Czy Blueface będzie motylem? - Electronic Beats Poland

Czy Blueface będzie motylem?

Jedną z największych rapowych rewelacji ostatnich miesięcy jest Blueface. Radosny raper z Los Angeles doskonale umiał wykorzystać własny memiczny potencjał, co poskutkowało kontraktem z Cash Money West. Blueface jest interesujący pod kilkoma względami, ale w jego postaci spotyka się również wiele negatywnych aspektów raperskiej kariery – innymi słowy, Blueface zmierza drogą opisaną na “To Pimp A Butterfly” Kendricka Lamara.

Zacznijmy od muzyki, bo pod tym względem młody raper wywołał trochę kotrowersji. Jego flow jest off-beatowe, ale wpisuje się w west-coastowe tradycje, znane chociażby z kawałków E-40, czy Suga Free. Sam Blueface mówił w jednym z wywiadów, że jego flow to bardziej przypadek, aniżeli hołd dla mistrzów Zachodniego Wybrzeża (chociaż wieloma wypowiedziami udowodnił, że zna klasykę). Wystarczy spojrzeć na sekcję komentarzy pod jego dowolnym klipem, by przekonać się, że nie każdemu siedzi jego specyficzne flow. Według mnie Blueface bardziej współpracuje z bitem na własnych zasadach, aniżeli walczy przeciwko niemu, ale rozumiem, jeśli ktoś chciałby się do tego flow przyczepić. Raper szczędzi słów, w dobie bardzo krótkiego skupienia publiczności nie pisze więcej niż jedną zwrotkę, co robi zresztą z rozmysłem i bardzo świadomie (‘it’s a part of my game plan’, jak przyznał na Geniusie). Minimalistyczne bity, wyprodukowane m.in. przez Scum Beats,  Laudiano, czy FBeatProduction, bujają odpowiednio, zawieszone między tradycją hype z Bay Area a nowoczesnym, smutno-poćpanym vibem. Historia rapera również sprzyja amerykańskiej wrażliwości – w szkole grał w futbol, do tego był najważniejszą osobą w drużynie, quarterbackiem, z perspektywami na zawodową karierę. Do tego jest gangsterem, powiązanym z Crips – kolor niebieski przewija się w jego teledyskach i ubraniach, a jego debiutancki mixtape nazywa się “Famous Cryp”. Dorzućmy do tego tatuaże na całym ciele, viralowe klipy na WORLDSTARHIPHOP, teledysk od Cole’a Bennetta, własny taniec i powiedzonko, oraz silną obecność na Instagramie (Blueface od samego początku postawił na to medium, sporo płacąc za promocję) i mamy artystę kompletnie gotowego na sukces w 2019 roku.

Jak do tej pory, plan Blueface’a na wielką karierę sprawdza się wyśmienicie. Ale powoli widać niepokojące sygnały. Raper podpisał kontrakt z Cash Money West. Zachodnia dywizja wytwórni Cash Money została utworzona przez Birdmana i Wack 100, żeby zgarniać gorące postaci tego regionu. Problem polega na tym, że Cash Money nie jest do końca uczciwa wobec swoich artystów, nie tylko nie wypłacając sprawiedliwie tantiem, ale również oferując bardzo słabe opcje managerskie. Jedni, jak Lil Wayne, wkroczyli na drogę sądową, inni, jak Tyga, świecą radośnie oczami na pytania o podział zysków. Blueface pytany o złą opinię jaka otacza label, po prostu wzrusza ramionami i mówi, że ufa Wack 100. Nie sądzę, że wytwórnia zmieniła politykę podziału zysków, więc Blueface może się za jakiś czas zdziwić. Kolejna sprawa to styl życia rapera. Zapytany przez Angelę Yee w Breakfast Club o to, co zrobił z zaliczką od wytwórni, odpowiedział z nonszalancją, że wydał prawie całą na biżuterię. Śledząc jego Instagrama, widzimy klasyczny zestaw akcesoriów i zachowań młodej gwiazdy rapu: drogi samochód, łańcuchy, rzucanie pieniędzmi w klubach. Blueface czuje się mocny, choć moc to złudna i podatna na radykalne zmiany – teraz cieszy się hajpem, ale za rok, a może nawet za pół, przyjdzie ktoś z nowymi hitami i temperatura opadnie. Czy Blueface może dostarczać hity jeszcze przez długi czas? Być może, ale konkurencja jest wręcz mordercza.

Killer Mike zachęca do inwestowania nowych pieniędzy, J. Cole przestrzega przed zbytnią pewnością siebie, kiedy jest się młodym i gorącym, Kendrick Lamar nagrał całą płytę o tym, jak branża muzyczna wykorzystuje modnych raperów. Głosów rozwagi nie brakuje. A jednak, młody rap to Bizancjum, najczęściej o bizantyjskim finale. To żadna nowość, w przeszłości w kłopoty finansowe wpadali np. Bow Wow, Lil Flip, czy Trinidad James. Nawet 50 Cent, Xzbit czy Nas składali formalne wnioski o bankructwo, ale tu chodziło bardziej o unikanie płacenia podatków, aniżeli konsekwencje niekontrolowanego zachwytu własną sławą. Dla Blueface’a najlepszą nauczką jest los Trinidad Jamesa, który zgasł równie szybko, jak zapłonął, czy Desiignera, który obecnie wylewa swoje frustracje na Instagramie. Hip-hopowa sława jeszcze nigdy nie była tak podatna na zawirowania, jak dzisiaj, więc warto oprócz viralowości budować również sensowne plany na przyszłość. Problemem jest brak świadomości, który jest bardzo na rękę wytwórniom. Tyga i Blueface zbywają pytania o tantiemy, a Birdman cieszy się w duchu, bo o ile Lil Wayne to potężna postać, którą lepiej ugłaskać (raper prowadził wieloletni spór z Cash Money), tak nowi raperzy mogą się okazać sezonowymi gwiazdkami, o których za parę lat nikt nie będzie pamiętał. Ponownie, warto wrócić do “To Pimp A Butterfly”, gdzie te mechanizmy zostały opisane barwnym i obrazowym językiem. Z zastrzeżeniem, że Kendrick opisuje korporacyjną bezwzględność w muzyce, a Birdman reprezentuje bezwzględność uliczną, to wciąż podobny sposób działania. DJ Envy i Killer Mike próbują edukować czarną społeczność na temat inwestycji – w swoim życiu widzieli zbyt wiele gwiazdek, które unosząc się na fali, sypały kasą na prawo i lewo, tylko po to, by po kilku latach walczyć z IRS (amerykański urząd skarbowy), czy długami za samochody, domy i biżuterię. Hype to okrutny, kapryśny i raczej krótkodystansowy koń, który może łatwo kopnąć w głowę.

Blueface ma przed i za sobą dobry rok – wszyscy o nim mówią, nadchodzą jego kawałki m.in. z Drakiem, a właśnie wypuścił remiks “Thotiany” z YG. Czy stać go na coś więcej, niż bycie kolejnym gorącym nazwiskiem w rotacji, która porusza się coraz szybciej? Czas pokaże. A tymczasem sprawdźcie “Famous Cryp”, bo to naprawdę sympatyczny kwadrans muzyki!