10 Najlepszych soundtracków z gier cz. 2 - Electronic Beats Poland

10 Najlepszych soundtracków z gier cz. 2

Words by Kacper Peresada

Tym razem do selekcji najlepszych soundtracków, postanowiliśmy wybrać część gier, które nam zaproponowaliście, ale też te, w których użyta muzyka, nie została stworzona specjalnie z myślą o konkretnym tytule. Skupiliśmy się na grach, które najlepiej mieszały pop, klasykę czy inne gatunki muzyczne, aby nastroić swoich graczy i dodać ulubionym tytułom tak zwanego „kopa”.

Podobnie jak w „2001 Odysei Kosmicznej” także i w tych przypadkach, twórcy potrafili wykorzystać wcześniej stworzoną sztukę, aby pogłębić swój własny projekt. I chociaż na poniższej liście nadal króluje głównie muzyka autorska, to nie mogło zabraknąć FIFY czy GTA.

GTA: Vice City

Trudno jednoznacznie stwierdzić, które GTA najbardziej zapadło nam w pamięć muzycznie. „San Andreas” zachwycało swoim klimatem i rapem. „Personal Jesus” gdy jeździliśmy po pustyni, nakręcał nas godzinami. „GTA V” miało Flying Lotusa, a potem Franka Oceana, ale to „Vice City” w idealny i genialny sposób odwzorowało klimat Miami, hawajskich koszul i ludzi biegających z piłą mechaniczną, aby zamordować swoich przeciwników.

 

 

 

Minecraft

Jest coś niesamowitego w muzyce nagranej przez Daniela Rosenfelda, który posługuje się aliasem C418. Genialnie stworzona ambientująca muzyka, która dodatkowo wykorzystuje dźwięki znane z samej gry, nawet jeśli nie lubicie budować i kopać zapada w pamięć na wiele dni. Historia wyglądała tak, że C418 poznał twórcę Minecrafta przez IRC, gdzie obaj panowie polubili się, dzieląc swoje zainteresowanie m.in. do Aphex Twina i postanowili wymienić się ze sobą swoimi projektami. Jak wyjaśniał Rosenfeld, Minecraft posiada tragiczny silnik do dźwięku, dlatego muzyka musiała być minimalistyczna. To właśnie ten minimalizm połączony z melancholią spowodował, że powstało coś pięknego i nostalgicznego.

Undertale

Sama gra z miejsca stała się klasykiem. Deweloper Toby Fox nie tylko stworzył sam całą grę, ale również był odpowiedzialny za muzykę do swojego projektu. Soundtrack w jakiś wyjątkowy sposób jest w stanie przekazać całą gamę możliwych emocji, które gracze odczują w trakcie rozgrywki. Krótkie utwory, które w dużym stopniu są w stylu chiptune’owym z elementami brzmień jazzujących, funku czy swingu.

 

Castlevania: Symphony of the Night

Wydaje mi się, że brak któregoś tytułu z serii Castlevanii byłby obraźliwy dla całego świata. Zwłaszcza, że w ciemno można wybrać którąkolwiek z odsłon i każda mogłaby spokojnie reprezentować serię na tej liście. W „Symfonii” jest jednak coś magicznego. Dziwaczna mieszanka klasycznych elementów, metalu, a nawet techno, w jakiś sposób nie brzmi jak tania bzdurna muzyczka, a ma całkowity sens i wyjątkową jakość. Stworzona przez Michiru Yamane muzyka może nakręcać, straszyć, napędzać czy wręcz przerażać, ale zawsze zachwyca.

 

Super Meat Boy

Jest coś ekscytującego w muzyce z „SMB”. Nie tylko dlatego, że gra sama w sobie jest świetnie przygotowanym i idealnie odwzorowującym szaleństwo tworem, ale też automatycznie uruchamia skrajne emocje, coś na kształt nienawiści, gdy nie byliśmy w stanie pobić levelu czy odwrotnie, kompletnej dumy z nas samych, gdy w końcu się udało. Co jest jednak najbardziej genialne, to fakt, że każdy track ma dwie wersje: do „Jasnego” i „Ciemnego” świata.

Street Figter II

Pamiętam, gdy jako dziecko chodziłem na automaty ze Street Fighterem i zawsze z daleka słyszałem, że ktoś już zajął moją ukochaną nawalankę i będę musiał czekać. Wszystkie motywy muzyczne do każdego zawodnika zapadły mi w pamięć na wiele lat. Chociaż minęło ich już ponad 20, grając ostanio w SF II, nadal spokojnie rozpoznaje, który utwór pasuje, do którego wojownika. Jak wyjaśniał autor muzyki, dźwięki miały reprezentować rodzinny kraj każdej postaci i nawiązywać do jego kultury. Udało się i jakimś cudem z czasem soundtrack zaczął brzmieć tylko lepiej. Jako jeden z nielicznych soundtracków z gier doczekał się swojego wydania na vinylu i to w wersji deluxe.

Fifa 14

Może 15 albo 03, sam nie wiem… Nie umiem wybrać. Fifa od dwóch dekad zachwyca fanów swoją muzyką, która być może nie jest „dobra”, ale jakimś cudem idealnie pasuje do tego legendarnego tytułu. Mam mieszane uczucia co do Blur, ale nie jestem w stanie się nie uśmiechnąć na myśl o „Song 2” obecnym w grze EA. Tak jak nie znoszę Muse, ale jakimś cudem uznaję ich w Fifie 07, podobnie Kasabian… albo Chromeo… wiecie, o co chodzi.

Quake

Napisana przez Trenta Reznora muzyka to dla wielu po prostu świetna płyta, która nie wszystkim nawet kojarzy sie z grą. Trudno wyjaśnić ludziom jak istotne dla każdego dziecka z lat 90-tych były dźwięki napisane przez szefa Nine Inch Nails do jednej z najbardziej uzależniających gier na świecie. W jego brzmieniu jest coś z pogranicza horroru, szaleństwa, przerażających efektów i przepięknej elektroniki. Do dzisiaj muzyka z Quake’a jest szalenie ważną częścią tej legendarnej gry. Uważam, że bez tego soundtracku sam tytuł nie osiągnąłby tego potężnego levelu followingu i bazy graczy.

Grim Fandango

Napisana przez Petera McConnella muzyka to jedna z najbardziej ikonicznych noirowych soundtracków w historii. Trzeba naprawdę geniuszu, aby być w stanie połączyć folkową muzykę latynoską z big bandowym jazzem i nie zrobić z tego taniej ścieżki dźwiękowej, która naśladuje wszystko, ale nie robi niczego dobrze. Połączenie komicznego pomysłu, że śmierć to nudny agent turystyczny z tą muzyką spowodowało, że zasłużenie Grim to jedna z najważniejszych gier lat 90-tych.

Fallout 3

Na koniec nasza perła! Przepiękna mieszanka genialnych utworów takich gwiazd jak Cole Porte, Roy Brown czy Jack Shindlin z instrumentalną twórczością Inon Zur. Właśnie to przyczyniło się, do faktu, że wielu graczy zaczęło słuchać zakurzonego jazzu z lat 40-tych. Ta muzyka brzmi znajomo, ale w połączeniu z przerażającą pustką i wyniszczonym światem, który otacza na w grze, otrzymuje kolejną dawkę piękna. Ta mikstura nas wprost od siebie uzależnia, zabierając cenne godziny.