Belgrade. Dancing on the edge. - Electronic Beats Poland

Belgrade. Dancing on the edge.

Są takie miasta, które w postrzeganiu fanów muzyki, trzeba odwiedzić. Każdy wie, jak istotnymi muzycznymi ośrodkami dla elektroniki są Berlin, Londyn, Paryż, czy Amsterdam. Świat nie kończy się jednak na tych wielkich. Mamy to szczęście, że współcześnie wiele mniejszych miast skrywa w sobie coś wyjątkowego.

Tak właśnie jest w wypadku Belgradu, który odwiedziliśmy kilka miesięcy temu, aby przyjrzeć się scenie elektronicznej, która zawładnęła stolicą Serbii.

Bądźcie pewni, że powinniście odwiedzić to miasto, jeśli zależy wam na poznaniu czegoś nowego w świecie muzyki, którą wszyscy kochamy.

Poniżej zobaczycie efekt naszej podróży i komentarze, o które poprosiliśmy kilka osób blisko związanych ze światem muzyki i kultury.

 

 

Łukasz Kamiński

Łukasz Kamiński – dziennikarz Gazety Wybroczej / Co Jest Grane 24

„Pierwotne założenie twórców tego minifilmu, żeby pokazać jedynie scenę elektroniczną Belgradu było sporym karkołomnie ambitnym wyzwaniem.  
To miasto jest tak niezwykłe, pełne emocjonalnych korytarzy i zakamarków, tak przenicowane historią, zamieszkałe przez duchy, ale też i ludzi dumnych, mądrych, twórczych, upartych, że nie da się z niego wydestylować tylko jednego wątku, pejzażu, obrazu. Pokazanie go przez pryzmat jednego tylko fragmentu miałoby wymiar taniej widokówki, którą podziwiamy przez chwilę, a potem skazujemy na zapomnienie makulatury. Twórcy filmu szybko zorientowali się, że sztuka – w tym wypadku muzyka – głęboko tkwi w energii i charakterze tego miasta. Belgrad jest nadzieją i tęsknotą zaklętą w klimacie i nastroju miasta. Oferuje zapomnienie, ale też twórczą, czołową kolizję z twardą rzeczywistością. Sam miałem okazję doświadczyć Belgradu – bo tego miejsca się nie zwiedza, tylko doświadcza właśnie – i mam nadzieję, że ten filmik będzie dla innych zachętą, zaproszeniem by samemu to miasto przeżyć.” 

 

NOVIKA

 

NOVIKA 

„Przyznam, że nie miałam świadomości, że scena klubowa w Belgradzie jest tak barwna i oferuje tak duży wybór. To jednak naturalne. Nawet tam gdzie jest szaro, gdzie ludzie nie mają perspektyw i są ignorowani czy też szykanowani przez rząd, znajdą się młodzi kreatywni ludzie, którzy się zjednoczą w działaniu. Wyrazem buntu może być demonstracja, ale może to być również wspólne tworzenie kolorowego świata wbrew otaczającej szarości. Artystyczna dusza zawsze znajdzie ujście dla swoich działań, trudne sytuacje życiowe często jeszcze bardziej ją napędzają. Film pozakazuje belgradzkie środowisko artystyczne, które z niczego, własnymi środkami stworzyło barwną scenę alternatywno-klubową. Pada przy tym ważne zdanie, że to właśnie złość jest ich źródłem energii. To bardzo piękne i szczere. Może każdy z nas, zamiast kolejny raz robić wyskok do Berlina, powinien udać się do takiego miejsca jak Belgrad, poczuć pozytywną energię zrodzoną ze złości. Tym bardziej, że i my coraz częściej wracamy do takich emocji. Polecam też stronę prowadzoną przez filmową przewodniczkę Nataszę (bellegrade.com ) i imponujące zestawienie najciekawszych klubów w tym intrygującym mieście.”

Sept

 

Sept, właść. Michel Morales Villavicencio – producent muzyczny, promotor, redaktor muzyczny

„Jadąc do Belgradu w celu realizacji nagrań, poniekąd wiedziałem czego się spodziewać po tamtejszej scenie muzyki elektronicznej, jako że od dłuższego czasu śledzę w Internecie działalność Drugstore, a także innych tamtejszych klubów. Klasa bookingów, jakość nagłośnienia w lokalach oraz atmosfera w nich panująca nie ustępuje poziomem najlepszym tego typu miejscom Europy Zachodniej. Dobre imprezy można zaleźć codziennie, podczas których ludzie bawią się jakby miało nie być jutra. Abstrahując od sfery muzycznej, przestrzeń miejska oparta na brutalistycznej architekturze, ożywa na nowo dzięki młodym, ambitnym i uparcie dążącym do celu mieszkańcom stolicy Serbii. Nieużytki stają się pracowniami artystycznymi, galeriami i ośrodkami wspierającymi szeroko pojętą sztukę niezależną. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że podejmowane inicjatywy nie mają gwarancji długoterminowego działania – lokalne władze nie widzą większego interesu we wspieraniu tego typu projektów. Takie myślenie jest błędne. Na szczęście nie zniechęca twórców, a wręcz motywuje. Atrakcyjności miastu dodaje, ta jego dzikość i tajemniczość, które bez uprzedniego rozeznania znacznie ciężej odkryć w pełnej okazałości. Jeżeli wybierasz się lub planujesz podróż w tamtym kierunku, to nie bój się poznawać ludzi, a być może poznasz przewodnika pokazującego Ci miasto z całkowicie wyjątkowej i niepowtarzalnej perspektywy.”