Alfabet światowej elektroniki: F jak Fatboy Slim - Electronic Beats Poland

Alfabet światowej elektroniki: F jak Fatboy Slim

Sprawdźcie poprzednie litery alfabetu:
A
B
C
D
E

Fatboy Slim to jedna z największych gwiazd w historii muzyki elektronicznej. Norman Cook rozpoczął swoją przygodę z muzyką w 1985 roku gdy razem z przyjacielem Paulem Heaton stworzyli zespół The Housemartins, którego dwa albumy trafiły na pierwsze miejsce listy sprzedaży w UK. Zespół jednak rozpadł się w 1988, a Cook zaczął swoją karierę solową. Co ciekawe teksty zespoły opierały się na ich wierze w Chrystusa i… Marksa. Na jednej z okładek ich płyty można było znaleźć hasło: „Take Jesus – Take Marx – Take Hope”.

 

Na pierwsze sukcesy Norman nie musiał czekać zbyt długo, bo już jego pierwszy solowy track stał się hitem i  trafił do słuchaczy rok później. Noszący tytuł „Blame It on the Bassline” track został nagrany razem z MC Wildskim, a producent występował jako Norman Cook – imię, na które potem zmienił swoje rodowe – Quentin Leo Cook.

W tym samym czasie Cook założył Beats International w skład którego wchodziła grupa studyjnych muzyków luźno powiązanych ze sobą. Ich pierwszy album „Let Them Eat Bingo” doprowadził jednak Normana do bankructwa po tym, jak ten przegrał sprawę o nielegalne wykorzystywanie sampli innych twórców. Na szczęście w 1994 roku muzyk dał radę się odkuć po tym, jak Levi’s wykorzystał „Turn On, Tune in, Cope Out” w swojej reklamie. Track ten został nagrany przez Freak Power – nowy projekt artysty, który współtworzył razem z Ashley Slaterem i Jesse Graham.

Rok później Cook znowu szukał nowej formy wyrazu i razem z Johnem Reidem stworzyli Pizzamana, który w 1995 zadebiutował swoim albumem „Pizzamania”. Ich wspólne tracki „Trippin on Sunshine” i „Happiness” znalazły się w top 40 najpopularniejszych singli Wielkiej Brytanii. Mimo tego sukcesu panowie dodali później do swojego katalogu tylko jeszcze jeden utwór, po czym postanowili zakończyć historię Pizzamana.

W końcu nadszedł 1996 rok i narodziła się prawdziwa legenda – Fatboy Slim. Jak mówi sam muzyk, alias ten nie ma żadnego znaczenia a powód dla którego „grubas jest szczupły” został dawno zapomniany po tym, jak Cook opowiadał setki różnych kłamstw przez lata. Jego debiutancki album „Better Living Through Chemistry” miał premierę 23 września 1996 roku i… nie zachwycił. Ponieważ płyta była tak naprawdę zlepkiem różnych produkcji z poprzednich lat. Multum projektów muzyka nie składała się w jedną sensowną całość.

Oczywiście co się odwlecze to nie uciecze, bo następny album artysty rozkochał w nim cały świat. „You’ve Come a Long Way, Baby” stał się jednym z największych hitów elektronicznych tamtej dekady. To z niego pochodzi uwielbiany przez wszystkich „The Rockafeller Skenk”, którego słuchaliśmy 25 razy dziennie ze znajomymi w trakcie wyjazdów na kolonie. Do tego teledysk tego tracka po dziś dzień jest pamiętany jako jeden z najlepszych video tamtego roku. A przecież na tej samej płycie znalazło się też „Praise You”, które zresztą artysta wykonał w trakcie rozdania MTV VMA gdy zgarnął, aż trzy statuetki.

W 2000 roku do sprzedaży trafił trzeci album artysty „Halfway Between the Gutter and the Stars”, który po raz kolejny zachwycił. Jego pierwszy singiel – „Weapon Of Choice” doczekał się jednego z najbardziej pamiętnych teledysków w historii. Nakręcony przez Spike’a Jonze’a pokazuje nam Christophera Walkena, który tańczy i lata po pustym hotelu Marriot. To video zgarnęło w 2001 roku kolejne 6 nagród dla Cooka i do dzisiaj jest uznawane za jeden z najlepszych teledysków… w historii.

Na kolejne wydawnictwo od Cooka fani musieli czekać cztery lata i o „Palookaville” można powiedzieć tyle, że… była. Chociaż otrzymała nominację do nagród Grammy, większość fanów jak i krytyków zgadzało się, ze poza kilkoma promykami nadziei jest to najsłabszy album w karierze i nominacja trafiła do producenta tylko w związku z jego rozpoznawalnością.

„Palookaville” to póki co wszystko, co otrzymaliśmy od Cooka po dziś dzień. Od tej płyty minęło w tym roku 13 lat i chociaż muzyk wydawał coś jeszcze w dekadę temu w ramach projekt „The Revolution Presents: Revolution” to świat nie ujrzał już kolejne wydawnictwa. I nie okłamujmy. Chyba wszyscy się chyba już pogodziliśmy z tym, że Fatboy Slim nie wydaje i mało kto chyba czeka z nadzieją, że coś jeszcze trafi do naszych uszu do Normana. Dostaliśmy od niego wiele hitów i cieszmy się z tego, co mamy. Powinno wystarczyć.

Pamiętajcie też, że trening czyni mistrza. Przypomnijcie sobie  więc ekspresowo, co proponowaliśmy w poprzednich odcinkach naszej serii: