +8, które mieszały w sobie miłość do electro, synth-opu i industrialnego brutalizmu, który zresztą w ostatnich latach na nowo rozkochał w sobie tysiące słuchaczy na całym świecie. Detroit jednak nigdy nie ograniczało swojego brzmienia do wulgarnego cztery na cztery i właśnie z Detroit pochodzą geniusze house’u tacy jak: Moodymann czy Theo Parish. To Detroit dało nam Setha Troxlera czy Richiego Hawtina. Tutaj urodzili się Omar-S, Jimmy Edgar czy obaj członkowie Aux 88. Detroit to dla wielu mekka muzyki, a ci, którzy raz zakochali się w tym mieście nie będą w stanie już nigdy się odkochać.

Przepraszam, że nie wspomniałem o legendach takich jak:

Aaliyah
Aretha Franklin
Danny Brown
Eminem
Iggy Pop
J Dilla
Madonna
Orlando Voorn
Rodriguez
I jakiś miliard innych twórców i muzyków.