Alfabet światowej elektroniki: J jak Jeff Mills - Electronic Beats Poland

Alfabet światowej elektroniki: J jak Jeff Mills

Alfabet światowej elektroniki: J jak Jeff Mills

Sprawdźcie poprzednie litery alfabetu:

A

B

C

D

E

F

G

H

I

Dla setek tysięcy osób istnieje jeden mianownik pomiędzy Detroit, elektroniką i terminem ikona – jest to oczywiście Jeff Mills. Dzisiejszym bohaterem nie mógł być bowiem nikt inny, jak ten 54-letni muzyk, określany nie bez powodu jednym z ojców sceny techno za oceanem. I co najciekawsze, muzyk wciąż aktywny, nie pozostający w tyle, doskonale odnajdujący ducha czasu. Muzyk, który nie skupia się tylko na odcinaniu kuponów (a mógłby!), ale podążający za swoją pasją i największą miłością. “Bez muzyki pewnie byłbym nikim” – powiedział kiedyś krótko i dobitnie.

Jeden z pionierów techno rozpoczynał karierę na początku lat 80. pod pseudonimem “The Wizard” (do którego swoją drogą cztery lata temu znów wrócił). Na brzmienie muzyki, którą produkował wpływ miały nie tylko artystyczne fascynacje Millsa, ale też metropolie, w których zamieszkiwał na początku lat 90. – Nowy Jork oraz Berlin. Ostatecznie osiadł w Chicago i tam w 1992 roku utworzył label Axis.

Zanim to nastąpiło, rozwijał swoje szlify jako DJ w rozgłośni radiowej WJLB, utworzył formację Underground Resistance z Mikiem Banksem, ale przede wszystkim długimi godzinami szlifował posługiwanie się gramofonami oraz automatem perkusyjnym Roland TR-909 – “instrumentem” absolutnie kultowym w świecie producentów muzyki elektronicznej (poprzednik oznaczony cyferkami 808 pełnił taką rolę w środowisku hiphopowym). Był jednym z pionierów miksowania przy jednoczesnym wykorzystaniu trzech gramofonów.

Wyliczanie wszystkich wydawnictw, które zapisał na koncie pod swoim imieniem i nazwiskiem czy też licznymi aliasami, mija się z celem – było ich bez liku. Wydawał je w berlińskim Tresorze, własnym Axisie, ale też dla fonograficznego giganta Sony. To jednak dziwić w żadnym stopniu nie może – Jeff Mills to bowiem nie tyle producent i DJ, który tak zwyczajnie przyczynił się do popularyzacji techno. On nadawał tej muzyce kształt, on był kilka razy w środku rewolucji dokonujących się w gatunku, on był o krok przed innymi.

Nie może dziwić, że w pewnym momencie techno i generalnie muzyka elektroniczna, okazały się dla niego za wąskie. Potrzebował rozszerzyć pole swojej działalności, znaleźć nowe środki wyrazu. Od ponad piętnastu lat związany jest także z muzyką poważną i filmową. Mills wielokrotnie grał na żywo do filmów (m.in. “2001: Odyseja kosmiczna” i “Metropolis”), a także współpracował z kompozytorami, orkiestrami i dyrygentami.

W 2005 wraz z Montpellier National Orchestra zagrał koncert The Blue Potential. Złożyły się na niego symfoniczne wersje jego utworów specjalnie na tę okazję zaaranżowane przez francuskiego kompozytora Thomasa Roussela. Mills powrócił do materiału kilka lat później. W 2012 roku, tym razem wraz z L’Orchestre National d’Ile de France pod batutą Christophe Mangou zaprezentował Light from the Outside World – odświeżoną wersję The Blue Potential. Trzy lata później wystąpił z 70-osobową orkiestrą BBC. Jego wkład w kulturę docenili… Francuzi, którzy w 2007 r. uhonorowali go jedną z państwowych nagród.

Człowiek – orkiestra. Jeff Mills.