5 misji w grach, które doprowadzały nas do szału - Electronic Beats Poland

5 misji w grach, które doprowadzały nas do szału

 

Są takie misje w historii gier, które pamiętamy wszyscy. Smoke mówiący, że mieliśmy po prostu „Follow the goddamn train” to jeden ze świeższych przykładów ostatnich lat, gdy twórcy tytułu decydowali się irytować, przerażać albo doprowadzać do szału swoich graczy. Poniżej wybraliśmy pięć momentów w grach, które spowodowały, że na chwilę zaczynaliśmy nienawidzić wszystkiego, co związane z gamingiem. I zamiast przechodzić kolejne misje mieliśmy ochotę wyrzucić nasze komputery, pady i konsole przez okna.

Grajcie razem z T-Mobile we wszystkie gry

 

Training - Driver

„Driver” był wspaniałą grą, o ile umiałeś przejść pierwszą misję, która była tak szalenie irytująca i trudna, że znamy wiele osób, które nigdy nie odkryły geniuszu tego tytułu.

Bez zdania „prawka” w pierwszej misji nie mogłeś wyjechać swoim samochodem na ulicę, co powodowało, że wielu graczy po prostu dostawało szału i odkładało płytę z „Driverem” na półkę i starało się o nim na zawsze zapomnieć.

 

Demolition Man - GTA Vice City.

GTA lubi doprowadzać do szału swoimi misjami z lataniem. W „GTA: San Andreas” jedna z misji, w których musiałeś pomóc Zero, polegała na strzelaniu ze zdalnie sterowanego samolotu do kurierów. Była to prawdopodobnie jedną najbardziej irytujących rzeczy na świecie w związku ze zbyt szybko kończącym się paliwem i męczącym sterowaniem. Misja ta była na tyle problematyczna misja, że Rockstar musiał ją patchować, aby ludzie nie próbowali wyskoczyć z okien w trakcie gry. Jednak szaleństwo zdalnie sterowanych maszyn zaczęło się wcześniej i właśnie „Demolition Man” najbardziej wrył nam się w pamięć.

Ornstein i Smough - Dark Souls

Trudno jest wybrać jedną walkę z serii „Dark Souls” która najbardziej doprowadzała nas do szału, ale w momencie gdy po raz pierwszy pokonałem tych dwóch bydlaków, poczułem się jak młody Bóg. Dla wielu weteranów DS 3 wydaje się, że pierwsza część nie może ich niczym zaskoczyć. A jednak.

Cuphead

Trudno wybrać jednego bossa, który najbardziej nas doprowadził do szału. Zwłaszcza, że jeśli gadacie z zajadłymi graczami to każdy wyjaśni wam jak to można opanować każdego przeciwnika do perfekcji. Ale co z tego skoro po przejściu tego tytułu nie chcieliśmy już niczego bardziej opanowywać tylko zapomnieć raz a dobrze, o tym jak ludzie  chcą krzywdzić innych ludzi nawet przy pomocy gier komputerowych.

Jak 2

Nadal mamy PTSD po misji, w której strażnicy przygotowują na nas zasadzkę w slumsach. I sam fakt, że dla tego tekstu musieliśmy znaleźć nagranie z tej misji doprowadza nas do kompletnego szału. Ilość strażników, ilość broni i wszystkiego co może cię zabić był po prostu zbyt wielka dla naszych słabych serc, a wystarczyło wskoczyć na tę deskę i nie popełnić żadnego błędu w trakcie ucieczki…