"Jazz to poczucie połączenia" rozmowa z Shabaką Hutchingsonem - Electronic Beats Poland

„Jazz to poczucie połączenia” rozmowa z Shabaką Hutchingsonem

Shabaka Hutchings to niesamowita postać – wciąż pcha jazz w nowe rejony, w swoich niezliczonych projektach czerpiąc inspiracje z muzyki elektronicznej ...

Shabaka Hutchings to niesamowita postać – wciąż pcha jazz w nowe rejony, w swoich niezliczonych projektach czerpiąc inspiracje z muzyki elektronicznej i klubowej, afrykańskiego spirytualizmu, czy rytmicznego echa dalekiej przeszłości. Spotkaliśmy się przy okazji wrocławskiego koncertu Shabaka & the Ancestors i szczęśliwie krótki wywiad to nie był mój jedyny kontakt z tym fascynującym człowiekiem i jego muzykami z RPA – mieliśmy również okazję pobawić się wspólnie przed i po ich fenomenalnym koncercie. Shabaka to artysta jazzowy nowego kroju – skromny, choć świadomy swojej wartości, ale przede wszystkim otwarty na najróżniejsze ludzkie i muzyczne doświadczenia. Ta otwartość i życiowa dojrzałość podbudowana dużą ilością luzu wychodzą z jego muzyki na każdym kroku. Zapraszam do lektury zapisu naszej zdecydowanie za krótkiej rozmowy.

 

Co myślisz o eksplozji londyńskiego jazzu? Jak do tego doszło?

 

Najpierw musielibyśmy ustalić, co rozumiemy przez pojęcie “jazz”, czy nawet “scena londyńska”. Ale faktycznie, jest wokół jakiejś wersji tych pojęć zamieszanie. To był proces, którego efekty widać dopiero teraz. Od kilku lat te różne środowiska, zespoły i muzycy się przenikały – i to wszystko buzowało, ale pod skórą. Nie było widać tego rozwoju publicznie. Teraz najróżniejsze media widzą efekty tego procesu i oczywiście próbują je opisać jako wielkie wydarzenie, coś, co dzieję się tu i teraz, czy nawet podpiąć się pod to zjawisko. Dla nas ta eksplozja czy renesans trwa już chwilę i oczywiście dobrze, że media o tym piszą. Ale nie zapominajmy, że nic nie bierze się z próżni.

 

Jak ci się wydaje, dlaczego jazzowi udało się na powrót dotrzeć do młodych ludzi? Że – tutaj przepraszam za dobór słów – jest znowu cool w oczach opiniotwórczych mediów i młodszych odbiorców? Czy przez swój stosunek do wolności, co jest szczególnie ważne w czasach takich, jak te?

 

Powiedziałbym przewrotnie, że jazz ma niewiele wspólnego z wolnością! (śmiech) Przyczyn takiego stanu szukałbym gdzieś indziej. Wydaje mi się, że to wynika z poczucia połączenia. Obecnie jazz – szczególnie grany przez moje pokolenie – łączy w sobie tyle wątków, inspiracji, muzyków z całego świata, że naturalnie wpisuje się w to, co dzisiaj czują młodzi ludzie. Tak dzisiaj wygląda świat – i młodzi chcą w tym uczestniczyć, chcą być połączeni. Oczywiście, media też mają swój udział w tym wszystkim i wykreowały pewnego rodzaju modę.

To ciekawe, co mówisz o jazzie i wolności – przypominają mi się słowa Sun Ra, który mówił, że wolność jako taka nie istnieje, a prawdziwą wolnością jest dyscyplina.

 

Oj, dzisiaj nie mógłbym tak myśleć o dyscyplinie, a szczególnie mówić o niej moim muzykom w takiej formie. Wyobraź sobie, co by było, gdybym chodził i opowiadał: “wolność to dyscyplina”! (śmiech)

 

A skoro już jesteśmy przy temacie Sun Ra – w 2017 nagrałeś świetny “A.R.E. Project” z Sarathy Korwarem i Hieroglyphic Being, który czuje się spadkobiercą Sun Ra. Jaki jest Twój związek z postacią Sun Ra?

