Alfabet Światowej Elektroniki: V jak Vitalic - Electronic Beats Poland

Alfabet Światowej Elektroniki: V jak Vitalic

Jeden z najbardziej uwielbianych producentów francuskich w Polsce musiał stać się bohaterem naszej kolejnej literki. Pascal Arbez-Nicolas zaczynał wydawać muzykę już w 1996 roku, ale jest produkcje trafiały tylko do słuchaczy i djów podziemnej sceny muzycznej Francji. Wydawał wtedy z labelu Citizen Records i występował m.in. jako Dima czy Hustler Pornstar (i są to aliasy, które pasują do 20-letniego imprezowicza)

W czasie gdy coraz więcej muzyków grało produkcje Pascala zaprzyjaźnił się on z Michelem Amato – lepiej  znanym jako The Hacker. To właśnie on zasugerował Vitalicowi, a by spróbować wysłać swoje tracki do DJ Hella – szefa Gigolo Records. To właśnie w tym labelu producent oficjalnie zadebiutował z Poney EP.

„Poney EP” z miejsca stał się hitem czyniąc Pascala rozpoznawalną na świecie marką. Po wydaniu debiutu jednak muzyk czekał, aż trzy lata aby słuchacze dostali follow-up do tej EPki. W 2004 muzyk związał się z wytwórnią Different/PIAS Recordings w której po wydaniu trzech epek wydał długo wyczekiwany pierwszy w karierze longplay zatytułowany „OK Cowboy”. O płycie artysta mówił, że była tworzona w punkowym duchu i przy użyciu bardzo podstawowej ilości hardware’u. Płyta zyskała uznanie zarówno wśród słuchaczy jak i dziennikarzy, a kilka lat później Pitchfork uznał ją za jedną z 200 najważniejszych płyt pierwszej dekady XXI wieku. Na wydawnictwie znalazły się też znanej z poprzednich wydawnictw utwory w tym „La Rock 01” – prawdopodobnie największy hit w karierze twórcy.

Muzyk podobnie jak przy poprzednim wydawnictwie dał sobie sporo czasu zanim doczekali się kolejnej płyty. W 2018 do sprzedaży trafił Flashmob, w którym czuć fascynację muzyka brzmieniem nowej fali disco. Płyta sprzedała się na świecie w 40 tysiącach egzemplarzy a utwór „Poison Lips” można było usłyszeć m.in. w filmie „Dredd” (który jest warty obejrzenia tak swoją drogą).

Prawdą jednak jest fakt, że Vitalic – chociaż uwielbiamy jego produkcję dał się poznać jako genialny wykonawca. Jego występu na żywo zaskakują i zachwycają wizualnym szaleństwem. Dla wielu ludzi nie związanych z elektroniką występy Pascala na żywo to idealny sposób, aby wyjaśnić dlaczego faktycznie występowanie z elektroniką to na granie na instrumentach. Otoczony maszynami producent, spowity w poświacie z dymu i światła zachwyca swoimi tanecznymi produkcjami.

 

Niestety ostatnie wydawnictwa muzyki czyli „Rave Age” z 2012 i „Voyager” według nas pokazują pewien zastój w twórczości producenta. Zresztą widać to też po słabszych wynikach sprzedaży i gorszych recenzjach słuchaczy. Być może talent Pascala do grania na żywo stał się w dużym stopniu jego przekleństwem – człowiek, który umie w tak genialny sposób improwizować i tworzyć muzykę na scenach klubowych może mieć trudności w przygotowaniu projektów opowiadających muzyczną historię od A do Z. Nie zmienia to faktu, że jeśli gdzieś jest na świecie producent, którego trzeba zobaczyć na żywo to jest nim Vitalic.