20 lat temu w gamingu - Electronic Beats Poland

20 lat temu w gamingu

Words by Redakcja

Kolejny rok za nami. Jesteśmy coraz starsi i śmierć z każdą sekundą bliższa. Nasze wesołe i beztroskie dzieciństwo coraz bardziej się oddala i pozostają tylko wspomnienia, które i tak zostają zasłonięte kolejnymi nieszczęśliwymi związkami. Nasze wieloletnie przyjaźnie rozsypują się, dlatego musimy patrzeć wstecz, aby znaleźć coś, co było dla nas najważniejsze świecie. EA, Activision, Blizzard – oni wszyscy złamali nam serca. Dlatego postanowiliśmy wrócić do tych ludzi, którzy pokazali nam, czym jest prawdziwa miłość. Oto kilka gier, które kochaliśmy i tak naprawdę nigdy nam nie przeszło.

Aha i oczywiście zabrakło kilku tytułów, które pewnie chętnie byście zobaczyli. Dwa są na tyle wg nas istotne, że postanowiliśmy się z nich wytłumaczyć. „Mario Party” nie ma na liście, bo jakimś cudem nigdy nie graliśmy w tę grę. Nie wiemy, co z nami jest nie tak. Mamy najnowsze „MP” na Switcha, ale jakoś nigdy nie posiadaliśmy kopii oryginału.

Drugi tytuł to „Planetscape: Torment”, w który pierwszy raz zagraliśmy jakoś  w 2004 roku, po tym, jak zakochaliśmy się w „Neverwinter Nights” i po prostu ostatecznie „Torment” nie werżnął nam się w pamięć, tak bardzo, jak pozostałe tytułu – prawdopodobnie w związku z tym poznaniowym delayem.

Super Smash Bros

Jeśli jest na świecie firma, która nie zawodzi, jeśli chodzi o tytuły przez nią wydawane, to jest nią Nintendo. W zeszłym roku dostaliśmy od nich m.in. nowe Pokemony i najnowszą wersję legendy, które gameplay widzimy powyżej. Super Smash Bros to gra, którą kochają wszyscy, którzy chociaż raz w nią zagrali. Ekscytującą, zabawna, szybka i po prostu idealna w każdym calu.

Silent Hill

Śmieszne jak nasze wspomnienia pamiętają grafikę sprzed 20 lat. Kiedyś uważaliśmy, że „Silent Hill” wygląda obłędnie. Dzisiaj? No… raczej byśmy nie użyli tego słowa. Nie zmienia to faktu, że przed laty tytuł ten przeraził nas na tyle, że zanim udało nam się przejść grę do końca, minęło kilka dobrych miesięcy z wielotygodniowymi przerwami. Bo jesteśmy tchórzami i nie wstydzimy się do tego przyznać.

Counterstrike

Gra, która zaczęła się jako mod do legendarnego Half-life’a, aby stać się sama w sobie jednym z najbardziej przełomowych projektów w historii. Żaden wcześniejszy online’owy shooter nie wymagał tak wiele taktyki i pomyślunku od każdego z graczy biorących udział w rozgrywce. Niedziwne, że mimo niemalże 20 lat na karku scena CSa nadal działa prężnie i nie widać jego nadchodzącego końca.

Tony Hawk’s Pro Skater

Mimo że to druga odsłona THPS jest według nas najlepszą w historii serii, to już jedynka nas dosyć mocno uzależniła. O wiele bardziej ograniczona ilość tricków, jakie mogliśmy wykonać i mniejsze mapy spowodowały, że po wielu miesiącach ciśnięcia w ten tytuł znaliśmy każdy kilobajt tego tytułu i  pewnie nawet dzisiaj po kilku minutach na oswojenie się ze starym znajomym moglibyśmy dobrze zaszaleć.

Final Fantasy VIII

Nie ma co udawać. Dla fanów FF VII jedyne co mogłoby przebić tę grę to gdyby ktoś stworzył portal przenoszący cię do uniwersum „FF” i mógłbyś stać się jedną z postaci tytułu. W innym wypadku wszystko, co spotkało fana „FF VII” było tylko przeszkodą na drodze poznania najlepszej gry w historii. A to, co wydarzyło się po, bladło w świetle geniuszu, jaki przekazali fanom twórcy tytułu. Jednak „Ósemka” nadal była świetną grą.

Quake III Arena

Pamiętamy, gdy pierwszy raz odpaliliśmy ten tytuł. Nasze serca zaczęły niebezpiecznie przyspieszać, szeroko otworzyliśmy oczy i zachwyceni połapaliśmy się 8 godzin później, że nikt z nas nie poszedł do toalety, nic nie zjadł, a jedynie klikał jak szalony na komputerze, aby skopać tyłki kolejnym przeciwnikom. Połowa magii tamtych czasu to oczywiście nie tylko gry, ale to jak istotnymi wydarzeniami w naszych życiach były LAN Party. Quake był szybki, szalony i sprawiał każdemu po prostu cholernie dużo radochy.

Unreal Tournament

Jedna z najlepszych gier w historii PC. Na pewno jedna z najistotniejszych. Wydaje się szaleństwem pomyśleć, że CS, UT i Quake miały premierę w tym samym roku zmieniając na zawsze to, czym są strzelanki na przestrzeni dosłownie kilku miesięcy.

GTA 2

W „Grand Theft Auto” jest coś tak magicznego, że nawet teraz patrząc na gameplay na YouTubie mam po prostu ochotę szybko odpalić Steama i rzucić wszystko w diabły, byle trochę znowu pograć w „dwójkę”. W „GTA 2” grali wszyscy. O grze opowiadali sobie wszyscy. Każdy chciał ją posiadać, każdy chciał móc spróbować w nią zagrać. I tak też było. I, mimo że byliśmy w ten tytuł beznadziejni to i tak radowaliśmy się, jak małe dzieci… gdy zabijaliśmy przechodniów i kradliśmy samochody.

Age of Empires 2

„AoE 2” było w podobnej sytuacji jak „FF VIII”. Gdy trafiało na rynek, musiała przekonać do siebie zagorzałych fanów poprzedniczki, która była uznawana za genialny tytuł. I udało im się, ponieważ sequel okazał się tytułem nie tylko dorównującym oryginałowi, ale wręcz przerastającym go. Nawet lata po premierze tytułu (i mamy tu na myśli choćby rok 2018) odpalenie drugiej „Age of Empires” zapewnia nam wiele godzin rozrywki.