Serialowe granie - Electronic Beats Poland

Serialowe granie

Seriale przejmują świat – o tym wiemy już od dawna. O wiele częściej spotykając się ze znajomymi rozmawiamy właśnie o telewizyjnych projektach, zamiast o nowych filmach. Niektórzy się seriali boją, aby nie popaść w uzależnienie, inni z tego uzależnienia są wręcz dumni. Formuła odcinkowych opowieści to oczywiście nic nowego – w końcu choćby powieści Aleksandra Dumas trafiały do czytelników właśnie w formule pojedynczych części. Jednak dopiero ostatnio taka serialowość przeniosła się też na świat gier komputerowych, gdzie zamiast otrzymywać historię trwającą 12 godzin co kilka miesięcy otrzymujemy jeden odcinek na przejście którego najczęściej potrzebujemy ok. 120 minut.

Najważniejszym producentem w tej materii jest firma Telltale Games. TG zaczęło swoją karierę od stworzenia komputerowej wersji pokera, aby już przy drugim releasie wziąć się za bary z przeniesieniem na ekran komputera kultowego komiksu „Bone”. Trzeci ich tytuł to egranizacja „Sam i Maxa” – komiksowej historii dwóch prywatnych detektywów i pierwszy 100% epizodyczny projekt Telltale. Fanom tak spodobała się ta forma opowiadania historii, że od tego czasu twórcy nigdy już od niej nie odeszli.

ŻYWE TRUPY I BATMANY

Kolejne lata zresztą pozwoliły TG wejść na szczyty growej branży tworząc tak genialne tytuły, jak „The Walking Dead” (którego pierwszy sezon był majstersztykiem, a wieńczące drugi sezon odcinki do dzisiaj siedzą nam w głowie),„Wolf Among Us”, czy serial, który dopiero co miał premierę – “Batman”. Nie potrzeba było wiele czasu, aby i inni producenci gier zauważyli pozytywy wynikające z wydawania gry w odcinkach. Co najważniejsze dla małych twórców, dawało to mniejsze ryzyko bankructwa. Gdy na stworzenie pełnej gry oferującej 10 godzin rozgrywki potrzeba około roku, na stworzenie jednego epizodu wystarczą dwa miesiące. I już po tym krótkim czasie producent jest w stanie zarobić pieniądze na dopiero co powstającym tytule. Więc zamiast zaciągać kolejny kredyt, aby mieć jeszcze trochę czasu na ukończenie molocha jakim jest gra, można zarobić w trakcie ciągłej pracy nad dalszą częścią projektu.

WIĘCEJ MILIONÓW DLA MILIONERÓW

W ciągu ostatnich 5 lat rynek gier epizodycznych przeżył prawdziwy wybuch, a tytuły takie jak „Life is Strange”, czy „Broken Age” w wielu portalach określane były mianem jednych z najlepszych gier roku. Jednak, jak to w wypadku każdej dobrej rzeczy zawsze pojawi się ktoś,  kto będzie starał się jej użyć do złego. To, co małych twórców ratuje przed bankructwem, dla wielkich firm staje się okazją do sprzedawanie gier po zawyżonych cenach. Najlepszym tego przykładem jest „Hitman” gra, która normalnie w dzień premiery kosztowałaby 269 zł na konsole nowej generacji. Po trzech miesiącach cena ta spadłaby do 229, a przy dobrych wiatrach w trakcie jakiegoś święta można by się załapać na sporą zniżkę. Ponieważ jest wydawana w formie epizodycznej cena tytułu się utrzymuje, a gracz nie zyskuje nic. Tytuł niczym w formie nie różni się od swoich poprzedników („Hitman” od zawsze składał się z bardzo różnych misji, powiązanych głównym wątkiem opowiadanym przez twórców) tylko tym, że zamiast usiąść jednego dnia i mieć przyjemność z grania muszą czekać kilka miesięcy na możliwość zagrania w taką samą grę.

Przykład „Hitmana” zresztą najlepiej pokazuje, że coraz częściej wielcy świata gier będą sięgali po stosunkowo nową formułę, aby zmaksymalizować swoje zyski przy okazji minimalizując nakłady na stworzenie tytułów. W światku gier AAA od dłuższego czasu wydaje się, że gracz dla niektórych firm jest najmniej istotną osobą – na szczęście są też tacy, dla których tylko ci, którzy siadają przed komputerami i konsolami się liczą. Miejmy nadzieję, że to ci drudzy będą trzymać będą rynek gier za gębę.