TBT: Burial - Untrue - Electronic Beats Poland

Agata Hudomięt

„Untrue” to jeden z najważniejszych albumów muzyki elektronicznej XXI wieku. Płyta ujrzała światło dzienne dokładnie 5 listopada 2007 roku. Jedenaste urodziny to dobry pomysł, aby przypomnieć sobie to dzieło oraz aby rozpocząć nowy cykl – TBT.

Kim jest Burial? To pytanie zadawali sobie przez wiele lat zarówno fani, jak i krytycy muzyczni. Teraz jego tożsamość można poznać bez większego problemu, jednak pozostają w duchu 2007 roku nie podamy Wam jej na talerzu.

Czym jest Burial? Nad tym pytaniem z kolei chętnie się pochylimy. Oczywiście w wolnym tłumaczeniu oznacza „pogrzeb”, jednak – jak to bywa w języku angielskim – nie jest to jedyne znaczenie tego słowa. W tym konkretnym, muzycznym kontekście, odnosi się do głębokich, reggae’owo – rave’owych korzeni dubstepu. „Burial tune” był nutą zachowaną na finał sound-clashu, ciosem ostatecznym.  Takie hity jak „Burial” Levictusa czy „Sound Bwoy Burial” Gantsa to klasyki jungle i UK garage. Jak widać, producent nie był żółtodziobem.

Skupmy się jednak na naszym jubilacie. „Untrue” to jeden z tych albumów, który wszyscy wychwalają pod niebiosa. Krytycy w recenzjach podkreślali nowatorskość i świeżość Buriala w podejściu do produkcji. Płyta znalazła szczycie list sprzedaży w Holandii i Wielkiej Brytanii, zajęła pierwsze miejsce w wielu zestawieniach najlepszych płyt roku, a po latach mówi się o niej jako przełomowej dla gatunku dubstep.

Artysta tylko raz odniósł się do tytułu płyty, w wywiadzie dla australijskiego magazynu muzycznego: „Chodzi o ten moment, kiedy znana nam osoba zachowuje się jak ktoś kompletnie inny. Kiedy coś jest nie tak, a atmosfera robi się coraz gęstsza”. Jak sam przyznał, praca nad drugim albumem go wykończyła. Czuł ogromną presję, żeby powtórzyć sukces debiutu, jednocześnie chcąc pójść o krok dalej i być bardziej techniczny  i mroczny.

Burial godzinami pracował nad dźwiękiem, starając się dopracować każdy szczegół produkcji. Doprowadziło to do tego, że nie mógł słuchać kawałków, które zrobił i przestawały mu się one podobać. Wtedy postanowił obrać zupełnie nowy kierunek – nagrać entuzjastyczny, pełen melodii album i zrobić to szybko, żeby poprawić sobie humor. Zależało mu na tym, żeby na płycie znalazły się wokale, ale nie miał na to budżetu. Dlatego późnymi godzinami nocnymi wydzwaniał do znajomych, prosząc, żeby zaśpiewali mu do słuchawki. Używał także sampli zniekształconych wokali Ushera czy Beyonce. Udało się.

Reszta to już historia. „Untrue” wzniosło Buriala na wyżyny popularności i dało status kultowego producenta. Z kolei sam tytuł znalazł się w czołówkach rankingów najważniejszych płyt tego wieku. Burialowi już nigdy nie udało się powtórzyć sukcesu tej płyty.