Kanye West i 5 momentów, w których uznaliśmy że oszalał - Electronic Beats Poland

Kanye West i 5 momentów, w których uznaliśmy że oszalał

Kanye West zna się na muzyce. Oczywiście nie każdy będzie jego fanem, ale nawet preferując techno czy elektro, nie można mu odmówić nagrania kilku naprawdę znaczących płyt i bycia jednym z najpopularniejszych artystów XXI. wieku. Jego teledyski są trudne do zapomnienia i nieraz szokują. Zwłaszcza klip do utworu „Famous”, który pokazuje Westa i jego żonę, śpiących w wielkim łóżku… nago z celebrytami, którzy mają na koncie rozmaite spięcia z raperem. Wśród golasów zobaczyliśmy m.in. Taylor Swift, George’a W. Busha i Billa Cosby’ego. Przy okazji postanowiliśmy przypomnieć Wam kilka najbardziej szokujących momentów w karierze Westa, które doprowadziły do tego, że teledysk z nagimi gwiazdami nie wydaje się wcale aż tak bardzo dziwny.

Gdy pierwszy raz wszedł na scenę podczas rozdania nagród.

Gdzie Kanye, tam skandal

Wydawało Wam się, że wejście na scenę podczas wygranej Taylor Swift było pierwszym przypadkiem, gdy Kanye nie umiał pogodzić się z porażką swoją czy kogoś mu bliskiego? Otóż nie. Znacznie wcześniej zakłócił inny program muzyczny. „Premiera” niezadowolonego Westa odbyła się już w 2006 roku, kiedy raper przegrał w kategorii teledysk roku podczas MTV Europe Music Awards z „We Are Your Friends” Justice vs. Simian. Według Westa fakt, że jego wideoklip kosztował milion dolarów i wystąpiła w nim Pamela Anderson, powinien oznaczać zgarnięcie pełnej stawki.

Gdy powiedział, że prezydent Bush ma gdzieś czarnych mieszkańców Ameryki.

Okres po huraganie Katrina był ciężkim czasem dla wszystkich w Nowym Orleanie, ale nie da się ukryć, że to właśnie mieszkańcy najbiedniejszych dzielnic najbardziej ucierpieli na tragedii, jaka spotkała to amerykańskie miasto. Oczywiście przez wiele dni po katastrofie amerykańscy celebryci walczyli o zdobycie jak największych kwot, które mogłyby pomóc tym najbardziej potrzebującym. Gdy przyszedł czas na kilka słów przeczytanych z telepromptera przez Westa, postanowił on trochę zaimprowizować. Kilka dni później w wywiadzie wyjaśnił, że po prostu nie wyobraża sobie, aby George W. Bush przejmował się w ogóle ludźmi, bez znaczenia na kolor skóry.

Gdy wszedł na scenę i zabrał mikrofon rozpoczynającej swoją karierę Taylor Swift.

Program muzyczny według Westa

Siedem lat temu Taylor Swift była jeszcze młodą debiutantką, która znacznie później przerodziła się w jedną z największych gwiazd popu na całym świecie. Wtedy to Taylor miała otrzymać swoją pierwszą nagrodę MTV Video Music Awards, która według Westa należała się Beyoncé za jej świetny teledysk do „Single Ladies”. Niestety, mimo że Kanye miał prawdopodobnie rację, że to Bey powinna dostać statuetkę, nikt o tym nie pamiętał, po tym jak napity West powiedział słynne „imma let you finish”.

Gdy trzeci raz wszedł na scenę podczas rozdania nagród.

Chociaż samo wejście na scenę w trakcie zeszłorocznego rozdania nagród Grammy było po prostu żartem, to wypowiedź, jakiej Kanye udzielił po tym, była już średnio zabawna. West w rozmowie z kanałem E! Entertainment zaczął wyjaśniać, że gdyby Beck faktycznie umiał uszanować sztukę, oddałby swoją statuetkę Beyoncé, która najbardziej zasłużyła na wygraną tamtego roku. W długotrwającej wypowiedzi West zarzucił Beckowi, że nie jest prawdziwym artystą, co oczywiście wszyscy fani na świecie skwitowali oburzeniem.

 

Wtedy gdy ogłosił, że w 2020 roku będzie kandydował na prezydenta.

Wtedy gdy ogłosił, że w 2020 roku będzie kandydował na prezydenta

Związek Kanyego z prezydentami jest specyficzny. Bush nie był chyba wielkim fanem Westa po jego zarzutach związanych z tragedią w Nowym Orleanie. Za to Obama zdążył w trakcie swojej kadencji nazwać rapera dupkiem. West postanowił więc, że w końcu spowoduje, że najważniejszy człowiek w Stanach Zjednoczonych go pokocha. Uznał też, że jedyny sposób, aby to się udało, to… samemu zostać tym człowiekiem. Jeśli Donald Trump umiał stać się jednym z dwóch wiodących kandydatów w Stanach, dlaczego następny nie miałby być Kanye?

To tylko cząstka tego, co przez lata swojej kariery wyprawiał West. Nie przypomnieliśmy jeszcze jego wywiadów, w których wymieniał się jednym tchem obok Einsteina, Kubricka i… Google’a. Albo gdy stwierdził, że gdyby Pismo Święte powstało w dzisiejszych czasach, na pewno by się w nim znalazł. Ani jego wiary w to, że AIDS zostało podłożone czarnoskórym mieszkańcom Ameryki, a Bill Cosby został wrobiony w kilkadziesiąt gwałtów, o które go pozwano. A przecież wydaje się, że West dopiero dochodzi do swojej ostatecznej formy i być może za nami tylko te najlżejsze przejawy jego szaleństwa, a przed nami moment, w którym świat zostanie tak mocno zaszokowany, że już nigdy nie będzie taki sam.

W sumie Kanyemu by się to spodobało.