 

Na pewno jest inspiracją, w końcu był wielkim wizjonerem, nie tylko jazzu. Mam to niesamowite szczęście, że zawsze kiedy Sun Ra Arkestra jest w Londynie, dostaję pozwolenie na występ z nimi. To bardzo inspirujące i wspaniałe doświadczenie – bardzo dużo się od nich nauczyłem, a Marshall Allen to fenomenalny lider zespołu. Bywa stresująco, ale to niesamowite, że mogę w tym uczestniczyć.

Sun Ra to jeden z najbardziej znanych reprezentantów afrofuturyzmu, który przenika również przez Twoje projekty.

 

Przede wszystkim musimy ustalić, co rozumiemy przez “afrofuturyzm”. To świetna idea, która pozwala przemyśleć, co to znaczy być czarnym, czy jakie mogą być inne formy czarnego istnienia. Dla mnie to myśl, która stara się patrzeć w przeszłość tak, żeby wyciągać wnioski dla przyszłości. Twórcza analiza tego, co było, skutkująca nowymi formami filozofii i kultury.

 

W tym ujęciu afrofuturyzm może stać się nawet czymś uniwersalnym… Przy okazji spoglądania w przeszłość – sporo ludzi doznaje szoku, kiedy słyszy Arkestrę grającą big bandowe utwory, spodziewając się futurystycznego lotu.

 

Haha, dokładnie – Sun Ra nie odrzucał tamtego dziedzictwa, szukał w nim lekcji na przyszłość. To bardzo ważne – świadomość tradycji, historii, korzeni.

 

Po części do tego nawiązując: czy myślisz, że mamy obecnie do czynienia z pokoleniem muzyków, którzy szanują jazzową tradycję, ale trochę się od niej uwolnili i rozbudowują ją o wpływy afrykańskie, karaibskie, elektroniczne itd.? Mówię tutaj o Twoich projektach, ale też tym, co robi wytwórnia 22a, czy postaci w rodzaju Yussefa Dayesa, czy Christiana Scotta.

 

Jak najbardziej. Jazz stał się trochę bardziej rozluźniony, otwarty na młodszą publikę, o czym rozmawialiśmy wcześniej. Dla mnie sprawa jest prosta: nie uniknę swoich korzeni, rodzinnego dziedzictwa, ani muzyki, którą lubię. Nie mogę rozdzielić swojej twórczości od tego, że chodzę do klubów, lubię potańczyć i słucham muzyki elektronicznej. To wszystko przenika do mojej muzyki, bo takie jest moje życie. I chcę, żeby moja muzyka była z nim zgodna.

Jesteś bardzo zajętym artystą – teraz grasz trasę z Shabaka & the Ancestors, ale nie zapominajmy o Sons Of Kemet, The Comet is Coming czy niezliczonych nagrywkach na najróżniejszych płytach, np. z The Heliocentrics. Jakie są największe problemy z tak dużą ilością różnorodnych projektów?

 

Brak czasu! (śmiech) Tak naprawdę to jedyna przeszkoda. Nie czuję się tym zmęczony, wprost przeciwnie – taka ilość projektów daje mi energię i inspirację, by robić jeszcze więcej. Uważam, że muzycy powinni angażować się w bardzo różne od siebie rzeczy – tym sposobem zawsze jest się odświeżonym, zainspirowanym. A to jedyna droga do tworzenia ciekawej muzyki.

 

Kiedy pierwszy raz usłyszałem The Comet Is Coming, byłem wręcz oszołomiony. Czy możemy się spodziewać czegoś nowego od tego projektu?

 

Mam dla ciebie dobre wiadomości – skończyliśmy miksować nowy materiał The Comet Is Coming i już niedługo płyta ujrzy światło dzienne. Od razu powiem też, że nowa płyta Sons Of Kemet jest też na podobnym etapie.

 

Wspaniale, czekamy! Dziękuję za rozmowę.

 

I ja dziękuję!