Alfabet światowej elektroniki: P jak Pete Tong - Electronic Beats Poland

Czas na kolejną odsłonę. Tym razem na tapet trafia artysta, który w stu procentach poświęcił się roli muzycznego selektora i propagatora muzyki. Jako DJ i dziennikarz muzyczny osiągnął szczyty, stając się postacią ikoniczną. Z jego gustem liczą się miliony fanów na całym świecie. A to wszystko tylko dlatego, że:

Uczyłem się co prawda gry na fortepianie i perkusji, ale nie czułem się komfortowo. Jako producent, a często robiłem podejścia do tej roli, nie udawało mi się zrobić czegokolwiek, co – moim zdaniem – by przetrwało próbę czasu i jakoś wpłynęło na muzykę. Dlatego zrezygnowałem z tego, w pełni poświęcając roli dj-a – powiedział kiedyś w “Mixmagu”.

Tong urodził się w brytyjskim Dartford. Lada dzień będzie obchodził 58. urodziny. Jako dziecko grał na wspomnianych wcześniej instrumentach, zaliczył jako perkusista epizod w zespole heavy metalowym, który na próbach odgrywał głównie covery Black Sabbath. To jednak nie było coś, co dawałoby mu radość.

Prawdziwą radość poczuł, gdy zamiast próbować tworzyć samemu, zdecydował się zacząć łączyć w całość nagrania innych artystów. Pierwszy epizod didżejski zaliczył w wieku 15 lat, gdy puszczał utwory na weselu kuzyna.

Nie nazwałbym jednak tego setem. Przecież to była połowa lat 70., więc zupełnie inny sprzęt, zupełnie inne podejście do tego, co teraz nazywa się prawdziwą didżejką. Ale dla mnie to była wielka frajda. Wtedy poczułem na dobre, że chcę się w tym rozwijać – to z kolei fragment wypowiedzi dla “The Guardiana”.

Po tym, jak w wieku 17 lat zdecydował się rzucić szkołę, w pełni rzucił się w wir pracy jako didżej i podjął pierwsze kroki dziennikarskie. Pisał w magazynie “Blues and Soul” rekomendacje miejsc, w których warto się bawić. Jego prawdziwym żywiołem było jednak radio.

Krok po kroku przekopywał się w branży, startując od Invicta 92.4fm i Radio London. W 1981 r. na trzy lata związał się, po raz pierwszy, z BBC Radio 1. Nie dostrzeżono tam jednak w nim wówczas pełni potencjału, nie dano szansy rozwinięcia skrzydeł w pełni, więc w 1984 r. związał się znów z Invicta FM, gdzie wspólnie z Eddiem Gordonem przez kilkadziesiąt miesięcy prowadził audycję przybliżającą słuchaczom czarne brzmienia – soul, R&B i dopiero rozkręcający się wtedy hip-hop.

I to był ten okres, który w największym stopniu pozwolił mi się rozwinąć jako didżej. Wyłapywałem młodych, ciekawych artystów, puszczałem mnóstwo rzeczy wcześniej na Wyspach raczej omijanych. A że był to czas, gdy ludzie zaczęli masowo wychodzić z domów, zaczęła się rodzić kultura klubowa, to sprawy nabrały błyskawicznego tempa.

W 1991 wrócił do BBC Radio 1, które tym razem stało się jego prawdziwym domem i miejscem, dzięki któremu zasłynął na całym świecie. Do legendy przeszło jego audycje “The Essential Mix” oraz “The Essential Selection”. Nie sposób zliczyć artystów, którzy godzinami zasłuchiwali się w jego sety bądź marzyli, żeby samemu u niego zagościć.

Pete to prawdziwy muzyczny przewodnik. Człowiek, który – podobnie jak chociażby Gilles Peterson – inspiruje, kreuje gusta, firmując nie tylko sety radiowe, niezliczone imprezy (głównie na Ibizie, która stała się w pewnym momencie jego drugim domem), ale i całą masę kompilacji. Zdecydowana większość z nich znalazła się w ścisłej czołówce listy “UK Compilation Chart”.

Oddzielnym tematem jest wydawnictwo “Classic House” z 2016 roku, której Pete Tong był producentem wykonawczym. Wspólnie z Julesem Buckleyem i kilkudziesięcioosobową orkiestrą Heritage odtworzyli oni 17 znanych kawałków, uznawanych za klasyki muzyki house, dance czy pop. Płyta okazała się wielkim hitem na Wyspach, sprzedając w ponad 200 tys. sztuk.

W 2004 r., podczas festiwalu Toronto International Film, premierę miał obraz “It’s All Gone Pete Tong”. To historia fikcyjnego didżeja, który niespodziewanie traci słuch. Kalectwo nie przeszkadza mu jednak w kontynuowaniu kariery i zdobyciu szczytów swojej profesji. Pete pojawił się w scenie, w której pierwszoplanowy bohater pod wpływem narkotyków udaje się do rozgłośni radiowej, aby udzielić wywiadu.

Chociaż produkcja nie miała tak naprawdę nic związanego z Tongiem, to… bardzo pomogła uzyskać mu jeszcze więcej rozgłosu.

Wróćmy jeszcze do wątku Ibizy. To właśnie w tym miejscu, uznawanym przez wielu za mekkę klubowiczów, od 2008 r. odbywa się konferencja “International Music Summit”, której Tong jest jednym z współpomysłodawców i twarzy firmujących.

Ostatnim istotnym wątkiem związanym z muzyczną karierą Tonga jest wytwórnia FFRR Records, którą powołał do życia w Londynie w 1986 r. Jej losy układały się różnie, różne też role popełniła – wydawcy/ dystrybutora/ sublabela. Skupiała się w największym stopniu na popularyzowaniu przeróżnych odmian muzyki tanecznej, ale pomagała również zaistnieć na rynku brytyjskim amerykańskim twórcom hip-hopu.

Sława Pete’a Tonga wykroczyła daleko poza muzykę elektroniczną czy klubową. To tak naprawdę człowiek-instytucja współczesnej popkultury. Grywa na urodzinach znanych celebrytów, pokazach mody, otwarciach luksusowych knajp. I zarabia miliony robiąc to, co jeszcze w czasach młodzieńczych stało się jego największą pasją – puszczając muzykę.

Szczerze zazdrościmy i od lat niezmiennie podziwiamy.


Sprawdźcie poprzednie litery alfabetu:

A

B

C

D

E

F

G

H

I

J

K

L

N

O