Electronic Beats Poland

Black Mirror, czyli przyszłość w ciemnych barwach

Published on November 3, 2016 15:33 Berlin Time

Gdy pierwszy raz usłyszałem, że Charlie Brooker, brytyjski komik, stworzył serial w którym przygląda się zagadnieniom naszej najbliższej przyszłości nie zastanowiłem się nad tą informacją nawet dwa razy. Charliego lubię bardzo, ale nie przyszło mi do głowy, że Booker będzie w stanie stworzyć jeden z najlepszych seriali… w historii. Klasycznie dla brytyjskiej telewizji postawiono w „Black Mirror” na jakość, a nie ilość i dlatego po dwóch sezonach serial składał się z 6 odcinków i jednego „Christmas Special”. Po premierze każdego kolejnego epizodu w antologii (bo tylko antologią można nazwać ten serial, biorąc pod uwagę, że odcinki nie są ze sobą powiązane) pojawiał się we mnie okrzyk zachwytu, więc w końcu pewnego dnia postanowiłem zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi i… dostałem w zamian 7 godzin, które co 60 minut zostawiały mnie w stanie szoku.

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube's privacy policy.
Learn more

Load video

Celem „Black Mirror” jest opowiedzenie nam tego, jak może wyglądać nasza nieodległa przyszłość. Jak nasz świat może się zmienić pod wpływem mediów społecznościowych, uzależnienia od telefonów i naszego chorobliwego podejścia do telewizji, czyli ogólnie rzecz ujmując, życia pod jarzmem technologii. Odcinki są czasami tak bliskie naszej rzeczywistości, że ich fabuła bywa wiarygodna nawet tu i teraz. Przykładem może być choćby pierwszy odcinek „BM”, w  którym Premier Wielkiej Brytanii zostaje zaszantażowany, aby dokonać czynu zoofilii w zamian za uratowanie życia. Jaki musiał być szok Brookera, gdy kilkanaście miesięcy po premierze odcinka, media odkryły, że lata wcześniej aktualny premier UK w czasach studenckich wsadził swojego penisa do ryja martwej świni.

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube's privacy policy.
Learn more

Load video

Jednak samo uważne przyglądanie się naszemu „internetowemu” społeczeństwu to tylko usprawiedliwienie dla tego, aby twórca serialu mógł pokazać nam, jak wygląda szara strefa moralności. Często w trakcie pojedynczego epizodu okazuje się, że postać, która wydaje nam się ofiarą, jest tak naprawdę oprawcą godnym pogardy. Brooker gra na naszych emocjach zmuszając nas swoim scenariuszem, do współczucia komuś, kogo w innej sytuacji byśmy nienawidzili. Tak jest w wypadku genialnego „White Christmas”, w którym co kilka minut zmieniamy obiekt, który darzymy mniejszą lub większą sympatią. Postacie w historii co i rusz zmieniają się w ludzi, których nienawidzimy, aby sekundę później stać się obiektem naszego współczucia.

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube's privacy policy.
Learn more

Load video

Niebagatelną rolę w „Black Mirror” pełnią też aktorzy. Poza Jonem Hammem, który pojawił się w „White Christmas” są to dla przeciętnego widza ludzie raczej anonimowi, pozwalający na znacznie większą imersję w rzeczywistość „Czarnego Lustra”. Przy okazji, gra aktorska w każdym epizodzie zachwyca zamieniając każdą godzinę z „BM” w czas wyjątkowy. Sukces antologii zresztą nie został niezauważony poza granicami UK, bo już trzeci sezon (składający się tym razem z 6 odcinków…) został wyprodukowany przez Netflixa i po raz kolejny złamał zasady tego, jak funkcjonuje telewizja, zaskakując i pozostawiając widzów po każdym kolejnym odcinku w szoku i niedowierzaniu.

YouTube

By loading the video, you agree to YouTube's privacy policy.
Learn more

Load video

Charlie Brooker w ramach „Black Mirror” stworzył 13 godzin jednego z najciekawszych i najbardziej zaskakujących seriali w historii telewizji. A przecież nie powiedział ostatniego słowa. I po tym jak już uzależnicie się od jego projektu wiedzcie, że nie zapomnicie o nim już nigdy.