6 najlepszych indyków 2018 roku - Electronic Beats Poland

6 najlepszych indyków 2018 roku

Wybranie siedmiu najlepszych gier jest… problematyczne. Biorąc pod uwagę tysiące tytułów, które trafiają na wszystkie platformy. No ale co możemy powiedzieć – taką liczbę sobie wybraliśmy i musieliśmy się tego trzymać. Sprawdźcie 7 indyczych tytułów, od których uzależniliśmy się w ciągu ostatnich 11 miesięcy.

 

Return of the Obra Dinn

Nowa gra twórcy genialnego „Papers, Please”, który według nas było drugą najlepszą grą 2013 roku. Po „GTA V” i tytuł Rockstara nie wygrał wcale z wielką przewagą.

W nowym tytule gracz wciela się w pracownika agencji ubezpieczeniowej, który wchodzi na pokład statku Obra Dinn – łajba zaginęła kilka lat wcześniej, a teraz powróciła do portu opuszczona i skrywająca mroczne sekrety. Naszym celem jest oczywiście odkrycie tego co się stało z załogą. I jeśli coś ma was wcisnąć w siedzenia waszych foteli to ta świetnie napisana historia.

Celeste

Platformówka, która kilka razy doprowadzała nas do rozstroju nerwowego. Wcielamy się w niej w Madeline, która decyduje się na zdobycie szczytu góry Celeste. Przed nami niemalże 800 różnych planszy pełnych przeszkadzajek, trudnych skoków i zadań, w których tylko idealnie wyczucie czasu może nas uratować. Dawno nie graliśmy w platformówkę, która aż tak by nas oczarowała

Red Strings Club

Gra, w której twoim zdaniem jest… gadanie. Dawno w świecie gamingu nie było tytułu, który tak bardzo opierałby swój sukces na charyzmatycznych postaciach, dobrym scenariuszu i fascynującym świecie. Gdyby chociaż jedna z tych rzeczy nie zadziałała dostalibyśmy tytuł, który byłby fajną nowinką przez godzinkę o której szybko byśmy zapomnieli. W tytule wcielimy się w postaci i dawno nie byliśmy tak niespodziewanie przygniecieni ciężarem emocjonalnym, który zrzucili na nasze barki scenarzyści tego tytułu. Ale chcieliśmy więcej z każdą mijającą minutą.

Into the Breach

Oczekiwania wobec autorów „FTL: Faster Than Light” były duże i fakt, że ich kolejny projekt po raz kolejny zachwycił cieszy. Strategia turowa to gra, w której ludzie stają na przeciwko zagrożenia ze strony obcych. Minimalistyczna grafika i marne 64 pola z których składają się plansze mogą powodować, że niektórzy z was do „ItB” nie podejdą na poważnie, ale przed wami naprawdę złożona i wyjątkowa gra.

Minit

Ta prosta na pierwszy (i w sumie drugi) rzut oka gra kryje w sobie coś co zmienia postrzeganie tego tytułu. Duet stojący za „Minit” chciał stworzyć tytuł, którego celem było zostanie antytezą tego czym są przygody w wersji AAA. Obaj mają doświadczenia z prac nad „Horizon Zero Dawn”, więc wiedzieli dokładnie jak podejść do tworzenia swojego tytułu, aby stworzyć go kompletnie na opak w stosunku do molochów tego świata. I im się udało. W tytule wcielamy się Minita i za każdym razem możemy eskplorować nim cały świat stworzony przez twórców gry – problem polega na tym, że na całą grę mamy 60 sekund.

The Forest

Nie było możliwości, aby gra która sprzedała niemalże 6 milionów kopii nie znalazła się na naszej liście. w „Lesie” trafiamy na zalesioną wyspę jako jedyni ludzie, którzy przeżyli katastrofę lotniczą. I chociaż obecność innych ludzi byłaby czymś pocieszającym niestety las jest pełen stworzeń, których wolelibyśmy nie spotkać. Naszym celem w tytule jest przeżycie. Budowanie schronu dla siebie, szukanie jedzenia, z czasem tworzenie pułapek, broni i narzędzi, które pomogą pokonać nam przeciwników. I chociaż można grać w to wspólnie ze znajomymi to, aby w pełni odczuć horror jaki przygotowali dla nas twórcy warto wejść w ten świat samotnie.

Szkoda tylko, że musieliśmy czekać na konsolową wersję i pełną wersję na pc po latach słabo przygotowanej alphy.